fot. ESL/Bart Oerbekke

Menadżer Virtus.pro: Czasy Złotej Piątki już nie powrócą

Za Virtus.pro kolejne rozczarowanie. Skład, który rosyjska organizacja pozyskała w połowie grudnia, kompletnie nie poradził sobie bowiem podczas DreamHack Open Leipzig 2020 i odpadł z rywalizacji już w fazie grupowej, ponosząc porażki w obu rozegranych przez siebie meczach.

Jeżeli dodamy do tego też słaby występ zespołu na ubiegłorocznym EPICENTER, to trudno się dziwić, że pojawiły się już głosy kwestionujące sens wykupu graczy AVANGAR za niemałą przecież kwotę. Wobec tego głos za pośrednictwem oficjalnej strony formacji postanowił zabrać powołany niedawno generalny menadżer VP, Sergey Glamazda. – Każdego dnia w Lipsku rzeczywistość bezlitośnie w nas uderzała. Nie wystarczy już zebrać utalentowanych zawodników na bootcampie i liczyć, że będzie dobrze – trzeba czegoś więcej. W tej sytuacji szukanie wymówek byłoby złym pomysłem. Oczywiście można próbować, by złagodzić ból po porażce, ale my nie będziemy tego robić. Będziemy pracować nad naszymi błędami i dostosowywać się, rozmawiać dokładnie na takie tematy, które są potrzebne, a także wzajemnie się wspierać, bo to jedyny sposób. Będziemy tak robić do czasu, gdy sięgniemy po zwycięstwo, a potem udowodnimy, że nie było ono przypadkowe – stwierdził Rosjanin.

Słaby początek nowych nabytków Virtus.pro sprawił, iż zaczęto też zastanawiać się, czy porzucenie zatrudnionego wcześniej polskiego składu faktycznie było dobrym posunięciem. Wśród fanów znad Wisły nietrudno spotkać się z opiniami, że Polacy wcale nie osiągaliby gorszych wyników niż ich następcy. Nierzadko mowa też o okresie gry „Złotej Piątki” z Wiktorem „TaZem” Wojtasem, Filipem „NEO” Kubskim i Jarosławem „pashąBicepsem” Jarząbkowskim na czele. Retoryka ta skłoniła Glamazdę do odcięcia się od przeszłości, która, chociaż piękna, jest już tylko przeszłością. – Często słyszę o Złotej Piątce i starych, dobrych czasach. Czasy Złotej Piątki już nie powrócą – legendarny tytuł został oczywiście przyznany zasłużenie i na zawsze pozostanie wśród legend esportu. Ale będziemy też mieć Diamentową Piątkę, Platynową Piątkę i każdą inną Piątkę, która przyniesie nowe sukcesy. To nie jest kwestia wiary, ale pewności – zakończył.

Wschodnioeuropejscy gracze Virtus.pro kolejną szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności będą mieć już na początku lutego. To właśnie wtedy w Londynie odbędzie się ICE Challenge 2020, turniej z pulą nagród w wysokości 250 tysięcy dolarów, podczas którego wystąpią m.in. mousesports, Natus Vincere oraz ENCE.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Dwukrotny mistrz The International kończy karierę

Choć każdy esportowiec w końcu postawi kropkę w swojej profesjonalnej karierze, za każdym razem będzie to zaskakująca informacja. Nie inaczej jest w p...