fot. Riot Games/Michał Konkol

G2 po raz szósty! Jankos i spółka pokonują Fnatic i umacniają się na szczycie LEC

Nie dało rady Origen, nie dało rady Rogue, nie dało rady także Fnatic – na G2 Esports nie ma po prostu siły. Marcin „Jankos” Jankowski i spółka zapisali na koncie kolejne, szóste już zwycięstwo w tym splicie League of Legends European Championship i, dzięki porażkom OG i Rogue w tym tygodniu, umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli. Z kolei zespół Oskara „Selfmade’a” Boderka pozostał co prawda na pozycji wicelidera, ale teraz współdzieli ją z trzema innymi drużynami.

G2 Esports
1:0 Fnatic
Wunder
Aatrox
Bwipo
Gangplank
Jankos
Elise
Selfmade
Lee Sin
PERKZ
Ryze
Nemesis
Veigar
Caps
Senna
Rekkles
Aphelios
Mikyx
Braum
Hylissang
Nautilus

Pierwszą krew oglądaliśmy w piątej minucie – po inicjacji ze strony Fnatic teleport Martina „Wundera” Hansena pozwolił mu zgarnąć pierwsze zabójstwo, a chwilę później eliminację zgarnął również Rasmus „Caps” Winther. To otworzyło worek z zabójstwami i niespełna dwie minuty później oglądaliśmy przelew krwi po obu stronach Summoner’s Rift – na bocie po raz kolejny wygrało G2, ale przesadna agresja Wundera na topie zakończyła się dla niego śmiercią. Kilka minut później ponownie mogliśmy oglądać walki na górnej i dolnej alei, lecz tym razem po obu stronach lepiej poradziło sobie Fnatic. To pozwoliło pomarańczowo-czarnym nieco zmniejszyć różnicę w złocie, a do tego po ich stronie były dwa wzmocnienia smoków. W tym momencie wskazanie faworyta do zwycięstwa było niezmiernie trudnym zadaniem.

Po tej walce akcja nieco zwolniła, a drużyny skoncentrowały się na grze na mapie, co wyszło na korzyść G2 Esports, które zniszczyło całą zewnętrzną linię obrony. Jakby tego było mało, w 23. minucie Fnatic zdecydowało się użyć wielu umiejętności ostatecznych, aby poskromić rywali, ale w ostatecznym rozrachunku nie tylko nie udało mu się wyłączyć ani jednego rywala, ale też straciło aż czterech graczy. To zaowocowało pogłębieniem deficytu w złocie oraz pierwszym smokiem dla G2. Kilka minut później ponownie Samurajowie okazali się lepsi w walce o smoka, a tym razem zakończyło się to też Baronem na ich koncie. W tym momencie Fnatic zaczęło wyglądać coraz mniej pewnie, a G2 nie zamierzało już dłużej czekać z zakończeniem spotkania. W 32. minucie po unicestwieniu swoich rywali postawiło kropkę nad i.

To było ostatnie spotkanie w ramach trzeciej kolejki LEC 2020 Spring Split. Czwarty tydzień zmagań rozpocznie się w najbliższy piątek o godzinie 18:00, a zainauguruje go starcie MAD Lions z Origen. Już w piątek czeka nas kolejne polsko-polskie starcie – Team Vitality Jakuba „Jactrolla” Skurzyńskiego zmierzy się z Fnatic, gdzie gra Selfmade. Pełny harmonogram czwartego tygodnia i więcej informacji dotyczących LEC 2020 Spring Split znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Czwarte miejsce nie dla Rogue. Vander i spółka ulegają MAD Lions

Wielu polskich kibiców życzyłoby sobie tego, aby trzeci tydzień rozgrywek w ramach League of Legends European Championship zakończyć ze świadomością t...