fot. Hubert Grześkiewicz

Dwaj Polacy za burtą – Sprout i SMASH wyeliminowane z walki o europejskiego Minora

Wczoraj zdecydowana większość spotkań w ramach zamkniętych eliminacji do europejskiego Minora CS:GO kończyła się już po dwóch rozegranych mapach. Dzisiaj jednak już dwa pierwsze mecze zaserwowały nam znacznie więcej emocji, bo rozstrzygnęły się dopiero po pełnych starciach BO3. W tym momencie można śmiało powiedzieć „niestety” – w obu tych starciach to drużyny Polaków wygrały na pierwszym polu bitwy, ale po reverse sweepach zarówno Sprout Pawła „dychy” Dychy, jak i SMASH Esports Sebastiana „NEEXA” Treli musiały pogodzić się z porażką i tym samym eliminacją z dalszej walki o Minora.

SMASH Esports 1:2 Movistar Riders
Train 16:14 Nuke 7:16 Inferno 12:16

Mimo wygranej pistoletówki przez SMASH to Movistar Riders radzili sobie lepiej w pierwszych rundach. Po czterech starciach do głosu doszli jednak NEEX i kompani, którzy z czasem wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie. W jedenastej potyczce nadzieję hiszpańsko-brazylijskiej piątki przywrócił Alejandro „ALEX” Masanet Candela, ale MRS było w stanie jedynie złagodzić wymiar kary i na przerwę schodziło z pięcioma oczkami straty. Po zamianie stron jednak podopieczni Galdera „bladE’a” Barceny błyskawicznie wzięli się do roboty i w przeciągu kilku minut doprowadzili do remisu. SMASH przebudziło się w odpowiednim momencie, notując dwie wygrane, a następnie po wtórnej odpowiedzi ze strony rywali doprowadzając do punktu meczowego. Movistar raz jeszcze jednak nie złożyło broni i usilnie próbowało doprowadzić do dogrywki, ale ostatnie słowo należało już do SMASH, które wygrało wynikiem 16:14.

Na Nuke’u zespół NEEXA zaliczył bardzo udany start, wygrywając cztery pierwsze rundy. Niestety, były to tylko miłe złego początki, bo Movistar Riders wzięli się do odrabiania strat i szło im to niezwykle skutecznie. Z wyniku 3:5 Lucas „steel” Lopes i spółka doprowadzili do 10:5 na swoją korzyść, a po przejściu na stronę broniącą ani myśleli na tym poprzestać, notując trzy kolejne wygrane. Dopiero wtedy SMASH przełamało impas, lecz tylko na chwilę – okazjonalne urywanie punktów oponentom nie wystarczyło do odrobienia strat, a nieustająca wymiana ognia przybliżała MRS do wygranej. Na rozstrzygnięcie nie musieliśmy już długo czekać – w 23. rundzie hiszpańsko-brazylijski skład przypieczętował wygraną na Nuke’u, doprowadzając tym samym do wyrównania.

Sytuacja więc musiała rozstrzygnąć się na Inferno, na którym świetny start zaliczyli Movistar Riders, wygrywając aż sześć premierowych rund. Dopiero w siódmej próbie SMASH przerwało serię porażek, a w kolejnych minutach nieco zmniejszyło straty, ale nie przerwało na dobre sprintu MRS po wygraną. Do końca pierwszej połowy NEEX i spółka zanotowali jeszcze tylko jedną wygraną i na przerwę schodzili z aż siedmiopunktową stratą. Nadzieję na sukces SMASH przywrócił początek drugiej połowy, w której ekipa Polaka świetnie radziła sobie z odbijaniem bombsite’ów, ale udało im się to tylko trzy razy z rzędu. W kolejnych rundach Movistar Riders nauczyli się na błędach i notując cztery wygrane z rzędu doprowadzili do punktu meczowego. SMASH zebrało się jeszcze na ostateczny zryw i wygrało cztery rundy z rzędu, ale na więcej NEEXA i kolegów nie było już stać. Podopieczni bladE’a wygrali 16:12 na Inferno oraz 2:0 w całym spotkaniu.

Sprout 1:2 Copenhagen Flames
Mirage 16:4 Nuke 12:16 Train 11:16

Sam początek pojedynku Sprout z Copenhagen Flames na Mirage’u może nie napawał optymizmem, ale po zdobyciu wystarczających funduszy na pełne wyposażenie dycha i spółka objęli już serwer w kompletne władanie. Duńczycy nie mieli żadnych szans w każdych kolejnych rundach i dopiero po stracie ośmiu oczek z rzędu zapisali na swoim koncie trzeci punkt. Po tym jednorazowym przebłysku sytuacja obrała bardziej typowy przebieg, czyli absolutną dominację Sprout. Nawet w sytuacji 5v3 Duńczycy nie byli w stanie dopiąć swego i ostatecznie pierwszą połówkę przegrali wynikiem 3:12. Wkrótce po zamianie stron różnica punktowa wzrosła do dziesięciu, ale Rasmus „HooXi” Nielsen i spółka mimo gorszego wyposażenia okazali się lepsi, przywracając swoim fanom nadzieję. Ta jednak okazała się złudna po tym, jak dycha zgarnął trzy szybkie fragi, a jego drużyna wróciła na właściwe tory. Nic więcej Skandynawowie już nie pokazali i Sprout postawiło kropkę nad i, triumfując 16:4.

Po kilku minutach akcja przeniosła się na wybranego przez Copenhagen Flames Nuke’a. Start tego pojedynku mógł poddać w wątpliwość wybór akurat tej mapy, bo to Sprout zaczęło z wysokiego C, prowadząc po kilku minutach 5:1. Wtedy jednak Duńczycy wzięli się za odrabianie strat i zapunktowali po raz drugi, a po oddaniu szóstego oczka rywalom przejęli na dobre palmę pierwszeństwa i do samego końca tej części gry już tylko oni punktowali. Przed zamianą stron na tablicy widniał wynik 9:6 na korzyść CPH Flames i wizja wyrównania była coraz bliżej. Tym bardziej po zgarnięciu pięciu rund z rzędu na początku drugiej połowy, a wkrótce po tym zdobyciu punktu mapowego. Gdy jednak dycha i spółka znaleźli się na skraju porażki, wzięli się do roboty i punktowali raz za razem, czasem nawet mimo krytycznej sytuacji. Wielki powrót Sprout nie miał jednak miejsca – przy wyniku 15:12 Copenhagen Flames zadało decydujący cios i wyrównało rezultat meczu.

Wszystko więc musiało rozstrzygnąć na Trainie, który również rozpoczął się lepiej dla zespołu naszego rodaka. Przy wyniku 5:0 CPH Flames zapisało na koncie pierwsze oczko, a po kilku wymianach ognia Duńczycy ruszyli z kopyta i w przeciągu kilku minut doprowadzili do wyniku 7:7. Ostatnia potyczka pierwszej połowy również padła łupem Copenhagen Flames i Sprout było coraz bliżej eliminacji z walki o Minora. Ekipa dychy okazała się jednak lepsza w drugiej pistoletówce, a następnie wyszła na delikatne prowadzenie, które niestety nie trwało długo. Przy wyniku 9:9 kolejne oczka wędrowały na konto duńskiej piątki, aż wreszcie doprowadziła ona do punktu meczowego. Wtedy dycha starał się jeszcze na nowo rozbudzić ducha walki u swoich kompanów, pieczętując dziesiątą wygraną potyczkę swojego zespołu i przez chwilę wydawało się, że faktycznie Sprout ma jeszcze szansę na powrót, ale przecież CPH Flames potrzebowało jeszcze tylko jednej wygranej, a do tego miało świetną ekonomię. W 27. minucie Duńczycy dopełnili dzieła zniszczenia i pozbawili szans Sprout na udział w europejskim Minorze.

Wkrótce rozpocznie się spotkanie z udziałem trzeciego z Polaków biorących udział w zawodach. Mateusz „mantuu” Wilczewski i jego OG podemie fińską KOVĘ Esports. Więcej informacji dotyczących zamkniętych kwalifikacji do europejskiego Minora CS:GO znajdziecie w naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Wraca Quake Pro League, chociaż na razie bez Avka

Po krótkiej przerwie powraca Quake Pro League – już dziś zainaugurowany zostanie trzeci tydzień rywalizacji. Na razie w akcji nie zobaczymy jednak jes...