fot. ESL/Bart Oerbekke

Ja bym to widział tak, czyli jak przywrócić godność MIBR

Co za czas na kibicowanie MIBR. Drużyna dowodzona przez Gabriela „FalleNa” Toledo w poniedziałkowym rankingu HLTV została sklasyfikowana na 25. miejscu, czyli najniższym, odkąd wspomniany portal prowadzi swoje zestawienie. Kibicowanie brazylijsko-argentyńskiej piątce, jakby to powiedział Zbigniew Stonoga, zaczęło odbierać mi smak życia.

Uniknąć kompromitacji

W grudniu, przy okazji transferu Ignacio „meyerna” Meyera, napisałem na ten temat tekst. Pojawiło się w nim następujące zdanie: „Jeśli skład z meyernem nie wybije się ponad przeciętność, to będą pierwszą osobą, która będzie apelowała o rozwiązanie całej piątki”. Swojego zdania w tej kwestii nie zmieniam, ale doskonale wiem, że organizacji nie będzie to na rękę. Zespół wciąż wspiera rzesza fanów, którzy średnio raz na kilka miesięcy odwiedzają sklep FalleNa, aby zaopatrzyć się w nowy trykot MIBR. Jest to samopracująca, świetna maszynka do robienia biznesu, zarabiania pieniędzy i generowania zasięgów w mediach społecznościowych.

Niemniej mnie, zwykłego kibica, średnio interesują kwestie marketingowe organizacji. Jestem zniesmaczony tym, co od kilku miesięcy podopieczni Wiltona „zewsa” Prado prezentują na serwerze. Apogeum żenady zostało osiągnięte podczas DreamHacka Open Anaheim, gdzie południowoamerykańscy gracze nawet nie powąchali fazy pucharowej. Na tym turnieju drużyna wprawdzie wygrała z ENCE, co trudno w obliczu formy Finów określać wielkim wyczynem, ale dwukrotnie dostawała również łomot od Complexity. Już czuję przez skórę, jak wielkie będzie panowało rozczarowanie w związku z występem MIBR podczas Majora przed własną publicznością.

Do zawodów w Rio jeszcze prawie dwa miesiące, dlatego uważam, że można zapobiec kompromitacji na całej linii. Oczywiście nie z obecnymi personaliami, które już swoje pokazały (albo właśnie nie pokazały). Przechodząc do konkretów, jeśli disband całego składu nie wchodzi w grę, to pozostają gruntowne zmiany. Nie chodzi o wytypowanie jednego kozła ofiarnego, który odpowiada za przeciętne rezultaty. Taki model roszad doprowadził do upadków Virtus.pro czy Ninjas in Pyjamas, w przypadku MIBR także nie zdaje egzaminu. Z tego względu chciałbym zaproponować bardziej radykalne, ale jak najbardziej uzasadnione roszady.

Nietykalne i zagrożone duety

Tajemnicą poliszynela jest, że FalleN i Fernando „fer” Alvarenga są związani z klubem dożywotnimi umowami lub czymś w tym rodzaju. Inaczej mówiąc, doświadczony duet nie może zostać usunięty ze składu, o ile sam nie wyjdzie z podobną inicjatywą lub nie przejdzie na emeryturę. Tak na marginesie, odnoszę wrażenie, że prowadzenie FalleNa nie jest ani trochę adekwatne do obecnej mety, a sam zawodnik z każdego kozaka zrobił badziewiaka. Przed transferem do MIBR João „felps” Vasconcellos, Vito „kNg” Giuseppe oraz meyern byli przecież wyróżniającymi się punktami swoich ekip, a pod okiem Toledo zahamowali się w dalszym rozwoju. Skoro jednak obecność FalleNa i fera w składzie jest niejako odgórnie narzucona, zastanówmy się nad przyszłością pozostałego tercetu. meyern ma raczej stabilną pozycję, bo choć na razie nie zachwyca, to organizacja traktuje go jako inwestycję długoterminową i wątpię, aby już teraz odstrzeliła Argentyńczyka. Tak spokojni nie mogą być już Epitácio „TACO” de Melo oraz kNg. Obaj Panowie, przy całej mojej sympatii, muszą opuścić zespół, żeby ten odbił się od dna i niekoniecznie jest to podyktowane kwestiami sportowymi.

Rozbicie tercetu FalleN-fer-TACO wyjdzie wszystkim na dobre. W normalnych okolicznościach pozostawiłbym byłego reprezentanta Teamu Liquid w składzie, ponieważ dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków i wyraźnie odżył po odejściu Marcelo „coldzery” Davida. Nie wskazuję de Melo jako głównego problemu ekipy, ale chciałbym, żeby MIBR przestał być paczką znajomych. Chciałbym wyciągnąć Toledo oraz Alvarengę z ich strefy komfortu – lata mijały, a w drużynie zawsze mieli przynajmniej jednego kompana z czasów Luminosity Gaming. Czas to zmienić, pobudzić ich do działania.

Jeśli chodzi o kNg, to 27-latek nie wykorzystał swojej szansy. To znany z długiego języka zawodnik miał być podstawowym snajperem formacji, jednakże szybko okazało się, że ta rola go przerasta. Priorytet gry karabinem snajperskim powrócił do FalleNa, a Giuseppe… przestał być potrzebny. Nie radził sobie najgorzej jako gracz hybrydowy, ale nie jestem przekonany, czy ktoś o takim profilu jest potrzebny zespołowi. Drugim snajperem zawsze może być meyern, czy też inny młodzieniec, o którym potem, a operowanie zwykłymi karabinami przez większość czasu chyba nie do końca leży finaliście PGL Major Kraków z Immortals.

Pora na wzmocnienia

Było sporo o transferach na zewnątrz, skupmy się na strzelcach, którzy mieliby wskoczyć w ich buty. Luca „Luken” Nadotti jawi się jako naturalny następca TACO, część kibiców oczekiwała nawet, aby Luken dołączył do MIBR wraz z meyernem. Włodarze nie wykazali się wówczas grande cojones, natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby zreflektować się i ściągnąć Meyerowi rodaka z Sharks Esports, żeby było mu nieco raźniej. Zwłaszcza że pod wieloma względami Nadotti to wypisz, wymaluj TACO. 22-latka można oddelegować do krycia strefy detonacji w pojedynkę, a wcale nie strzela gorzej niż de Melo.

Ostatnim ogniwem zmodernizowanego MIBR mógłby zostać Bruno „latto” Rebelatto. Młody gwiazdor RED Canids, dojrzewający u boku takich legend brazylijskiej sceny jak Lincoln „fnx” Lau oraz Renato „nak” Nakano, to materiał na kolejnego Kaike „KSCERATO” Cerato. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Mam nadzieję, że organizacja ma siedemnastolatka na swoich radarach, bo nie wybaczę jej przegapienia takiego talentu. Jeśli nie udałoby się przechwycić latto, to podsuwam alternatywę w osobie Eduardo „dumau” Wolkmera z Yeah Gaming. Powinno być o tyle prościej, że pomiędzy MIBR a Yeah istnieje niepisane porozumienie o pierwszeństwie znanego klubu w kwestii ewentualnych transferów.

I to jeszcze nie koniec rewolucji. Nieudane roszady oraz brak pomysłu na wyjście z kryzysu po części obciążają konto Wiltona „zewsa” Prado. Na rynku trenerów z Kraju Kawy najwyższe notowania ma u mnie Luis „peacemaker” Tadeu. Opiekun MAD Lions jest istnym obieżyświatem, rzadko na dłużej zagrzewa miejsce w jednej drużynie, co raczej negatywnie odbija się na jego reputacji. Tak czy inaczej, 31-latek jest geniuszem taktycznym – praktycznie czego się nie dotykał, zamieniał w złoto. peacemaker stał za solidną grą Tempo Storm, Teamu Liquid czy Heroic, moim zdaniem to bardzo niedoceniany szkoleniowiec.

Wybiegając myślami w przyszłość, gdyby poniższe zestawienie również nie przyniosło poprawy gry, to nie pozostanie nic innego, jak skorzystanie z koncepcji nakreślonej przez Duncana „Thorina” Shieldsa w ostatnim epizodzie Thorin’s Thoughts. W skrócie spróbowanie międzynarodowego modelu, ale z graczami, którzy nie wywodzą się z krajów anglojęzycznych, aby zmniejszyć dysproporcję językową oraz kulturową.

Podsumowując, tak widziałbym odświeżony skład MIBR: 

  • Gabriel „FalleN” Toledo
  • Fernando „fer” Alvarenga
  • Ignacio „meyern” Meyer
  • Luca „Luken” Nadotti
  • Bruno „latto” Rebelatto
  • Luis „peacemaker” Tadeu – trener
 Śledź autora tekstu na Twitterze – Tomek Jóźwik
Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Electronic Arts zawiesza wszystkie esportowe imprezy

W ostatnich dniach najwięksi organizatorzy imprez esportowych musieli podejmować trudne decyzje w związku ze stale rozwijającą się pandemią koronawiru...