fot. ESL/Adela Sznajder

Transfery, do których nie doszło: ukraiński gwiazdor w 100 Thieves

Powrót 100 Thieves na scenę CS:GO został zapowiedziany w lipcu ubiegłego roku, natomiast faktycznie nastąpił dopiero pod koniec października, gdy organizacja Matthew „Nadeshota” Haaga przejęła skład Renegades. Nie jest tajemnicą, że klub sondował także inne możliwości na rynku, do których rzekomo należała piątka tworzona wokół Aleksiego „Aleksiegob” Virolainena oraz Nathana „NBK-” Schmitta, która reprezentuje teraz barwy OG.

Nie była to jednak jedyna opcja, której przyglądała się amerykańska organizacja. O planach Złodziei oraz całym procesie kompletowania nowego zespołu nieco szerzej opowiedział wiceprezes ds. esportu, Jacob „Maelk” Toft-Andersen. – Braliśmy pod uwagę dwa warianty: ściąganie pojedynczych zawodników lub wykupienie istniejącej już ekipy. […] Musieliśmy odrzucić kilka opcji takich jak cały skład Astralis czy część członków Liquid, bo raczej nie byliby oni zainteresowani transferem. […] Bazując na tym, w jaki sposób działamy jako firma oraz skąd pochodzi większość naszych fanów, zależało nam na tym, aby znaleźć graczy gotowych na przeprowadzkę do Los Angeles. Niestety, prestiż miasta nie jest aż tak istotny dla europejskich zawodników, którzy nie chcieli przenosić się do Stanów Zjednoczonych ze względów rodzinnych lub dlatego, że w tym regionie jest zdecydowanie mniej dobrych drużyn, z którymi można trenować – wyjaśnił Duńczyk.

CZYTAJ TEŻ:
Maikelele, czyli ze szczytu na dół i z powrotem

Maelk wspomniał o tym, że 100 Thieves pomijało niektórych czołowych graczy, mając świadomość, że ci nie zgodzą się na zmianę barw klubowych. Nie oznacza to, że Złodzieje w ogóle nie kontaktowali się ze znanymi na scenie nazwiskami. Jednym z nich był Oleksandr „s1mple” Kostyliev z Natus Vincere. – W Counter-Strike’u nie ma jasnych zasad dotyczących negocjowania transferów, więc rozmawialiśmy niemalże ze wszystkimi. s1mple? Tak, pisaliśmy do niego, podobnie do graczy FaZe Clanu, aczkolwiek okazali się być bardzo lojalni wobec swoich pracodawców. Zrozumieliśmy, że zawodnicy są głównie najemnikami. Dla nas ważne było to, żeby znaleźć ludzi pasujących do filozofii 100 Thieves, a nie takich, którym chodzi wyłącznie o wysokie zarobki – zakończył Toft-Andersen.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Maikelele, czyli ze szczytu na dół i z powrotem

Gdy raz spadnie się z topu, to trudno jest na niego powrócić. W esporcie także jest to widoczne – weźmy takiego Adila "ScreaMa" Benrlitoma, który dziś...