fot. Riot Games/Michał Konkol

Zwycięstwo albo eliminacja – Vander i Inspired włączają się do walki w play-offach LEC

Porażka G2 Esports z MAD Lions była ogromnym zaskoczeniem. Zwycięstwo Fnatic w meczu z Origen znacznie mniejszym, bo to Pomarańczowo-Czarni byli faworytem tego spotkania. Dzisiaj czeka nas pojedynek, w którym wskazanie lepszej drużyny jest znacznie trudniejszym zadaniem, niż w dotychczasowych starciach play-offów League of Legends European Championship. Do walki staną Rogue i Misfits Gaming, które mają za sobą wzloty i upadki, a dziś jedna z nich zaliczy jeden z najbardziej bolesnych w kategorii tych drugich.

Misfits Gaming vs Rogue
17:00 (BO5)

Przewidywany skład

Przewidywany skład

Danny „Dan Dan” Le Comte Finn „Finn” Wiestål
Iván „Razork” Martín Díaz Kacper „Inspired” Słoma
Fabian „Febiven” Diepstraten Emil „Larssen” Larsson
Ju „Bvoy” Yeong-hoon Steven „Hans sama” Liv
Petr „denyk” Haramach Oskar „Vander” Bogdan

Houston, mamy problem

Upadek ten jest związany z wylądowaniem od razu w drabince przegranych na starcie fazy pucharowej. Koniec końców ktoś tam musiał trafić, takie prawa rywalizacji, ale przecież na przestrzeni etapu ligowego obie drużyny nie były tylko przeciętniakami, tylko walczyły w ścisłej czołówce. Rogue zaliczyło bardzo udany start w wiosenny split i choć później zaczęły pojawiać się kolejne problemy, to jeszcze przed startem ósmego tygodnia miało realne szanse nawet na podium. No ale po czterech porażkach z rzędu w ramach ostatnich meczów fazy zasadniczej „pudło” w słowniku Łotrzyków zmieniło swoje znaczenie z trzech czołowych miejsc na totalnie niecelny strzał.

Historia Misfits jest nieco inna, bo pomimo słabego pierwszego tygodnia Króliki podniosły się na równe łapy i zaczęły punktować seriami. W efekcie już po czwartej kolejce zrównały się z G2 Esports na fotelu lidera, ba – mogą pochwalić się jedną z najdłuższych serii zwycięstw w tym splicie, bo przez siedem kolejnych meczów żadna drużyna – w tym również Samurajowie – nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonej ekipy Fabiana „Febivena” Diepstratena. Nic jednak nie trwa wiecznie i podobnie było z pasmem sukcesów MSF, ale przed ósmą kolejką Misfits było w takim samym położeniu, co Rogue i wydawało się, że właśnie między tymi drużynami odbędzie się walka o czwartą lokatę. Cóż, walka faktycznie się odbędzie, ale o znacznie większą stawkę, niż tylko rozstawienie w play-offach.

Starzy dobrzy znajomi

Od połowy roku 2016 aż do sezonu 2019 włącznie Steven „Hans sama” Liv był częścią Misfits. Częścią kluczową, bo mimo nieustających modyfikacji w szeregach zespołu, zmianie nie ulegał jego prowadzący z dolnej alejki. Z czasem Francuz stał się wręcz ikoną MSF, a w czerwcu roku 2018 jego pracodawca ogłosił przedłużenie umowy na kolejne trzy lata. W teorii, albo raczej w równoległym wszechświecie, Hans sama dalej więc reprezentowałby barwy Królików i robiłby to jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy. W praktyce zaś…

Na wyniki Misfits z zeszłego roku najbardziej sympatycznie (na pewno dla fanów) byłoby spuścić zasłonę milczenia. Trzymajmy się więc telegraficznego skrótu i powiedzmy tylko, że rezultaty były dalekie od nie tylko ideału, ale dość śmiałych oczekiwań. Super skład utworzony przez organizację okazał się klapą i włodarze musieli dokonać znaczących zmian przed startem kolejnego sezonu. Jedną z tych zmian było rozstanie z Hansem samą, który dołączył do Rogue. Chyba wyszło to na dobre obu stronom – w końcu obie wciąż mają szansę na mistrzostwo LEC po, hmm, przyzwoitym – tak to ujmijmy – splicie.

„Okazał się klapą”? „Włodarze musieli dokonać znaczących zmian”? Skądś ja to znam… A, no tak, przecież w dokładnie takiej samej sytuacji było również – a jakże – Rogue. Łotrzyki również wiosenną rundę zeszłorocznych rozgrywek chcieliby pewnie wymazać z pamięci i historii klubu, bo bilans 2-16 z pewnością nie jest czymś, co chętnie prezentuje się potencjalnym inwestorom. Różnica między Rogue i Misfits była taka, że zarząd Królików dał swoim gwiazdom ostatnią szansę na starcie letniej rundy, ale po raz kolejny musiał przełknąć gorzką pigułkę i gdy w końcu zdecydował się na roszady, było zwyczajnie za późno. Rogue natomiast sprowadzając swoją ultrapiątkę z Ultraligi wywalczył nawet awans do play-offów, a w pierwszej ich rundzie pokonał – notabene sensacyjnie łatwo – Splyce.

Można więc pokusić się o stwierdzenie, że Misfits jest obecnie w takiej samej sytuacji, co Rogue w poprzednim splicie. Osoby odpowiedzialne za dywizję LoL-a wyciągnęły głębsze wnioski i naprawiły coś, co wówczas wydawało się już zbyt zepsute. Jedyną pozostałością jest midlaner, Febiven, który powoli przejmuje rolę Hansa samy jako najjaśniej błyszczącej gwiazdy Królików. Błysk ten jednak stawia go w pozycji ikony zespołu, ale na słowa uznania zasługuje jednak – w mojej skromnej ocenie – ktoś zupełnie inny.

Nauka nie idzie w las – z lasu ona wychodzi

Iván „Razork” Martín Díaz. Człowiek, który jeszcze do niedawna walczył tylko o triumf na European Masters, teraz jest jednym z najlepszych dziesięciu dżunglerów w Europie. I tę liczbę możemy śmiało zmniejszyć według własnej oceny, bo z pewnością Hiszpan zdołał już pokazać, że zasługuje na miejsce w play-offach LEC. Co prawda pierwsze mecze nie były szczególnie udane i również później zdarzały mu się wpadki, ale te drugie były kroplą w morzu agresji, jaką we wczesnych minutach wywierał 19-latek. Dżungler Misfits wspierał swoich kompanów kolejnymi gankami, jakby stwory w jego dżungli miały już się nie odrodzić i zabójstwa rywali miały być jedynym źródłem jego doświadczenia i złota. A przy tym pokazywał swoje nieskromne zdolności mechaniczne – pamiętacie chyba jego grę Jarvanem IV w starciu z MAD Lions w ósmym tygodniu fazy zasadniczej. A jeśli nie pamiętacie, to ten link być może odświeży Waszą pamięć.

Jego rywalem będzie Kacper „Inspired” Słoma, który również do niedawna walczył o miejsce w LEC, aż wreszcie Rogue postanowiło dać mu szansę. Polak jej nie zmarnował i już w swoim pierwszym splicie na najwyższym szczeblu europejskich rozgrywek został uhonorowany tytułem Rookie of the Split, czyli nagrodą dla najlepszego nowicjusza ligi. Teraz w podobnej sytuacji jest Razork – co prawda nie wiemy jeszcze, jak głosowali ankietowani, ale mam szczerą nadzieję, że wybaczą oni nie najlepszy start Hiszpana w fazie zasadniczej i pozwolą mu znaleźć się co najmniej na podium. Bo choć w tym sezonie zadebiutowało wielu utalentowanych graczy, to Razork jest tym, który najbardziej zapadł mi w pamięci dzięki swojej agresji.

Czy będzie on równie skuteczny w BO5? A może Rogue znajdzie sposób na powstrzymanie nie tylko dżunglera rywali, ale całego Misfits? Na odpowiedzi na te i wszystkie inne pytania związane z dzisiejszym meczem będziemy musieli poczekać do 17:00. Wtedy rozpocznie się ostatnie starcie play-offów LEC w tym tygodniu, a transmisja z niego będzie dostępna również z polskim komentarzem na kanałach Polsat Games. Więcej informacji dotyczących tego, gdzie możecie oglądać zmagania europejskiej śmietanki LoL-a oraz samych rozgrywek znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Tego dnia... seria 87 wygranych przez NiP map z rzędu dobiega końca

Dziś wszyscy żyją dominacją Astralis, które bez wątpienia jest jedną z najlepszych drużyn w całej historii Counter-Strike: Global Offensive. W początk...