fot. StarLadder

kuben o odsunięciu TaZa: Miałem łzy w oczach, to nie była wyłącznie relacja trener-zawodnik

Jakub „kuben” Gurczyński od pewnego czasu pozostaje na bezrobociu. W połowie grudnia ubiegłego roku zakończyła się współpraca rodzimego szkoleniowca z Virtus.pro i od tamtego czasu nie dołączył on do żadnej drużyny. Teraz, w rozmowie z dziennikarzem serwisu HLTV udzielił odpowiedzi na temat tego, co chciałby robić przyszłości, a także rzucił sporo światła na dzieje najbardziej utytułowanej polskiej formacji CS:GO.

Sporo osób pamięta zapewne, że po zwycięstwie na DreamHack Masters Las Vegas w 2017 roku Wiktor „TaZ” Wojtas otrzymał samochód marki Mercedes od Antona „Snega” Cherepennikova. Wiele razy próbowano przeanalizować skutki tego prezentu, a teraz głos w sprawie zabrał ówczesny trener VP, odnosząc się również do wzrostu wynagrodzenia zawodników, jaki nastąpił po przedłużeniu kontraktów z rosyjską organizacją. – Podniesienie wynagrodzenia nie miało aż takiego wpływu na złe występy drużyny, jak fakt, że niektórzy jej członkowie czuli się niedocenieni przez to, że TaZ otrzymał Mercedesa. Wyszło to na jaw po kilku miesiącach i było to smutne, że mimo naszej wieloletniej przyjaźni niektórych od środka zjadała złość i zazdrość, zamiast wspólnie cieszyć się z sukcesu kompana z ekipy – przyznał.

O zmianach po raz pierwszy myśleliśmy w połowie 2017 roku – wyznał Gurczyński. Jak sam jednak mówi, wówczas – z uwagi na nadchodzące turnieje, w tym EPICENTER i Majora – odłożono ten temat na później. Na pierwszych zawodach Virtusi dotarli aż do wielkiego finału, w którym po zaciętym boju przegrali 2:3, jednak drugie zmagania nie ułożyły się po ich myśli. Po Majorze w Bostonie z ekipą pożegnał się TaZ, a sam kuben przyznał, że kolacja, w której trakcie przekazano Wojtasowi informację o odsunięciu go od składu, była dla niego niezwykle emocjonalnym wydarzeniem. – Miałem łzy w oczach, to nie była wyłącznie relacja trener-zawodnik.

Odsunięcie TaZa i ściągnięcie Michała „MICHA” Müllera nie było jednak zbawienne dla Virtus.pro. kuben stwierdził, że według niego proces roszad powinien wyglądać inaczej: – Dziś wiem, że w tamtym czasie lepiej było wymienić dwóch zawodników. W czerwcu 2018 roku drużyna chciała wzmocnić skład, ale Roman (Dvoryankin – przyp. red.) się na to nie zgodził. Później przyznał, że żałował tej decyzji, a brak działań zmotywował Snaxa do przejścia do mousesports, niedługo później z zespołu odszedł także byali – zaznaczył. – Coś, co budowaliśmy przez kilka lat, rozpadło się w dwanaście miesięcy.

CZYTAJ TEŻ:
Dvoryankin: Odkąd rozstaliśmy się z TaZem, spróbowaliśmy prawie wszystkiego

Później przyszła pora na gruntowną przebudowę całej drużyny CS:GO. Nowy skład, który zaprezentowano w grudniu 2019 roku, nie miał jednak łatwego startu. – Nowy początek powinien dla każdego z graczy oznaczać nową szansę na wykazanie się. Niestety, nie każdy z zakontraktowanych graczy miał takie podejście, co doprowadziło do trzech zmian w ciągu sześciu miesięcy. Później zespół zaczął także współpracę z psychologiem sportowym, którym został Michał Dąbski. Spotkania z nim, jak twierdzi Jakub Gurczyński, dawały wymierne efekty, a mimo to przedstawiciele VP postanowili nie przedłużać z nim umowy, co utrudniło pracę nadwiślańskiego szkoleniowca.

kuben zapytany o to, co w swojej karierze zrobiłby inaczej, przyznał: – Z pewnością zmusiłbym moich przełożonych do zatrudnienia psychologa sportowego. Przyznaję, że w 2017 roku zlekceważyłem ten temat, myśląc, że sami poradzimy sobie z naszymi problemami, tak jak robiliśmy to w przeszłości. Jednak problemy nas przytłoczyły.

W wywiadzie poruszono również kwestię aktualnego stanu polskiej sceny CS:GO oraz kwestii wyjazdu rodzimych zawodników za granicę w celu reprezentowania międzynarodowych zespołów. I choć kuben nie zgadza się m.in. z komentatorami i dziennikarzami zachęcającymi rodaków do wyjazdu, to rozumie, dlaczego zawodnicy się na to decydują. – Rozumiem, dlaczego gracze  podejmują taką decyzję, ale nie rozumiem, dlaczego w 40-milionowym kraju nie ma pomysłu na stworzenia polskiego zespołu, który będzie w topce. Natychmiastowo mogę wymienić kilku graczy, którzy byliby rdzeniem takiej formacji i wierzę, że z odpowiednimi finansami i zarządzaniem, bylibyśmy w stanie osiągnąć okolice top 10 świata.

Chciałbym poświęcić się mojej nowej pracy w 100% – wyznał kuben zapytany o swoją przyszłość zawodową. – Wspiera mnie w tym również moja rodzina. Nie jest dla mnie ważne, w jakim regionie świata miałbym pracować, jestem gotowy na każde wyzwanie. Czuję głód i chcę wrócić do tego, co kocham robić.  Dzielić się doświadczeniem i wiedzą z młodszym pokoleniem. Być dla młodszych przykładem i łączyć ich, pomóc w pełni wykorzystać ich potencjał.

CZYTAJ TEŻ:
kuben: Nie mam zamiaru zamykać się ze zdobytą wiedzą w pokoju i odkładać zeszytu na półkę

Jakub „kuben” Gurczyński swoją współpracę z Virtus.pro rozpoczął w lutym 2015 roku, a zakończyła się ona w grudniu 2019. W tym czasie wraz ze swoimi podopiecznymi cztery razy docierał do półfinałów turniejów rangi Major, a raz zajął drugie miejsce. Ponadto w roli szkoleniowca wywalczył też mistrzowskie tytuły DreamHack Masters Las Vegas 2017 i ELEAGUE Season 1.

Pełną wersję rozmowy z kubenem znajdziecie tutaj.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Superpuchar Europy w League of Legends? A po co to komu?

Nieco ponad tydzień temu Riot Games ogłosiło Mid-Season Cup, turniej zastępczy dla anulowanego ze względu na pandemię koronawirusa Mid-Season Invitati...

>