fot. ESL/Carlton Beener

Esport w czasie zamkniętej bety. Organizacje, które jako pierwsze zainwestowały w VALORANTA

Mimo że oficjalna premiera VALORANTA będzie mieć miejsce dopiero dziś, to już wcześniej kilka uznanych organizacji zapewniło sobie usługi zawodników rywalizujących w nowej grze Riot Games. Zawodników, którzy pochodzą oczywiście z innych gier, trudno wszak liczyć, by rodząca się dopiero scena wykluła już jakieś większe talenty. Te powstaną dopiero w przyszłości, a na razie swoich sił w produkcji próbować będą gracze znani m.in. z Counter-Strike’a, ale też Overwatcha czy Paladins. Kto już teraz znalazł bezpieczną posadę przynajmniej na kolejne miesiące? Które znane marki na tak wczesnym etapie rozwoju gry wyłożyły swoje pieniądze, by uprzedzić innych? O tym w poniższym tekście, który rzuci pewne światło na to, kto już teraz zamanifestował swoją obecność VALORANCIE.

Cloud9

fot. ESL/Carlton Beener

Cloud9 narodziło się w maju 2013 roku za sprawą Jacka Etienne’a, byłego menadżera Teamu SoloMid, który postanowił wspomóc skład League of Legends osierocony nieco wcześniej przez Quantic Gaming. W ciągu kolejnych lat formacja spod znaku dziewiątej chmury stała się jednym z liderów esportowej branży – pod koniec 2019 roku prestiżowy magazyn Forbes umieścił ją na szczycie listy największych organizacji esportowych, szacując jej wartość na 400 milionów dolarów. Bez wątpienia przyczyniły się do tego liczne sukcesy odnoszone na przestrzeni lat, takie jak zwycięstwo podczas Majora CS:GO w 2018 roku, mistrzostwo inauguracyjnej edycji Overwatch League czy też półfinał mistrzostw świata w LoL-a 2018. Obecnie Cloud9 pochwalić się może dwunastoma dywizjami poświęconymi różnym tytułom, a ponadto ma na swoim pokładzie liczną reprezentację streamerów i twórców treści.

Na dwunastą dywizję, tę poświęconą VALORANTOWI, na ten moment składa się tylko jeden gracz. Tyson „TenZ” Ngo, bo to o nim tu mowa, do C9 trafił w lipcu 2019 roku jako członek zespołu Counter-Strike’a. Mimo łatki talentu Kanadyjczyk nie pomógł jednak organizacji wyjść z kryzysu i wystąpił z nią zaledwie na trzech turniejach, po czym wylądował na ławce rezerwowych. Pod koniec roku stał się natomiast oficjalnym streamerem formacji, który teraz prezentuje treści odnoszące się do gry Riotu. 19-latek ma już za sobą kilka turniejów a podczas Elite Esports Rivalry Bowl North America on i jego koledzy sięgnęli nawet po zwycięstwo. Własnie, koledzy – na wspomnianych zawodach u jego boku rywalizowali Nathan „leaf” Orf, Gage „Infinite” Green oraz Josh „shinobi” Abastado. Jakiś czas temu serwis Dust2.us podał nieoficjalnie, że trójka ta ma związać się z C9 definitywnie, chociaż jak na razie to nie nastąpiło.

Skład Cloud9 prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszedł zawodnik):

Tyson „TenZ” Ngo ( Counter-Strike)

Dignitas

fot. DreamHack/Fredrik Nilsson

Początki Teamu Dignitas sięgają jesieni 2003 roku, gdy to doszło do fuzji dwóch zespołów Battlefielda 1942, Legion Condor oraz Sweden Kompanix. Tak narodziła się organizacja, która przez wiele lat rozszerzała swoje wpływy, angażując się w wiele esportowych tytułów, w tym także te, które finalnie nigdy nie osiągnęły sukcesów na większą skalę. Mowa tutaj chociażby o grach pokroju Enemy Territory: Quake Wars czy też Team Fortress. Przez wiele lat Dignitas związane było też ze sceną Counter-Strike’a, z którą kilkukrotnie żegnało się i powracało. Obecnie o sile marki stanowią głównie ekipy League of Legends oraz przede wszystkim Rocket League’a – ta ostatnia w 2018 roku sięgnęła nawet po mistrzostwo świata. Jednocześnie organizacja może liczyć na wsparcie zespołu NBA, Philadelphia 76ers, który w 2016 roku nabył prawa do marki.

W wypadku sekcji VALORANTA włodarze nie silili się na budowę nowej drużyny. Zamiast tego postawili na kobiecy skład Counter-Strike’a, który od dawna jest obecny i mocno promowany w mediach społecznościowych formacji. Ekipa Emmalee „EMUHLEET” Garrido jest zresztą jedną z najlepszych na żeńskiej scenie CS:GO i dwukrotnie wygrywała prestiżowe Intel Challenge Katowice. Warto jednak pamiętać, że niedawno w jej szeregach doszło do zmiany, bo drużynę opuściła Carolynn „artStar” Noquez, którą zastąpiła testowana Julie „Bouchard” Bouchard. Kanadyjka i jej nowe koleżanki mają już za sobą pierwsze występy w grze Riotu, ale te raczej dalekie były od zadowalających. Na czterech z pięciu imprez zawodniczki Dignitas kończyły zmagania na jednych z ostatnich miejsc. Wyjątkiem było ANEW Valorant Women’s Open – w tym wypadku dotarły one aż do finału, przegrywając z zespołem złożonym w większości z reprezentantek CLG Red z CS:GO.

Skład Dignitas prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszła zawodniczka):

Emmalee „EMUHLEET” Garrido ( Counter-Strike)
Amanda „rain” Smith ( Counter-Strike)
Kiara „milk” Makua ( Counter-Strike)
Melisa „Theia” Mundorff ( Counter-Strike)
Julie „Bouchard” Bouchard ( Counter-Strike)
David „Xp3” Garrido – trener ( Counter-Strike)

Gen.G Esports

fot. Fragadelphia

Organizacja esportowa niekoniecznie musi zawsze powstać w wyniku działalności osób związanych ze sportem elektronicznym. Przykładem na to jest Gen.G Esports, które w połowie 2017 roku stworzyli Kevin Chou i Kent Wakeford, współzałożyciele Kabam, firmy zajmującej się grami komputerowymi. Wówczas nowa formacja otrzymała nazwę KSV, co miało stanowić połączenie słów Korea i Dolina Krzemowa (po angielsku Silicon Valley), a jej rebranding na Gen.G nastąpił dopiero rok później. W międzyczasie ekipa nabyła slota w Overwatch League, zatrudniła drużynę PlayerUnknown’s Battlegrounds, a nawet wykupiła miejsce w koreańskiej lidze League of Legends, przejmując je od Samsung Galaxy. W ciągu zaledwie dwóch lat organizacja szybko się rozwinęła – pod koniec 2019 roku jej wartość szacowano na 185 milionów dolarów, co dawało jej szóste miejsce na przygotowanej przez Forbes liście.

W przypadku VALORANTA włodarze Gen.G nie mieli zamiaru czekać i już na początku maja zapewnili sobie usługi pięciu kanadyjskich graczy Counter-Strike’a. Dodajmy, że graczy raczej anonimowych, którzy na scenie gry Valve nie osiągnęli większych sukcesów. Dość powiedzieć, że najbardziej utytułowanym członkiem składu jest Anthony „gMd” Guimond, który przez chwilę związany był z Rogue i z zespołem tym zajął w ESL Pro League… siódme miejsce. Jedyną osobą spoza CS-a jest trener zespołu, Andrew „Blank” Leverette. On z kolei w przeszłości występował na turniejach prekursora gatunku battle royale, H1Z1, i był nawet jednym ze współzałożycieli H1Z1 Pro League. I to on już przy okazji oficjalnego debiutu doprowadził zawodników do triumfu podczas T1 x Nerd Street Gamers Invitational, który wart był 20 tysięcy dolarów.

Skład Gen.G Esports prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszedł zawodnik):

Loic „effys” Sauvageau ( Counter-Strike)
Anthony „gMd” Guimond ( Counter-Strike)
Danny „huynh” Huynh ( Counter-Strike)
Michael „MkaeL” De Luca ( Counter-Strike)
Keven „PLAYER1” Champagne ( Counter-Strike)
Andrew „Blank” Leverette – trener ( H1Z1)

Immortals

fot. twitter.com/Koler1337

Początki Immortals sięgają roku 2015. To właśnie wtedy rywalizujący w NA LCS Team 8 zyskał nowych inwestorów, którzy już na starcie zdecydowali się na rebranding. Pięć lat później Nieśmiertelni to już nie tylko jedna organizacja, a cała grupa esportowa skupiająca w swoich rękach kilka różnych marek. Dziś pod skrzydłami Immortals Gaming Club znajdują się takie marki, jak MIBR, OpTic Gaming, Los Angeles Valiant czy też Gamers Club. IGC to także ekipy rywalizujące we franczyzowych ligach Blizzarda – zarówno w Overwatch League, jak i Call of Duty League. Co więcej, formacja nadal prężnie się rozwija i w przeciągu roku jej szacowana wartość wzrosła aż o 110 milionów dolarów i pod koniec minionego roku wyniosła 210 milionów dolarów. To pozwoliło Immortals wskoczyć na piąte miejsce sygnowanej przez Forbesa listy największych organizacji esportowych.

Teoretycznie jednak skład, który nieśmiertelni ściągnęli do VALORANTA, nie prezentuje się szczególnie okazale. Jego trzon stanowią trzej byli gracze Counter-Strike’a, którzy nigdy nie wznieśli się na na tyle wysoki poziom, by przeciętny kibic z Europy w ogóle kojarzył ich nazwiska. Równie, a może nawet jeszcze bardziej anonimowy jest Noah „jcStani” Smith – Kanadyjczyk w przeszłości próbował swoich sił w Battalionie 1944 oraz Krunker.io, które nigdy nie wybiły się powyżej swojej esportowej niszy. W tej sytuacji na gwiazdę zespołu wyrasta jego trener, Jordan „Gunba” Graham. Australijczyk ostatnie cztery lata spędził rywalizując na scenie Overwatcha – najpierw jako zawodnik m.in. Tempo Storm, a potem jako szkoleniowiec LA Valiant, Boston Uprising oraz reprezentacji Australii, która pod jego wodzą dotarła do czołowej ósemki Overwatch World Cup 2017.

Skład Immortals prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszedł zawodnik):

Joseph „Bjor” Bjorklund ( Counter-Strike)
Noah „jcStani” Smith ( Battalion 1944)
Yannick „KOLER” Blanchette ( Counter-Strike)
Amgalan „Genghsta” Nemekhbayar ( Counter-Strike)
Jordan „Gunba” Graham – trener ( Overwatch)

Ninjas in Pyjamas

fot. Ninjas in Pyjamas

Myślisz Counter-Strike – mówisz Ninjas in Pyjamas. Szwedzka organizacja w ciągu 20 lat zapracowała sobie na miano jednej z największych legend CS-a, od którego zresztą zaczynała podbój esportowego rynku. Już w czasach legendarnej wersji 1.6 podopieczni NiP-u osiągali znaczące sukcesy i chociaż potem formacja zniknęła na chwilę, to w 2012 roku pojawiła się ponownie, już w znanym nam obecnie kształcie i z charakterystycznym logo, które w pierwszych latach istnienia CS:GO całkowicie przyćmiło inne emblematy. Wszak to właśnie do ninjów w piżamach należy niepobity do dziś rekord 87 wygranych z rzędu lanowych map. Niemniej Ninjas in Pyjamas to nie tylko Counter-Strike, ale także Dota 2, Rainbow Six, FIFA, a do niedawna także i Paladins. A dlaczego do niedawna? Wyjaśnienie poniżej.

Otóż skład poświęcony produkcji Hi-Rez Studios został przemianowany na dywizję VALORANTA. I to skład nie byle jaki, bo mówimy tutaj o graczach, którzy jeszcze pod koniec 2019 roku mogli świętować mistrzostwo świata. Niemniej tylko czterech z nich nadal pełnić będzie rolę aktywnych zawodników. Zmieniła się za to rola Erika „Birda” Sjöstena, który z NiP-em związany jest od drugiej połowy 2017 roku. 25-latek objął bowiem stanowisko trenera i nawet doprowadził już swoich podopiecznych do pierwszych zwycięstw. Ci mogli niedawno świętować zwycięstwo w europejskiej dywizji Elite Esports Rivalry Bowl, a wcześniej okazali się też najlepsi przy okazji pierwszej odsłony Wave Esports Cup. Z uwagi na niekompletność zespołu muszą oni jednak korzystać z pomocy zmienników – jednym z nich był rywalizujący w przeszłości w Fortnicie Pontus „Zyppan” Eek.

Skład Ninjas in Pyjamas prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszedł zawodnik):

Malkolm „bonkar” Rench ( Paladins)
Dylan „DiGeDoG” Chainski ( Paladins)
Leander „Tenner” Aspestrand ( Paladins)
Aleks „Alex” Suchev ( Paladins)
Erik „Bird” Sjösten – trener ( Paladins)

T1

fot. ESL/Carlton Beener

O ile Ninjas in Pyjamas nierozerwalnie kojarzy się z Counter-Strikiem, tak w przypadku T1 nieodzowne są skojarzenie z League of Legends. Mówimy tutaj przecież o organizacji, która jeszcze jako SK Telecom T1 czterokrotnie docierała do wielkiego finału Worldsów, aż trzy z nich wygrywając – żadna inna formacja nigdy tego nie dokonała. Ponadto ma ona na swoim koncie także dziewięć mistrzowskich tytułów w Korei Południowej, a w 2016 roku ustrzeliła swoistego hat-tricka, triumfując podczas IEM-a, Mid-Season Invitational oraz właśnie Worldsów. Obecnie z charakterystycznym czerwonym logiem grają również zawodnicy Apex Legends, Doty 2, Overwatcha czy PUBG. Co ciekawe, T1 było też pierwszą naprawdę dużą organizacją, która oficjalnie powołała do życia sekcję VALORANTA – stało się to już 9 marca, czyli jeszcze przed startem zamkniętej bety!

Wtedy pod skrzydła formacji trafił Braxton „brax” Pierce. Amerykanin swego czasu uważany był za przyszłość północnoamerykańskiego Counter-Strike’a, ale jego karierę przekreśliła afera z ustawianiem spotkań, w wyniku której czterech graczy iBUYPOWER zostało dożywotnio zbanowanych. Podobny los spotkał wówczas Kevena „AZK” Larivière, który także w kwietniu także znalazł w T1 bezpieczną przystań. Po nich dołączali kolejni – również w przeszłości związani ze sceną CS:GO, chociaż już nie z takimi nazwiskami. Pewnego rodzaju renomę posiada natomiast szkoleniowiec sekcji, Daniel „fRoD” Montaner, który może pochwalić się ogromnym doświadczeniem, zdobywanym przez 13 lat w wersjach 1.6, Source oraz Global Offensive. Niemniej presja będzie olbrzymia, bo po kilku udanych turniejach jego podopieczni już teraz uchodzą za faworyta każdej imprezy, na której się pojawią.

Skład T1 prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszedł zawodnik):

Braxton „brax” Pierce ( Counter-Strike)
Keven „AZK” Larivière ( Counter-Strike)
Austin „crashies” Roberts ( Counter-Strike)
Victor „food” Wong ( Counter-Strike)
Daniel „fRoD” Montaner – trener ( Counter-Strike)

TSM

fot. ESL/Carlton Beener

Last but not least. Team SoloMid powstał w 2011 roku jako projekt Andy’ego „Reginalda” Dinha, który chciał w ten sposób wesprzeć swoją stronę internetową Solomid.net. Już kilka miesięcy później TSM pojawił się na pierwszej w historii edycji Worldsów, a w kolejnych latach ugruntował swoją pozycję jako jedna z najlepszych ekip w Ameryce Północnej, sześciokrotnie triumfując w rozgrywkach NA LCS. W pewnym momencie barw organizacji bronili też trzej Duńczycy, którzy później stali się trzonem dominatorów sceny CS:GO z Astralis. Dziś ekipa Reginalda to twór, którego wartość według Forbesa wynosi aż 400 milionów dolarów – podobnym wynikiem może pochwalić się tylko omawiane wcześniej Cloud9. Nic dziwnego, że włodarze TSM-u zapowiedzieli niedawno budowę ośrodka, który pochłonie 50 milionów dolarów. TSM bez wątpienia stać na taki wydatek.

Tak jak stać go było na zatrudnienie składu CS:GO… To znaczy VALORANTA. Przejęzyczenie jest jak najbardziej uzasadnione, bo pięciu graczy oraz trener jeszcze do niedawna rywalizowali w ramach gry Valve. I pisząc „do niedawna” mamy na myśli naprawdę do niedawna – znany ze swojego dużego talentu i równie dużych problemów z charakterem Matthew „WARDELL” Yu jeszcze pod koniec kwietnia walczył ze swoim Orgless o punkty rankingowe w ramach eliminacji do ESL One Rio 2020. W zespole nie zabrakło też starych wyjadaczy w osobie Jamesa „hazeda” Cobba oraz Stephena „reltuCa” Cutlera, którzy w przeszłości stanowili o sile Counter Logic Gaming, zdobywając z tą drużyną status legendy Majora. Za wyniki odpowiadać będzie natomiast Taylor „tailored” Broomall, czyli były analityk Teamu Envy.

Skład TSM-u prezentuje się na ten moment następująco (w nawiasie gra, z której przyszedł zawodnik):

James „hazed” Cobb ( Counter-Strike)
Taylor „drone” Johnson ( Counter-Strike)
Matthew „WARDELL” Yu ( Counter-Strike)
Yassine „Subroza” Taoufik ( Counter-Strike)
Stephen „reltuC” Cutler ( Counter-Strike)
Taylor „tailored” Broomall ( Counter-Strike)

Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn

Tagi: , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

"Na graczach CS:GO ciąży nieludzka presja". Apel dyrektora sportowego Astralis i niewybredna odpowiedź Thorina

Po ostatnich zmianach w składzie Astralis scena CS:GO zatrzęsła się w posadach. Najpierw na urlop zdrowotny przeszedł Lukas "gla1ve" Rossander, a nast...

>