fot. Riot Games

Jankos: Nadal wierzę, że jesteśmy najlepszym składem w Europie

Przed ostatnim tygodniem fazy zasadniczej League of Legends European Championship 2020 Summer Split dwie drużyny są już spokojne o awans do fazy pucharowej. W duecie tym próżno szukać jednak G2 Esports, które na przestrzeni sezonu mierzyło się ze sporymi problemami, zarówno na serwerze, jak i poza nim. Wydaje się jednak, iż najgorsze już za Samurajami, którzy w ubiegły weekend pokonali i Team Vitality, i Fnatic. Dobrej myśli jest choćby Marcin „Jankos” Jankowski, który po triumfie nad pomarańczowo-czarnymi na oficjalnej transmisji odpowiedział na kilka pytań Eefje „Sjokz” Depoortere.

CZYTAJ TEŻ:
G2 po raz siódmy w tym roku. Fnatic Selfmade’a nadal bez wygranej z ekipą Jankosa

Prawie zapomniałem, jak smakuje tydzień 2-0 – stwierdził pół żartem, pół serio rodzimy leśnik. – Nie uważam wprawdzie, że jest to niesamowite uczucie, ale tragedii też nie ma. Zazwyczaj jeśli zrobisz 0-2, to fatalnie, jeśli 1-1, to także nie masz się z czego cieszyć. Dzięki wygraniu obu gier w siódmym tygodniu zmagań wiemy już, że najprawdopodobniej dostaniemy się do play-offów, bo pewnie wystarczy nam do tego tylko jeden triumf w trzech ostatnich meczach. Dlatego jestem bardzo zadowolony – przyznał zrelaksowany Polak.

Jankos odniósł się także do położenia, w jakim od pewnego czasu znajduje się G2. Obrońcy tytułu pozwolili sobie przecież na zbyt wiele wpadek, by komfortowo czekać na koniec fazy ligowej LEC: – To stresująca sytuacja, ponieważ zwykle pod koniec splitu mieliśmy już zapewniony bilet do fazy pucharowej, a może nawet i najwyższe rozstawienie. Nie musieliśmy więc wygrywać każdego spotkania, podczas gdy obecnie jedna porażka może odebrać nam albo konkretną lokatę, albo nawet sam awans do play-offów – tłumaczył najlepszy gracz wiosennej odsłony zmagań. – Cieszę się, że udało się pokonać Vitality i Fnatic. Wygląda na to, że w dobrej dyspozycji podejdziemy do ósmego tygodnia, który na pewno nie będzie tak nerwowy, jak mógłby być. Tak czy inaczej, celujemy jednak w 3-0 i najwyższą możliwą pozycję w tabeli – dodał po chwili.

Nie da się ukryć, iż G2 na razie nie zostawia po sobie tak dobrego wrażenia, jak w ubiegłym roku, gdy zostało wicemistrzem świata, a wcześniej zatriumfowało na Mid-Season Invitational. Według Jankowskiego jego drużyna nie stoi jednak w miejscu ani się nie cofa – po prostu przeciwnicy także nie śpią: – Zespoły z każdym rokiem stają się coraz mocniejsze – mówił nasz rodak. – Sądzę, że zeszłoroczne G2 w swojej najlepszej postaci wyglądałoby gorzej w 2020, bo wszyscy są nieco lepsi niż byli. Z kolei np. MAD Lions rok temu jeszcze nawet nie istniało – rośnie więc liczba naszych rywali. To sprawia, że my też się rozwijamy i dlatego sądzę, że w tym roku w swoim peaku możemy być lepsi niż w poprzednim. Musimy tylko udać się do Azji na bootcamp. Potwierdzono, że Worlds odbędą się w Chinach i mam nadzieję, że uda nam się na nich zagrać. Najpierw chcę jednak dostać się do play-offów LEC, a potem je wygrać. Nadal jesteśmy przecież najlepszym składem w Europie, a przynajmniej ja w to wierzę. Myślę, że jeśli dostaniemy się do fazy pucharowej, to wygramy ligę – zdradził 25-latek.

CZYTAJ TEŻ:
Najlepsi przegrywają, G2 triumfuje w meczu tygodnia. Siódma kolejka LEC za nami

Pod koniec wywiadu skupiono się na puli postaci, z których zwykł korzystać Jankowski. Polski dżungler opowiedział o swoim podejściu m.in. do Lee Sina, którego wybrał przeciwko Vitality. – Carlos, CEO G2, jest największym hejterem mojego Lee Sina – zażartował Król Pierwszej Krwi. – Z drugiej strony on nie przejmuje się za bardzo tym wszystkim, więc Hakuna Matata, mogę grać Lee Sinem. Nie pomaga jednak, gdy twój szef, właściciel zespołu, mówi, że na Lee Sinie na pewno przegrasz… – przyznał. – Oczywiście wiem, że Carlos żartuje, jestem zadowolony z tego, jak wyglądają nasze relacje z wszystkimi wokół nas. W każdym razie czuję się pewnie na każdym herosie, którym gram. Myślę, że moi Sett i Volibear są lepsi niż byli tydzień czy dwa temu, a jeszcze nie miałem nawet okazji, by pokazać swojego Setta. Teraz zagrałem Volibearem i wyglądał groźniej. Moim zdaniem mój Lee Sin również jest naprawdę dobry. Może to jeszcze nie jest poziom Shadowa, ale w play-offach mogę mu dorównać – zakończył z uśmiechem na ustach Jankos.

Obecnie G2 zajmuje trzecie miejsce w tabeli, wspólnie z SK Gaming. W ostatnim tygodniu zmagań obrońcy mistrzowskiego tytułu podejmą kolejno SK, Misfits Gaming oraz Excel Esports. Zespół Jankosa wciąż ma szansę jako pierwszy na Starym Kontynencie zapewnić sobie udział w światowym czempionacie. Nie wszystko zależeć będzie jednak od Samurajów, którzy muszą liczyć na potknięcia MAD Lions.

Po szczegółowy harmonogram LEC 2020 Summer Split zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Clozer: Chcę być rozpoznawalny jak Faker

Niedzielne zwycięstwo T1 z ⁠SANDBOX Gaming mocno przybliżyło Kima "Canne" Chang-donga i spółkę do gry w fazie pucharowej League of Legends Champions K...