fot. AGO ROGUE

Do trzech razy sztuka? AGO ROGUE o krok od mistrzostwa European Masters – finał już dziś

W 2018 roku nie udało się Illuminar Gaming. Kilka miesięcy temu okazji nie wykorzystało K1CK Neosurf. Dziś przekonamy się, czy faktycznie do trzech razy sztuka. Szansę na potwierdzenie tej maksymy będzie miało AGO ROGUE – wicemistrzowie Ultraligi są trzecią formacją z Polski, która jest o jedno BO5 od mistrzostwa European Masters.

Poprzednie finały z udziałem reprezentantów rodzimych rozgrywek kończyły się… nieprzyjemnie. Zarówno Illuminar w meczu z Origen, jak i K1CK Neosurf w konfrontacji z LDLC OL nie ugrały ani jednego punktu w finałowej serii. W teorii więc wystarczy, że RGO wygra jedną potyczkę na Summoner’s Rifcie i już będzie mogło się pochwalić lepszym rezultatem niż poprzednicy. Ale nie oszukujmy się, ambicje zawodników oraz nadzieje fanów każą mierzyć wyżej.

AGO ROGUE
vs GamerLegion
18:00

Rywalem AGO ROGUE w finale będzie pochodzący z Niemiec GamerLegion. W play-offach letniej edycji Prime League zespół Pettera „Hjarnana” Freyschussa zajął co prawda dopiero trzecie miejsce i musiał walczyć o awans do fazy grupowej EU Masters przez play-iny, ale tam przegrał tylko dwie bitwy na Polach Sprawiedliwości. W głównym etapie ekipa zza naszej zachodniej granicy napotkała już więcej problemów – najpierw musiała walczyć o awans z grupy przez tie-break, a potem w obu spotkaniach play-offów wygrywała 2:1.

Faza grupowa turnieju, która – jak już wspomniałem – zakończyła się tie-breakiem, była pierwszą okazją do sprawdzenia sił AGO ROGUE i GL w bezpośrednim starciu. Wówczas na trzy konfrontacje dwa razy górą był zespół Pawła „Woolite’a” Pruskiego, co przemawia za sukcesem formacji znad Wisły. Doliczając do tego lepszy rezultat w play-offach w trudniejszej połowie drabinki i bum, RGO staje się faworytem w dzisiejszym spotkaniu. Oczywiście nie możemy popadać w huraoptymizm, bo BO5 rządzi się swoimi prawami, ale trudno nie ulec wrażeniu, że lepszą szansę na zwycięstwo ekipy z Polski możemy nieprędko uzyskać.

(Nie)zapomniani marksmani

W składach obu drużyn możemy znaleźć zawodników, którzy, choć teraz walczą o mistrzostwo rozgrywek niższego szczebla, wcześniej mieli okazję zaprezentować swoje zdolności w ścisłej europejskiej czołówce. Wspomniani już Hjarnan i Woolite mieli już epizod w EU LCS oraz LEC, ale obaj niosą brzemię przeszłości. W przypadku Szweda jest to chociażby historia z G2 Esports, gdzie udało się dotrzeć do półfinału mistrzostw świata, ale sam Hjarnan był uznawany za najsłabszego zawodnika, zdolnego grać wyłącznie Heimerdingerem. Niespodziewane (i dość późne) opuszczenie Samurajów i seria porażek jako zawodnik Excel nie pomogły w naprawieniu tej reputacji.

Co do polskiego botlanera… w jego przypadku brzemię to sięga roku 2015 i niesławnego cofnięcia do bazy w nie najlepszym miejscu i momencie. I choć od tego czasu minęło już przeszło pięć lat, a sam Woolite miał raz jeszcze okazję udowodnić swoją prawdziwą siłę (w końcu to z nim w składzie Rogue rozgromiło Splyce w play-offach zeszłorocznej letniej edycji LEC), to już w sezonie 2020 żaden z uczestników najbardziej prestiżowych rozgrywek nie zdecydował się na angaż Polaka. Czy wśród powodów takiej decyzji znalazło się owo brzemię sprzed lat? Panie Tadeuszu, proszę o odpowiedź.

Mimo że okiem Riotu European Masters to turniej wyłącznie dla wschodzących gwiazd Starego Kontynentu, to realia są takie, że niektóre starsze gwiazdy walczą o podtrzymanie swojego blasku lub przywrócenie go. W gronie tych drugich na pewno są Woolite i Hjarnan, a zwycięstwo w European Masters może zapewnić jednemu z nich wyczekiwany powrót do czołówki Europy. Albo przynajmniej częściową poprawę złej otoczki dookoła nich.

Siła odśrodkowa

Wzięliśmy pod lupę minione lata oraz fazę grupową, ale teraz skupmy się wyłącznie na tym, co działo się wczoraj, kiedy to obie formacje zapewniły sobie miejsce w wielkim finale. Oba półfinały miały część wspólną, a tą była dominacja midlanerów. Zarówno Paweł „Czekolad” Szczepanik, jak i Ardian „Nite” Spahiu dali popis umiejętności w sobotnich meczach – pierwszego z nich pamiętamy z gry Sylasem i Cassiopeią, drugi zaś w pamięci zapisał się głównie swoją Irelią, choć i jako Lucian poszło mu nie najgorzej.

I choć sporo uwagi poświęciłem marksmanom, to biorąc pod uwagę wczorajsze pojedynki, to na środkowej alei będzie dziś działo się najwięcej. Pamiętajmy przy tym, że nawet jeśli Polak będzie musiał uznać wyższość oponenta we wczesnych minutach, nie należy przekreślać szans AGO ROGUE – w końcu wczoraj po słabym starcie Czekolad był w stanie zdobyć pentakilla. Mimo że Nite ma większe doświadczenie w grze na EUM, to wczoraj większą różnicę zrobił jednak midlaner RGO. Miejmy nadzieję, że bestia z Barczewa nie zostanie przedwcześnie poskromiona.

Niewiadomych jest dużo, ale przyszłość wygląda optymistycznie. Nie ma co pompować jednak bardziej tego gargantuicznego balonika – zamiast tego lepiej po prostu wpaść o 18:00 na transmisję i kibicować naszym rodakom w walce o pierwsze mistrzostwo European Masters. Mimo że Polska już nieraz była „GUROM” na tych zawodach, to teraz ma szansę znaleźć się na samym szczycie. A wtedy rok 2020 stanie się już niepodważalnie, niezaprzeczalnie, ostatecznie i nieodwołalnie najlepszym w historii – przynajmniej dla polskiej sceny League of Legends.

Mecz AGO ROGUE z GamerLegion będzie transmitowany z polskim komentarzem na kanałach Polsat Games. Będziecie mogli obejrzeć go zarówno w telewizji, jak i w internecie na Twitchu oraz YouTube. Po więcej informacji dotyczących EU Masters 2020 Summer zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Koniec fazy grupowej EPL. Poznaliśmy pary play-offów

Po trzech tygodniach spotkań w ramach fazy grupowej europejskiego dwunastego sezonu ESL Pro League poznaliśmy nazwy ośmiu składów, które już pod konie...