fot. ESL/Bart Oerbekke

Do czterech razy sztuka – Astralis pokonuje Na`Vi w finale ESL Pro League!

W tym roku Natus Vincere i Astralis zmierzyły się trzy razy i trzy razy to zespół Oleksandra „s1mple’a” Kostylieva wychodził górą. Mimo że w przypadku Duńczyków powiedzenie „do trzech razy sztuka” nie okazało się prawdziwe, to przy czwartej próbie ekipa ze Skandynawii wreszcie dopięła swego. I to w meczu o nie byle jaką stawkę, bo dzisiejsza wygrana Astralis z Na`Vi oznacza, że to duńska piątka zostaje mistrzem europejskiej dywizji 12. sezonu ESL Pro League.

Natus Vincere 2:3* Astralis
Dust2 16:12 Nuke 14:16 Train 19:22 Overpass 11:16

*finał rozpoczął się wynikiem 1:0 dla Na’Vi dzięki awansowi z drabinki wygranych

Ukraińsko-rosyjska piątka nie zamierzała zwlekać z powiększeniem prowadzenia w serii i szybko zaczęła dyktować warunki na Duście2. Dopiero gdy na tablicy widniał wynik 0:5 Astralis zapunktowało po raz pierwszy, ale nie ostatni. Kolejna zwycięska seria zagwarantowała Na`Vi zwycięstwo w pierwszej połowie, lecz Astralis ni stąd, ni zowąd zaczęło punktować i mogło zbliżyć się do rywali nawet na odległość jednego oczka. I choć ostatnie słowo w tej części spotkania należało do Natus Vincere, to już po zamianie stron doczekaliśmy się rychłego remisu. Ci, którzy w tym momencie spodziewali się emocjonującej końcówki, musieli się rozczarować, bo Na`Vi wróciło na zwycięską ścieżkę i doprowadziło do wyniku 14:9, a do końca oddało swoim rywalom jeszcze tylko trzy rundy.

Duńczykom pozostała walka na wybranym przez nich Nuke’u, gdzie udanie zaczęli, notując trzy pierwsze wygrane. I udany start to w zasadzie wszystko, na co było stać Astralis, bo gdy już Natus Vincere miało wystarczające fundusze na zakup pełnego wyposażenia, przejęło inicjatywę w zasadzie na dobre. Do zamiany stron ekipa s1mple’a oddała rywalom jeszcze tylko trzy rundy, a po przejściu do ataku i wygraniu pistoletówki szybko powiększyła swój dorobek do dwunastu punktów, mając ich dwa razy więcej niż wówczas rywale. Podopieczni Danny’ego „zonica” Sørensena nie zamierzali jednak wywieszać białej flagi i już z kompletnym ekwipunkiem zaczęli wykonywać kolejne kroki w kierunku remisu. Do tego celu doprowadzili w 26. rundzie, serwując nam ekscytujące ostatnie minuty. Po kolejnej wymianie ognia nokautujący cios wyprowadziło Astralis, utrzymując swoje szanse na zwycięstwo w całym spotkaniu.

CZYTAJ TEŻ:
Północnoamerykańskie ekipy CS:GO spędzą końcówkę roku w Europie?

Trzecia mapa, którą był Train, rozpoczęła się od wygranej Natus Vincere w pistoletówce, ale szybko oglądaliśmy popisy Astralis. A dokładnie popisy jednego z zawodników Astralis – Patricka „es3taga” Hansena, który niepodzielnie rządził na serwerze. Po pierwszych dziesięciu rundach miał on na koncie 19 fragów i tylko cztery zgony i to właśnie w znacznej mierze dzięki niemu duńska piątka parła po wyrównanie w całym meczu. Do tego celu wystarczyło zdobyć jeszcze tylko trzy oczka w drugiej połowie. Gdy na tablicy wyników pojawiło się 15:7 wydawało się, że za moment czekają nas przenosiny na Overpassa, ale nic bardziej mylnego. W tym momencie Na`Vi wzięło się do roboty i zdobywało punkt za punktem, aż wreszcie doprowadziło do dogrywki. Pierwsza seria nie przyniosła rozstrzygnięcia, lecz w drugiej Astralis wreszcie przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę i ustaliło wynik spotkania na 22:19.

Po zwycięstwie na mapie wybranej przez Na`Vi doczekaliśmy się Overpassa wskazanego przez Duńczyków. Pierwsze minuty pokazały, że był to słuszny wybór – na tablicy szybko pokazał się wynik 5:0 na korzyść Astralis, a po oddaniu dwóch oczek rywalom Skandynawowie wrócili na zwycięską ścieżkę i pierwszą połowę zakończyli wynikiem 11:4. Poprzednie mapy pokazały jednak, że nawet taka przewaga może niewiele znaczyć. I faktycznie, Natus Vincere rozpoczęło odrabianie strat po wygranej pistoletówce i z czasem zbliżyło się na odległość zaledwie jednego oczka, ale przy wyniku 12:11 Astralis na nowo zaczęło uciekać z wynikiem. W 26. rundzie Duńczycy stanęli przed szansą na domknięcie całego spotkania i więcej już nadziei swoim rywalom nie dali, kończąc pojedynek na Overpassie wynikiem 16:11 i cały mecz 3:2.

Końcowa klasyfikacja europejskiej dywizji ESL Pro League:

1. Astralis 99 000 $
2. Natus Vincere 54 000 $
3. Heroic 34 000 $
4. mousesports 30 000 $
5-6. BIG, Complexity Gaming 31 500 $
7-8. ENCE, Team Spirit 25 000 $
9-10. OG, Team Vitality 20 000 $
11-12. Fnatic 19 000 $
11-12. G2 Esports 15 000 $
13-14. FaZe Clan, x-kom AGO 13 000 $
15-16. GODSENT 12 000 $
15-16. Ninjas in Pyjamas 8 000 $
Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Caps o końcówce meczu z Suning: Wszystko miało na celu wywrzeć presję na ich bazie

Drugi dzień fazy grupowej Worlds 2020 dobiegł końca i choć tylko jedna z europejskich drużyn odniosła dziś zwycięstwo, to jednocześnie dostarczyła ogr...