STS
Nisqy, Cloud9, LCS 2020
fot. Riot Games/Paul de Leon

Nisqy: Jesteśmy na dobrej drodze, żeby rzucić G2 wyzwanie w walce o puchar

Za Yasinem „Nisqym” Dinçerem i jego Fnatic ważne zwycięstwo w League of Legends European Championship. Ważne, ponieważ pomarańczowo-czarnym udało się pokonać swoich nemezis w postaci G2 Esports. Tym samym wicemistrzowie Europy nadrobili straty do lidera, jakim jest Rogue, a także zyskali niewątpliwie pomocny zastrzyk pewności siebie. Midlaner Fnatic udzielił po wygranej dwóch wywiadów, kolejno w Korizon Esports oraz na łamach portalu Hotspawn.

W pierwszym z nich Belg rozmawia z Ashley Kang głównie na temat wspomnianego triumfu nad Samurajami. Jedną z najważniejszych narracji przed tym pojedynkiem było starcie Rasmusa „Capsa” Winthera oraz Martina „Rekklesa” Larssona ze swoją byłą formacją. Według Nisqy’ego stare trio z Fnatic miało to na uwadze. – Bwipo, Hylissang i Selfmade zagrali bardzo dobrze, naprawdę chcieli pokazać, że są lepsi od oponenta. Dla mnie nie było to czymś szczególnym, dla mnie to była normalna gra. Dla nich zapewne był to mecz, do którego podchodzili personalnie. Zagraliśmy świetnie i mam nadzieję, że będziemy przedstawiać taki poziom w każdej rozgrywce.

22-latek skomentował także styl gry Fnatic. – Każdy z nas jest całkiem agresywny. Staramy się tak grać i szlifować ten styl. Lubimy sporo walczyć. Nie zawsze nam się to jednak opłaca, dlatego w niektórych momentach czekaliśmy na ruch rywali tak jak w momencie oczekiwania na duszę smoka. Naprawdę spodobało mi się to jak dzisiaj zagraliśmy – powiedział Nisqy. Od którego zespołu Fnatic uczy się jednak najwięcej? – Osobiście uwielbiam oglądać DWG i FPX. Sporo przyglądam się temu, jak gra Doinb. Zazwyczaj kiedy obie te drużyny są na prowadzeniu, to wygrywają. Możemy się od nich sporo nauczyć.

Czy wygrana z G2 Esports zmienia coś w kontekście podejścia do reszty wiosennej rundy LEC? Niezbyt, przynajmniej dla samego Dinçera. – Dla mnie nic się tak naprawdę nie zmienia. Jesteśmy dobrzy. Czasami wygrywamy, czasami wyglądamy świetnie, a czasami okropnie. Wciąż próbujemy się odnaleźć w tym, jak nam się najlepiej gra, jaka meta nam odpowiada. Nasza synergia jest coraz lepsza, zwłaszcza moja z Hylissangiem i z Selfmadem – przyznał Nisqy. Trudno zaprzeczyć jego słowom, wszak Fnatic z tygodnia na tydzień wygląda coraz lepiej.

Midlaner pomarańczowo-czarnych nie krył w rozmowie z Ashley Kang celów na ten sezon. Zapytany o to, czy Fnatic wygra LEC, jego odpowiedź była jednoznaczna. – W to mierzę. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby rzucić wyzwanie G2. Pomimo dzisiejszej wygranej, jest ono wciąż bardzo dobrą formacją. To było tylko BO1. Wszystko okaże się, kiedy rozpoczną się play-offy – podsumował 22-latek. Ponownie nie sposób się z nim nie zgodzić. Serie BO1 często są nieprzewidywalne, w przeciwieństwie do meczów BO5, które czekają nas w fazie pucharowej.

CZYTAJ TEŻ:
Rogue znów samodzielnym liderem LEC, Fnatic wraca do żywych po wygranej z G2

Za to na łamach wspomnianego portalu Hotspawn, Nisqy opowiedział nieco więcej o osobistym rozwoju. – Na chwilę obecną pragnę być czołowym midlanerem. Chcę drużynowego sukcesu, a nie indywidualnego, aczkolwiek uważam, że jeżeli mam osiągnąć nasze cele, to muszę być dobry indywidualnie tak czy siak. Więc obecnie poświęcam się myśleniu nad tym, jak grać z resztą zespołu i co mogę zrobić, żeby mu pomóc. Staram się patrzeć na to wszystko szerzej.

Na sam koniec Belg skomentował jego rozwój z polskim akcentem w Fnatic, czyli Oskarem „Selfmadem” Boderkiem. – Nasza synergia mocno różni się od tych, które miałem z poprzednimi leśnikami. Nie jesteśmy jednowymiarowi. Ze Svenskerenem graliśmy praktycznie „2v2 na midzie”. Z Blaberem musiałem cały czas agresywnie pchać środkową linię. Z Selfmadem jest zupełnie inaczej. Staramy się grać każdy styl. Często zadajemy sobie pytanie „jako mid-dżungla, jak chcemy grać?” i zmieniamy to w każdej rozgrywce. Uważam, że to najlepszy sposób grania w League of Legends, kiedy możesz zagrać na wielu różnych poziomach i masz dostęp do wielu różnych stylów gry.

Kolejnymi rywalami Fnatic w LEC będą SK Gaming oraz EXCEL ESPORTS, z którymi Nisqy i spółka zmierzą się kolejno w piątek o 22:00 i w sobotę o 20:00. Obie ekipy są bezpośrednimi rywalami pomarańczowo-czarnych w wyścigu po podium, więc niewątpliwie przyda im się wybranie tym razem sprawdzonej kompozycji. Po więcej informacji na temat LEC zapraszamy do naszej szczegółowej relacji:

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Kai'Sa

Znamy szczegóły patcha 11.4. Jakie zmiany czekają bohaterów, przedmioty i dżunglę?

Skoro przedwczorajszej nocy Mark "Scruffy" Yetter zaprezentował nam skróconą listę zmian, które mają wejść w najbliższym patchu do League of Legends,...