STS
fot. Riot Games/Michał Konkol

Trymbi nie czuł zagrożenia ze strony G2. „Musieli się sporo napocić, żeby móc cokolwiek zrobić”

W końcu dopięli swego. Gracze Rogue wyeliminowali G2 Esports z play-offów w League of Legends European Championship 2021. Jutro Łotrzyki zmierzą się z MAD Lions w wielkim finale i będzie to pierwszy raz w historii, kiedy w najlepszej dwójce nie będzie Samurajów i Fnatic. Po wygranej serii gośćmi Eefje „sjokz” Depoortere w Post Game Lobby byli Kacper „Inspired” Słoma oraz Adrian „Trymbi” Trybus. Polacy podzielili się pierwszymi wrażeniami po tym spotkaniu i wypowiedzieli się m.in. na temat poprawy komunikacji w zespole.

Jak podkreślił Inspired, wygrana ta znaczyła jeszcze więcej ze względu na to, że udało mu się zemścić na G2 Esports. – W poprzednim splicie polegliśmy z nimi w piątej grze, w bardzo podobnej sytuacji. Bardzo źle czułem się po przegraniu tak wyrównanej serii. Potraktowałem to bardzo osobiście tym razem. Nie chciałem tego przeżywać ponownie – mówił 19-latek. Oceniając swój dzisiejszy występ, powiedział też, że był zadowolony ze swojej gry wokół obozów w dżungli i zdobywaniu przewagi nad przeciwnym leśnikiem we wczesnych fazach rozgrywki.

W pojedynku z MAD Lions po Rogue dało się zauważyć pewną nerwowość podczas podejmowania decyzji. Jak się później okazało, wpływ na to miało przeniesienie się na scenę. Jak zatem Łotrzyki poradziły sobie z tym w półfinale? – Nie byłem aż tak zestresowany, jak podczas pierwszych spotkań z MAD. Wszyscy staraliśmy się podejść do tego z większym spokojem. Czułem, że wiem co mam robić i próbowałem zdobyć jak najwięcej informacji dla drużyny – mówił Trymbi zapytany o to, jak oceniał komunikację w grze. Inspired miał nieco odmienne zdanie od swojego kolegi. – Nie dbam aż tak o to. Uważam, że nawet jeśli wszyscy krzyczą, to przynajmniej wiesz co chcą zrobić. W MAD Lions też mają bardzo nerwową komunikację, a są już w finale. (…) Myślę, że to po prostu zależy od samych graczy. U nas większość zawodników woli, kiedy atmosfera jest spokojniejsza – tłumaczył leśnik.

Podczas wywiadu okazało się, że MVP serii został Inspired, uzyskując aż 88% głosów. Sjokz zapytała go, czy czuje się bliżej pokazania wszystkim, że jest najlepszym junglerem w lidze. – Zdecydowanie jestem krok bliżej do zrobienia tego. Przez dłuższy czas czułem, że gram bardzo dobrze. Nie mogłem jednak pokazać tego z taką łatwością. W zeszłym roku uniemożliwiła mi to meta w grze. Obecna mi sprzyja i gram w niej lepiej od innych – przekonywał Polak.

Wygrywając tę serię, Rogue napisało dzisiaj historię. Będzie to pierwszy finał na najwyższym europejskim szczeblu rozgrywkowym, w którym nie zobaczymy ani G2, ani Fnatic. Żeby tego dokonać, Trymbi musiał uporać się dzisiaj z jednym z najlepszych duetów dolnej alei w lidze. Co miał na ten temat do powiedzenia? – To niesamowite, że udało nam się ich pokonać. Czułem, że w każdej grze staraliśmy się narzucić sporą presję na przeciwnikach. Musieli się sporo napocić, żeby móc cokolwiek zrobić. (…) Inspired mógł w tym czasie farmić, podkraść obozy Jankosowi – wspominał wspierający Łotrzyków.

Finał League of Legends European Championship 2021 już jutro! Rogue zmierzy się z MAD Lions o tytuł mistrza wiosennego splitu. Polska transmisja będzie dostępna na kanałach Polsat Games w serwisie Twitch oraz YouTube, a także w telewizji. Natomiast anglojęzyczny komentarz będziecie mogli usłyszeć na kanale ligi. Po więcej informacji zapraszamy do naszej relacji:

 

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Rekkles MVP wiosennej rundy LEC. "Na letni split ludzie mogą oczekiwać lepszego mnie"

Już po meczu o ostatnie wolne miejsce w finale League of Legends European Championship poznaliśmy zawodnika, który został wybrany najbardziej wartości...