STS
fot. GG League/Maciej Kołek

Jak MICHU trafił do Evil Geniuses? “Od początku był numerem jeden”

Na początku ubiegłego roku Michał „MICHU” Müller wyruszył w podróż w nieznane, opuszczając polską scenę Counter-Strike’a i zaczynając podbój Ameryki Północnej. I choć z wielu różnych powodów okres spędzony przez naszego rodaka w Teamie Envy trudno uznać za udany, to nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Od kilku dni 24-latek jest […]

Na początku ubiegłego roku Michał „MICHU” Müller wyruszył w podróż w nieznane, opuszczając polską scenę Counter-Strike’a i zaczynając podbój Ameryki Północnej. I choć z wielu różnych powodów okres spędzony przez naszego rodaka w Teamie Envy trudno uznać za udany, to nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Od kilku dni 24-latek jest przecież reprezentantem Evil Geniuses, gdzie wkrótce ma bić się o prestiżowe trofea. Jak doszło do tego, że Müller znalazł się na celowniku kolejnej amerykańskiej organizacji? Jak duże było zainteresowanie usługami Polaka? Jak MICHU został powitany przez nowych drużynowych kolegów? O tym i nie tylko o tym opowiedzieli nam Kuba Chmiel i Krzysztof Kubicki z agencji menedżerskiej ProPlayers, którzy w imieniu gracza zajmowali się negocjacjami kontraktowymi.

CZYTAJ TEŻ:
W jakim stanie są Evil Geniuses, czyli nowy skład MICHA?

Marcin Gabren: Zacznijmy od początku: kiedy wznowiliście współpracę z MICHEM i od kogo wyszła inicjatywa – od zawodnika czy Fantasyexpo?

Kuba Chmiel: Kontakt został nawiązany, gdy Envy zdecydowało się zrezygnować z CS-a. Pytanie o pomoc wyszło od Fantasyexpo, które wspiera Michała marketingowo, natomiast kluczowa była rozmowa z Michałem. Razem z nim zdecydowaliśmy, że nasze wsparcie menedżerskie to dobry pomysł i warto wznowić współpracę.

Czyli z poszukiwaniami nowej drużyny startowaliście z pułapu „zero”?

Kuba: Tak, dokładnie. W połowie lutego razem przeanalizowaliśmy sytuację w różnych drużynach, wybraliśmy zespoły, które potencjalnie mogłyby być zainteresowane Michałem i które w najbliższym czasie mogłyby dokonać roszady kadrowej. Omawiając wszystkie możliwości, przygotowaliśmy plan działania i zaczęliśmy wdrażać go w życie.

Co masz na myśli? Zaczęliście nawiązywać kontakt z organizacjami czy czekaliście na ich ruch?

Kuba: Przez plan działania mam na myśli dokładną analizę sytuacji poszczególnych zespołów i wskazanie, do którego zespołu charakterystyka MICHA pasowałaby najbardziej. Po przygotowaniu listy drużyn, które mogłyby być zainteresowane usługami Michała, odzywaliśmy się do kolejnych podmiotów i rozmawialiśmy z nimi.

Krzysiek Kubicki: Temat EG został zainicjowany przez Kubę. Mieliśmy bardzo dobre relacje z ekipą, która w EG gra i z zewsem jako trenerem. Gdy wzięliśmy na tapet organizacje, do których MICHU mógłby trafić, dochodziły już do nas sygnały o tym, że tarik ma rozterki, co dalej robić. Wysłaliśmy więc do EG konkretny sygnał, że Michał niebawem stanie się wolnym zawodnikiem i że jesteśmy przekonani, że pasowałby do ich zespołu.

Od razu znaleźliście z EG wspólny język czy transfer rodził się w bólach?

Kuba: Już od początku było duże zainteresowanie Michałem. Temat EG musiał dojrzeć, bo był uzależniony od sytuacji tarika, który już jakiś czas temu był w 99 procentach pewny, że nie będzie kontynuował gry w barwach Evil Geniuses. Niemniej nadal istniała bardzo niewielka możliwość, że jeśli zespół w Pro Lidze osiągnie świetny rezultat, zacznie świetnie grać, a u tarika wróci wiara w ten projekt, to zmian nie będzie.

MICHU od początku był jednak numerem jeden do tego, żeby w przypadku roszad tarika zastąpić. 

Krzysiek: Naszym celem zawsze było i jest, aby zawodnik miał kilka opcji do wyboru i mógł podjąć decyzję, mając właśnie możliwość selekcji. Dlatego jednocześnie rozmawialiśmy również z innymi organizacjami.

Można powiedzieć, że zainteresowanie było spore?

Kuba: Zainteresowanych było kilka bardzo dobrych organizacji. Pomimo tego, że w Envy wyniki pod kątem drużynowym były dalekie od oczekiwań, Michał zaprezentował się z bardzo dobrej strony i wielokrotnie był wiodącą postacią zespołu. Na pewno w ubiegłym roku wyrobił sobie fajną renomę i dzięki temu zainteresowanie się pojawiało.

Mówiąc o budowie marki Michała, należy też wspomnieć o czynnikach niezwiązanych bezpośrednio z samą rozgrywką, prawda?

Krzysiek: Trzeba przyznać, że Michał otrzymał teraz więcej propozycji aniżeli po rozstaniu z Virtus.pro. Do tej pory niewielu Polaków było rozważanych przez zagraniczne zespoły, a Michał po roku spędzonym w Envy, kiedy mieszkał w USA, wypracował sobie w środowisku pozytywną opinię. Wszyscy wiedzą, że to gość, który jest w 100 procentach zdeterminowany, by osiągać sukcesy. Przeprowadzka za ocean, nauka języka – tego rodzaju wyzwania MICHU bardzo chętnie podejmuje. To zaowocowało tym, że tej zimy prowadziliśmy więcej rozmów niż rok temu.

Skupiając się na EG – kiedy sfinalizowaliście transfer?

Kuba: Nieodwracalna decyzja zapadła po ESL Pro League. Finalizacja tematu toczyła się w zeszłym tygodniu, a negocjacje kontraktowe poszły całkiem sprawnie. Mimo różnicy czasowej udało nam się w przeciągu kilku dni dograć wszystkie zagadnienia i w niedzielę Michał był już w Belgradzie i trenował razem z ekipą. 

Choć organizacja dementowała już wielokrotnie plotki mówiące o jej możliwym zniknięciu ze sceny CS:GO, i tak zasadne wydaje się następujące pytanie: MICHU podpisał z EG długofalowy kontrakt?

Kuba: Tak, umowa zakłada dłuższy okres. EG nie ma w planach rezygnacji z CS-a i, co więcej, chce rywalizować o najwyższe laury. Celem drużyny jest walka o stałą obecność w top 5, a nie pojedyncze epizody w czołówce. Postawione przed formacją cele są ambitne, a my wierzymy, że ten skład ma potencjał, by je zrealizować.

Transfer do EG to dla MICHA bez dwóch zdań awans sportowy, a czy też finansowy?

Kuba: Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, ale skoro udało nam się dojść do porozumienia, to znaczy, że kontrakt Michała w pełni go satysfakcjonuje.

Zamykając wątek negocjacyjny – doskonale wiecie, że w sieci pojawiały się różne doniesienia, w tym te mówiące o zainteresowaniu MAD Lions oraz te informujące o rychłym transferze MICHA do OG. Takie przecieki wzmacniają waszą pozycję negocjacyjną czy wręcz przeciwnie? 

Krzysiek: Zostaliśmy trochę zaskoczeni, bo informacje podano w formie niemalże pewnika. Faktem było natomiast to, że Michał przez kilka dni grał z OG. I nam, i samej organizacji zależało, by obie strony mogły się sprawdzić na placu boju. To był ważny czas, z którego Michał zebrał dużo wniosków, zanim podpisał umowę. Wymieniłeś też nazwy innych organizacji – one również się odzywały, ale tak jak Kuba już wskazał, listę priorytetów Michała otwierało EG.

To MICHU postanowił zrezygnować z OG czy to OG postawiło na flameZa?

Kuba: Nie chciałbym rozkładać tej sytuacji na czynniki pierwsze, natomiast EG na pewno było numerem jeden na liście życzeń Michała, co wynikało z kilku powodów. Po pierwsze, EG jest partnerem ESL i BLASTA, przez co ma zapewnione sloty na największych turniejach. Po drugie, analizowaliśmy rolę Michała, jaką miałby pełnić w poszczególnych drużynach i to, jak się w nich odnajdzie. Znamy zewsa od pewnego czasu; wiemy, jaką jest osobą i jakim jest trenerem, więc wiedzieliśmy, czego MICHU może się spodziewać dołączając do ekipy. Po trzecie, mieliśmy okazję poznać trzon tego zespołu jeszcze, gdy grał w barwach NRG dwa lata temu. Znaliśmy więc tych chłopaków dosyć dobrze i wiedzieliśmy, że Michał dobrze odnajdzie się w tym środowisku i że zostanie ciepło przyjęty. Dodatkowo rola, którą ma pełnić w zespole, idealnie pokrywa się z jego oczekiwaniami, więc tych czynników, które pozwoliły nam wybrać priorytet, było wiele i to one przesądziły o tym, że EG było pierwszym wyborem.

Jak w tym pandemicznym okresie wygląda sytuacja EG pod kątem zaplecza?

Kuba: Wiadomo, że siedziba i cały management są w Stanach Zjednoczonych, natomiast organizacja zadbała o odpowiednie zaplecze w Europie. Zespół przebywa aktualnie w Serbii, gdzie ma naprawdę świetne warunki do treningów. Pod tym kątem nie możemy EG nic zarzucić, bo wywiązują się ze swojej roli doskonale. 

Zamysł jest taki, żeby wszystkie europejskie turnieje rozgrywać z bootcampów?

Kuba: Nie jest to jeszcze ustalone, natomiast przypuszczam, że jeśli tylko będzie to możliwe, to zespół będzie chciał grać razem z jednego miejsca.

Jakie głosy docierają do was od społeczności? Odbiór transferu MICHA jest jednoznacznie pozytywny czy słychać też krytyczne opinie?

Kuba: Myślę, że odbiór jest bardzo pozytywny, z czego się niezmiernie cieszymy. Wydaje nam się, że to ogromny krok naprzód w karierze Michała, który będzie miał teraz okazję regularnie rywalizować na najwyższym szczeblu. Wierzymy, jesteśmy wręcz przekonani, że ma przygotowane do tego wszystkie narzędzia i odniesie sukces. 

Krzysiek: Początek roku był bardzo ciekawy, jeśli chodzi o transfery zawodników CS:GO i kubena do zagranicznych organizacji. Mamy komu kibicować, najważniejsze rozgrywki w świecie Counter-Strike’a będą się toczyć z udziałem Polaków. Musimy przecież pamiętać, iż dycha także trafił do świetnego zespołu. ENCE będzie się liczyło na najważniejszych imprezach. kuben dostał w MAD Lions to, na czym mu zależało, czyli możliwość stworzenia zespołu według własnej filozofii. Teraz wspólnie ze swoim sztabem może poukładać wszystkie klocki zgodnie ze swoją strategią. Uważam, że ostatnie miesiące dla rodzimego CS-a są bardzo pozytywne, mimo iż brakuje spektakularnego sukcesu polskiej drużyny. W kraju też wiele się jednak podziało i wydaje mi się, że kibice żyją sceną mocniej niż w ubiegłym roku. Zapowiada się ciekawy czas, w którym zawsze będziemy mieli kogo wspierać. 

Mieliście okazję pogadać z MICHEM po jego przylocie do Belgradu? Jak pierwsze wrażenia?

Kuba: W zasadzie jesteśmy z Michałem w stałym kontakcie, cały czas wymieniamy się opiniami. MICHU został bardzo serdecznie przywitany przez zespół. Powiedział, że po pierwszym dniu czuł się, jakby znał tych chłopaków od co najmniej pięciu lat. Odbiór jest mega pozytywny, a Michał dobrze wkomponował się do drużyny. Ciężko teraz trenują przed pierwszym turniejem, który już niebawem. Trzymamy kciuki, żeby wypadli jak najlepiej.

Atmosfera musi być dobra, skoro w zespole już dwóch Polaków…

Kuba: Tak, stanislaw to fantastyczny gość. Mam nadzieję, że Michał podszkoli go z polskiego, bo…

Będziemy mieli kolejnego prowadzącego!

Kuba: <śmiech> Tak, tak, i to z ogromnym międzynarodowym doświadczeniem. Może za parę lat dołączy do polskiej drużyny?

Krzysiek: Nim MICHU wylądował w Serbii, to już stworzona została grupa na WhatsAppie i tam stanislaw przywitał Michała polskimi słowami. Widać, że od początku jest bardzo sympatycznie. To, co stanislaw w czwartek na Twitterze napisał na temat Michała, także sprawi, że MICHU poczuje się jeszcze bardziej komfortowo. Super, że stanislaw jest liderem, który potrafi wnieść do zespołu dużo dobrej energii.

EG to jedna z nielicznych potężnych marek obecnych na amerykańskim rynku CS:GO. Niewykluczone więc, że po raz pierwszy w karierze MICHA większe oczekiwania w stosunku do niego będą mieli zagraniczni, a nie polscy obserwatorzy. To szansa czy wyzwanie? 

Kuba: Presja zawsze towarzyszy zawodnikom, na każdym poziomie. MICHU jest już doświadczonym graczem, z niejednego pieca chleb jadł, więc myślę, że jest w pełni gotowy, by taką presję unieść i obronić się swoją grą na serwerze.

Aspiracje drużynowe już ujawniliście, to na koniec pora na indywidualne cele Michała na najbliższe miesiące. 

Krzysiek: Przede wszystkim jak najszybciej się zaaklimatyzować i pokazać wszystkim, że tier 1 to miejsce, na które po prostu zasługuje dzięki swojemu profesjonalizmowi i talentowi. A poza tym wiem, że Michał skupia się na tym – co jak sam mówi – jest jego robotą, czyli będzie wbiegał, skutecznie fragował i przekazywał, ilu rywali jeszcze zostało i gdzie są. Na stawianie kolejnych celów indywidualnych przyjdzie jeszcze czas.

Śledź rozmówcę na Twitterze – Kuba Chmiel
Śledź rozmówcę na Twitterze – Krzysztof Kubicki
Śledź autora wywiadu na Twitterze – Marcin Gabren
Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Jak niemożliwe stało się możliwe. Droga MAD Lions do mistrzostwa LEC

– Jeśli utrzymamy to tempo, to możemy być naprawdę niesamowici na mistrzostwach świata. Kto wie, może nawet dojdziemy do finału? – mówił mi członek hi...