STS
fot. Riot Games/Yicun Liu

Co odróżnia Selfmade’a od Bwipo w dżungli? Nisqy odpowiada

Sekcja League of Legends we Fnatic ma za sobą kilka burzliwych tygodni. W dosyć nerwowych okolicznościach zespół opuścił Oskar „Selfmade” Boderek, którego miejsce w lesie zajął dotychczasowy toplaner pomarańczowo-czarnych – Gabriël „Bwipo” Rau. Za to nowym graczem, którego zaczniemy widywać w barwach Fnatic na górnej alejce w LoL European Championship jest Adam „Adam” Maanane. Sam Polak podpisał półroczny kontrakt z Teamem Vitality, który podjął się próby budowy czegoś na wzór superdrużyny. O kulisach odejścia Selfmade’a i nie tylko opowiedział Yasin „Nisqy” Dinçer.

Synergia z Bwipo

Midlaner był gościem Lary Lunardi z Dot Esports, która na początku zapytała go o pierwsze uwagi na temat gier z Belgiem w dżungli. Te były głównie pozytywne. – Rozegraliśmy już z Bwipo kilka meczów drabinki rankingowej w duecie. Codziennie też rozmawiamy o tym, jakie zmiany musimy wprowadzić, żeby wszystko sprawnie działało. Wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jako że jest on w nowej roli, to jest bardzo otwarty na nowe rozwiązania. W dyskusjach szybko dochodzimy do wspólnych wniosków, co pozwala nam rozwijać się jako duet – komentuje Nisqy.

Reprezentant Fnatic pokrótce mówi także o różnicach w grze pomiędzy nowym a starym leśnikiem formacji. – Powiedziałbym, że największą różnicą w dżunglowaniu Selfmade’a i Bwipo jest styl gry. Oskar lubił pełnić rolę głównego carry w zespole, podczas gdy Gabriël jest bardziej nastawiony na wspieranie zawodników w alejkach – mówi 22-latek. Raczej nie sposób mu tutaj zaprzeczyć, bowiem nawet w zeszłym roku, kiedy częścią ekipy był Martin „Rekkles” Larsson, to o Polaku mówiło się jak o największym carry pomarańczowo-czarnych.

Komfort Adama jednym z priorytetów we Fnatic

Nisqy nie szczędzi także komentarzy na temat Adama. Twierdzi, że stara się sprawić, aby nowy toplaner Fnatic czuł się jak najbardziej komfortowo i że to normalne, jeśli popełnia błędy, wszak przejście jako rookie do organizacji kalibru Fnatic niewątpliwie jest stresujące. Co więcej, stara się on dać Francuzowi do zrozumienia, że każdy błąd trzeba przeanalizować i wyciągnąć z niego wnioski. Podkreśla zarazem, że wiele rzeczy wygląda inaczej w LEC niż w ligach regionalnych, jak na przykład kultura scrimowania. Dodaje on, że świetnie zdaje sobie z tego sprawę, bowiem sam znajdował się niegdyś w podobnej sytuacji.

CZYTAJ TEŻ:
YamatoCannon o nowym składzie Fnatic: Możemy namieszać w LEC i na Worldsach

Czego w takim razie możemy oczekiwać po grze Fnatic w najbliższym splicie LEC? – W porównaniu do minionej wiosny teraz gramy bardziej drużynowo. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że Bwipo i Hylissang przejmują takie aspekty, jak podejmowanie decyzji i upewnianie się, że każdy z nas posiada to, czego potrzebuje. Wcześniej miałem wrażenie, że te obowiązki spoczywały głównie na mnie i na Oskarze – podsumowuje Nisqy.

Czy gra drugiej najbardziej utytułowanej organizacji w historii europejskiego League of Legends faktycznie będzie o wiele bardziej spójna? O tym przekonamy się za lekko ponad tydzień, bowiem letnia runda europejskich rozgrywek najwyższego szczebla startuje 11 czerwca. Po więcej informacji dotyczących LEC 2021 Summer Split zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Kolejny tydzień ESEA Premier. Grają Anonymo, AGO i Wisła

Dotychczas polskie ekipy CS:GO ze zmiennym szczęściem radziły sobie w ESEA Premier, ale dziś będzie okazja, by przynajmniej częściowo podreperować ich...