STS
Jankos G2 LEC
fot. Riot Games/Michał Konkol

Powrót króla pierwszej krwi. Najlepsza piątka piątego tygodnia LEC

Piąty tydzień w League of Legends European Championship za nami. Sytuacja w tabeli z dnia na dzień zmieniła się diametralnie. Misfits Gaming straciło pierwsze miejsce w klasyfikacji na rzecz Rogue oraz Fnatic. MAD Lions zaczyna się wspinać po szczeblach i dogoniło Króliki, z którymi jest teraz na drugiej lokacie. Tymczasem wygląda na to, że Samuraje odzyskały werwę i planują powrót do ścisłej czołówki. Nie będzie to łatwe zadanie, ale jeśli zagrają tak, jak w tej kolejce, mogą tego dokonać. Sprawdźmy zatem, jak wygląda najlepsza piątka tygodnia LEC.

Młody, odwróć ich uwagę

Zawodnicy Fnatic rzadko odwiedzali najlepszą piątkę kolejki. Powód jest dość prosty. Czarno-pomarańczowi grają świetnie jako całość i rzadko zdarza się sytuacja, w której jeden lub dwóch zawodników ciągnie resztę zespołu. Czas jednak to nadrobić i docenić fakt, że gracze świetnie spełniają się w swoich rolach wewnątrz tego systemu. Przyszła więc pora na oddanie hołdu dla Adama „Adama” Maanane. Młodzik nie odwiedzał jeszcze tego zestawienia pomimo wielu świetnych indywidualnych zagrań. Czasami zdarzało mu się umierać bez przyczyny i bywało, że Fnatic miało z tego tytułu problemy. Tym razem spełnił się bardzo dobrze w roli gościa od czarnej roboty. Popisywał się zabójstwami w pojedynkach jeden na jeden, kupował czas swojej drużynie i inicjował walki swoją Camille. W jednym z kluczowych momentów w meczu przeciwko EXCEL wyłączył z walki Yasuo Erlenda „nukeducka” Holma i pozwoliło to wygrać bardzo ważny teamfight.

Statystycznie Adam zgarniał cztery zabójstwa na mecz. Był najczęściej asystującym toplanerem w lidze, zaliczając 8 asyst na spotkanie. Udało mu się też zostać jednym z najbogatszych zawodników na górnej alei. Młodzik mógł się pochwalić zdobywaniem 409 sztuk złota na minutę.

Powrót Króla Pierwszej Krwi

Takiego Marcina „Jankosa” Jankowskiego chcemy oglądać! Kiedy G2 Esports stanęło w szranki z Astralis był wszędzie. We wczesnej fazie rozgrywki zdobywał pierwszą krew, pomagał swoim liniom, przejmował potwory… wszystko kręciło się wokół jego Lee Sina. Wydaje się, że tego właśnie mogło brakować Samurajom we wcześniejszych porażkach. W obu spotkaniach zapewnił swojej ekipie Smoczą Duszę i, jak na boomera, pokazał nam całkiem czystego Ślepego Mnicha. W teamfightach również odgrywał bardzo ważną rolę. To po jego inicjacji w meczu z Rogue udało się ostatecznie zamknąć spotkanie.

Liczby nie kłamią. Jankos miał świetny weekend pod względem KDA (7). To zasługa wysokiego współczynnika asyst na grę. Polak był przy 8 zabójstwach swoich kolegów w każdym meczu. Mało tego, pomimo częstej obecności na liniach i zabijania przeciwników, nasz rodak zdołał i tak mieć średnio 312 punktów doświadczenia więcej od rywali przed 15. minutą. Godne podziwu i miejmy nadzieję, że leśnik utrzyma tę formę.

Na złość niedowiarkom

Yasin „Nisqy” Dinçer grał nie tylko dobrze podczas piątej kolejki. Belg może się pochwalić fenomenalnymi już od początku tego splitu i niejednokrotnie otarł się o wylądowanie w najlepszej piątce. To cieszy biorąc pod uwagę to, z jak wielką krytyką spotykał się podczas wiosennego splitu. Tym razem nie miał sobie równych. Podczas tego tygodnia zagrał świetną grę Ryze’em, gdzie rozmontowywał po kolei wszystkich przeciwników w ważnych teamfightach. W drugim spotkaniu wyciągnął swojego Sylasa i prawie zrobił pentakilla w kluczowej walce drużynowej. Prawie, ponieważ ostatnią eliminację ukradł mu kolega z drużyny – Elias „Upset” Lipp. Za to faux-pas Niemiec nie wylądował w dzisiejszym zestawieniu.

Kiedy spojrzymy na występy midlanera od strony statystycznej, to widzimy, że w ten weekend stał się głównym czynnikiem wygranych. Miał 8 eliminacji na mecz, KDA o wartości 4,8, zadawał aż 30,4% obrażeń swojej drużyny. Wskaźnik Damage Per Minute potwierdza ważną rolę Belga. Średnio bił aż 658 punktów obrażeń na minutę. Warto też nadmienić, że świetne występy miał Marek „Humanoid” Brázda, który mógł się pochwalić KDA na poziomie 25. Gdyby nie fantastyczna forma zawodnika Fnatic to najprawdopodobniej zobaczylibyśmy tutaj właśnie Czecha.

Czy to ptak? Samolot? Nie, to Tristana

Martin „Rekkles” Larsson zaliczył zabójstwo numer dwa tysiące w spotkaniu z Rogue. I tym razem możemy pominąć klasyczne pochwały o pozycjonowaniu i zadawaniu obrażeń. Szwed najwyraźniej dzięki swojemu nowemu rekordowi poczuł się jak prawdziwy asasyn. Jego strzały Varusa usuwały w sekundę przeciwników, a na Tristanie mógł się pochwalić zabójstwami w pojedynkach jeden na jeden. Dawno nie widzieliśmy Rekklesa z taką pewnością siebie, żeby wskakiwał beztrosko na głowy rywali i szybko wracał do bezpiecznej pozycji.

Strzelec zakończył ten weekend z KDA o wartości 22. Miał 8,5 zabójstw na mecz i umarł zaledwie raz przez całą kolejkę. Ta jedna śmierć padła jednak w meczu z Łotrzykami, kiedy to w bardzo wczesnej fazie gry zanurkowali pod wieżę G2. W efekcie Samuraje mieli z tego dwie eliminacje, a Rogue zaledwie jedną. Nawet podczas tej jednej podróży do fontanny Rekkles przechytrzył swoich wrogów i wyszedł na plus. Warto też dodać, że zadał aż 31.6% obrażeń w swojej ekipie i miał 874 punktów doświadczenia więcej od rywali przed piętnastą minutą.

Podawał zabójstwa na tacy

Umówmy się. Czternasta minuta w spotkaniu pomiędzy MAD Lions oraz FC Schalke 04 Esports nie istniała. Nie było jej, Norman „Kaiser” Kaiser wcale nie użył Błysku w ścianę i nie umarł chwilę później, podczas samotnego nurkowania w obecności trzech rywali. Nie musicie sprawdzać, takiego czegoś po prostu nie było. Zgoda? Super, z przyjemnością informuję zatem, że piątka tygodnia LEC zostaje zasilona przez wspierającego MAD. Był kluczowym zawodnikiem w obu spotkaniach ze względu na jego inicjacje. Wielokrotnie zatrzymywał wrogów i dostarczał zabójstwa Humanoidowi oraz ratował życie Matyáša „Carzzy’emu” Orságowi. Niemiec był zawsze tam, gdzie potrzebowała go drużyna i (przypominam, 14. minuta w meczu z Schalke to tylko wytwór waszej wyobraźni) rzadko popełniał błędy.

Statystyki przemawiają za jego kandydaturą. Średnio 11 razy na spotkanie asystował swoim kolegom, co pozwoliło mu osiągnąć KDA o wartości 6. Zawrotne udziały w zabójstwach (80% KP) tylko podkreślają, jak często był w odpowiednim miejscu oraz czasie, by wspomóc swoją ekipę. Nie zapominajmy też o bardzo ważnym aspekcie gry na supporcie. Kaiser wyciągnął 2,92 punktów wizji na minutę, co było największym wynikiem w całej lidze.

Piątka tygodnia LEC zdominowana przez G2, Fnatic i MAD

Trzy ekipy przejechały się w tym tygodniu po LEC, nie dając szans rywalom. Najlepiej wyglądało chyba Fnatic, które potrafiło wyjść z deficytu i zaskoczyć przeciwników w walkach drużynowych. Kusiło mnie trochę, by dodać tu Rasmusa „Capsa” Winthera za ustanowienie nowej mety fryzur, ale byłoby to nie fair względem zawodników, którzy wyszli w tym tygodniu z siebie, by zapewnić swojej ekipie zwycięstwo. Na wielką pochwałę zasłużył też Carl „MagiFelix” Boström, który w pojedynkę wygrał grę z Misfits Gaming. Midlaner skończył to spotkanie backdoorem, podczas gdy reszta drużyny była martwa i wszystko wskazywało na to, że Astralis przegra. Problem polegał na tym, że ta spektakularna akcja nie wymazała z mojej pamięci dość średnich występów w tym tygodniu. Może następnym razem do tego dorzuci trochę więcej ognia i zadebiutuje w tym zestawieniu.

Szósta kolejka rozpocznie się w piątek o godzinie 18:00. Spotkania wraz z polskim komentarzem oglądać można na kanałach Polsat Games w telewizji, na Twitchu oraz YouTube. Angielskojęzyczna transmisja będzie dostępna na kanale ligi, również na Twitchu oraz YouTube. Po więcej informacji dotyczących LEC 2021 Summer Split zapraszamy do naszej relacji.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

W Ameryce Północnej bez zmian. Sentinels najlepsi podczas regionalnego VCT: Challengers 1

Kolejny turniej w Ameryce Północnej, kolejna wygrana Sentinels. Tym razem Hunter "SicK" Mims i jego koledzy okazali się najlepsi podczas północnoamery...