STS
PSG Talon MSI
fot. Riot Games/Colin Young-Wolff

Niezwykła historia i potencjał na miano czarnego konia. Czy PSG Talon zamiesza na Worlds 2021?

Rywalizacja drużyn w fazie play-in Worlds 2021 powoli zbliża się ku finiszowi. Możemy zatem nasz wzrok kierować w stronę głównej części imprezy, tym bardziej że przerwa między poszczególnymi etapami wynosi zaledwie jeden dzień. Większość z nas zapewne zastanawia się, kto w tym roku ma największe szanse na sięgnięcie po mistrzowski tytuł – i te myśli są jak najbardziej zrozumiałe.

Mnie natomiast przed startem zawodów zainteresowała historia jednego z zespołów, który nie jest reprezentantem ani Chin, ani Korei, ani nawet i Europy, a według mnie ma przeogromny potencjał na zaskoczenie. Mowa tutaj oczywiście o PSG Talon. Jeżeli nie jesteście pewni, dlaczego podopieczni organizacji z Hongkongu mają szansę na sprawienie niespodzianki, to w tym tekście postaram się Was właśnie do tego przekonać.

Zmiana środkowego kluczem do dominacji wiosennego splitu PCS

Aby dobrze zrozumieć fenomen aktualnego kolektywu reprezentującego esportową sekcję klubu piłkarskiego z Francji, trzeba przenieść się do początku tego roku, kiedy to został ukształtowany aktualny skład PSG. Wydawałoby się, że w szeregach zespołu, który w drugiej połówce 2020 roku sięgał po wicemistrzostwo Pacific Championship Series, zmieniło się niewiele – wszak zmiany sięgnęły jedynie środkową aleję. Wchodząc jednak w głąb całej sytuacji już wtedy było widać, że to właśnie ta rola była dość chwiejna w ówczesnym wydaniu formacji i łącznie przez cały okres późnego lata barwy drużyny reprezentowało aż trzech midlanerów. Zarząd organizacji czekał na gwiazdkę z nieba i ta w niedalekiej przyszłości faktycznie wpadła w jego ręce w postaci Huanga „Maple’a” Yi-Tanga. Do tego doszły jeszcze roszady w sztabie trenerskim, gdzie dotychczasowych szkoleniowców zwolniono, a w ich miejsce wskoczyli Kwon „Helper” Yeong-jae oraz Park „Winged” Tae-jin.

Od momentu pozyskania byłego gracza LNG Esports oraz rozpoczęcia korzystania z usług Helpera i Wingeda PSG Talon weszło w swój absolutny prime time, kompletnie deklasując kolegów z ligi podczas wiosennej edycji zmagań. Pomyślcie sobie, że gracie w jakąś grę RPG i za wszelką cenę próbujecie ubić ostatniego bossa, lecz każda z prób kończy się fiaskiem. Tak właśnie wyglądały mniej więcej poczynania wszystkich innych uczestników PCS w pierwszej części tego roku. Receptę na złamanie podopiecznych byłego trenera Suning znalazło tylko Beyond Gaming, które zdołało raz wysłać ich z kwitkiem. Tylko raz, bowiem przez cały split oraz przez całe play-offy Talon nie uklękło już nigdy, kończąc zawody z bilansem 26-1.

fot. Colin Young-Wolff/Riot Games

Trudne początki z happy endem

Maple i spółka zaraz po skończeniu rozgrywek ligowych mogli rozpocząć przygotowania do Mid-Season Invitational. W ekipie z pewnością panowały dobre nastroje, a tym bez dwóch zdań wtórowała ogromna dawka pewności siebie. Jak to często bywa, kiedy idzie nam nadzwyczaj dobrze, to zawsze znajdzie się coś, co tę świetną passę zepsuje. Nie inaczej było i w wypadku złotych medalistów Pacific Championship Series. Okazało się, że Wong „Unified” Chun Kit nie będzie mógł pojawić się na turnieju ze względów zdrowotnych. Organizacja miała niezwykle mało czasu, aby podjąć działania wobec tej okoliczności. Całe szczęście po rozmowach z Beyond Gaming PSG Talon zdołało ściągnąć do siebie Chiu „Doggo” Tzu-Chuana, który wspomógł kolektyw na MSI.

Przedstawiciele PCS zostali wtedy przydzieleni do grupy z MAD Lions, fastPay Wildcats oraz paiN Gaming. Biorąc pod uwagę to, że ekipa musiała szybko się zgrać, to końcowy rezultat w zbiorze B wydawał się być bardzo zadowalający, gdyż zespół zajął drugą lokatę premiowaną awansem do Rumble Stage’u. Już wtedy pojawiały się głosy, jakoby zawodnicy grający pod banderą PSG mieli zakończyć swój udział w zawodach właśnie na drugim etapie MSI. To się jednak nie stało, a ci nie dość, że przeszli do decydującej części turnieju, to dodatkowo zrobili to będąc oczko wyżej nawet od Lwów. Kres Maple’a i jego brygady nadszedł w półfinale, gdzie przyszło im się zmierzyć z Royal Never Give Up. Po czteromapowej serii to właśnie triumfatorzy League of Legends Pro League przypieczętowali swoją obecność w finale, kończąc przygodę esportowej dywizji francuskiego klubu piłkarskiego. Jak się później okazało RNG wygrało całe MSI, toteż przegrana na mistrza nie jest chyba niczym złym, prawda?

Pierwsze potknięcie w historii formacji

Po przerwie związanej z offseasonem PSG Talon wróciło do rywalizacji w niezmienionym składzie już z Unifiedem w pełni sił. Wchodząc w sezon letni rozgrywek już od początku mogliśmy zauważyć, że drużyna nie ma zamiaru zwalniać tempa, a jedynie pokazać jeszcze większą przewagę nad swoimi rywalami. Efekt? Perfekcyjna faza zasadnicza bez straty nawet jednego oczka. Wielu fanów formacji zacierało ręce na historyczny występ, w którym kolektyw mógłby zdobyć mistrzostwo ligi, ani razu nie uznając wyższości wroga. Droga zgrai prowadzonej przez Helpera w play-offach wyglądała niemal identycznie jak podczas wiosny. Najpierw PSG musiało zmierzyć się z JTeamem, z którym zresztą nie miał on żadnych problemów, pokonując ferajnę Chena „Missiona” Hsiao-Hsiena 3:0.

Jak pewnie się domyślacie następnym w kolejce było ponownie BYG, które dotychczas jako jedyne złamało szyki dominatorów, co prawda w BO1, ale nadal. Tym razem Beyond wrzuciło szósty bieg, albo i nawet siódmy i dokonało czegoś wręcz niemożliwego – pokonało nemezis całej ligi po pełnej serii BO5. Nie wierzę, że była jakakolwiek osoba na świecie, która przewidziała taki rezultat tego starcia. Maple i spółka musieli jednak szybko przełknąć gorycz porażki i wyciągnąć wnioski na kolejny mecz. Tam znów JT otrzymało spore bęcki, a sam pojedynek był występem jednego aktora. Nadszedł więc moment rewanżu za zniewagę w finale drabinki wygranych i wtedy już liczyliśmy na zobaczenie PSG z wiosennej edycji PCS. Nasze oczekiwania zostały w połowie zaspokojone – mistrz obronił tytuł, lecz dokonał tego po kolejnym niezwykle wyrównanym boju, który rozstrzygnąć musiała piąta mapa. Na całe szczęście dla graczy PSG Talon mogli oni koniec końców odetchnąć z ulgą.

fot. Colin Young-Wolff/Riot Games

Czy PSG Talon zamiesza podczas Worlds 2021?

Niektórzy z was zapewne sobie pomyślą, że jakim cudem mogę twierdzić, iż nasi dzisiejsi bohaterowie artykułu mogą przebić swój występ z MSI na Worldsach? Przecież końcówka minionego sezonu PCS była dla nich niezwykle intensywna i po raz pierwszy wrócili do domu na tarczy. Już spieszę z odpowiedzią. Sądzę, że właśnie ta porażka może dać drużynie więcej, niż perfekcyjny split bez realnego zagrożenia. Ludzie najwięcej uczą się na błędach, a to właśnie z nieudanych gier potrafi się wyciągnąć najwięcej materiału do poprawy. To właśnie z nieudanych gier potrafi się dojrzeć gołym okiem nasze największe mankamenty i poszukać ewentualnego rozwiązania problemów. Dlatego lepiej dla PSG Talon, że ta przegrana zdarzyła się w trakcie sezonu ligi niż podczas ważniejszych zawodów.

Do tego zespół w końcu doczekał się momentu, w którym będzie mógł wystąpić na międzynarodowym turnieju bez deficytu w zawodnikach. Cała piątka już dogrzewa się na Islandii i z pewnością ma w sobie ogromne pokłady motywacji. Co więcej, ekipa Unifieda w ramach miłego gestu dla nieobecnych w tym wydaniu Worldsów drużyn z Vietnam Championship Series wystąpi z odznaką VCS na swoich koszulkach. Energia kibiców zatem będzie płynąć jeszcze z dodatkowego źródła.

Na sam koniec warto jeszcze zerknąć do grupy C, w której PSG Talon rozpocznie swoją przygodę na Worlds 2021. Na ten moment wiemy, że przyjdzie im się zmierzyć ponownie z RNG oraz z Fnatic. Czwarta drużyna nie jest jeszcze znana, bowiem play-iny nadal trwają, ale gdybyśmy mieli strzelać na ślepo, to prawdopodobnie zobaczymy tutaj reprezentantów Hanwha Life Esports.

Zbiór na pierwszy rzut oka mocno obstawiony z kilkoma niewiadomymi. Dość pewne jest, że od reprezentantów LPL-a możemy spodziewać się dobrej dyspozycji i to raczej oni powinni zgarnąć pierwszą lokatę w koszyku. O drugą walczyć będą pozostałe ekipy i tutaj właśnie upatruję faworyta w podopiecznych Helpera. HLE już w meczach pierwszego etapu mistrzostw pokazywało, że wcale nie są formacją nie do zdarcia, a wygrywali często tylko dzięki temu, że są bardziej doświadczeni od regionów „dzikiej karty”. Co do Fnatic, tutaj stawiam największy znak zapytania. Historia czarno-pomarańczowych w fazie pucharowej LoL European Championship budzi podziw, lecz z tyłu głowy należy mieć ich niepewny występ w trakcie sezonu regularnego. Szansa na awans PSG do play-offów Worlds jest zatem naprawdę spora, a o ewentualnym powodzeniu lub niepowodzeniu misji tej formacji dowiemy się już za kilka dni. Moim celem było jednak przybliżyć większemu gronu niezwykłe dzieje naprawdę solidnego kolektywu.

Śledź autora na Twitterze – Dawid Laskowski

Wszystkie nadchodzące mecze będziecie mogli obejrzeć na kanale Polsat Games w serwisie YouTube oraz w telewizji. Po więcej szczegółowych informacji na temat Worlds 2021 zapraszamy do naszej relacji tekstowej, w której znajdziecie się po kliknięciu poniższego baneru.

Tagi: , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Rusza lan na Stadionie Śląskim. Kto zgarnie bilet na V4 Future Sports Festival?

Już dziś na Stadionie Śląskim w Chorzowie czterej czołowi przedstawiciele rodzimej sceny CS:GO staną do walki. Walki, której stawką będzie jeden bilet...