STS
fot. devils.one

„Nie czułem się gorszy od nikogo”. Wywiad z Shircanem po mistrzostwach świata TFT

Kilka dni temu wszyscy fani Teamfight Tactics uważnie śledzili mistrzostwa świata. Polska społeczność miała na nich swojego reprezentanta, którym był Kacper „Shircane” Piśniak. Zawodnik określany jako „Polish Machine” dołączył do organizacji devils.one jeszcze zanim ruszyła pierwsza edycja Ultraligi, którą notabene wygrał. Teraz osiągnął największy sukces w karierze i po emocjonującym turnieju wraca jako czwarty najlepszy taktyk na świecie.


Dominik „Dominikayn” Mieczyński: Zacznę od gratulacji. Miałem okazję oglądać wszystkie gry na tych mistrzostwach świata i je relacjonować. Emocje naprawdę sięgały zenitu.

Kacper „Shircane” Piśniak: Dzięki, miło mi. Było bardzo blisko, żeby wygrać wszystko.

Przed samym turniejem niewielu stawiało cię w roli faworyta.

Też nie słyszałem, żeby ktokolwiek na mnie stawiał, chociaż tak szczerze ja nie czułem się gorszy od nikogo. Dużo też było takich głosów, że Europa wystawia najgorszy skład w tym roku. W sumie, może to się potwierdziło, bo nikt nie doszedł do finału oprócz mnie.

No właśnie, jak się czujesz jako czwarty najlepszy zawodnik Teamfight Tactics na świecie?

Teraz czuję się bardzo dobrze. Na początku było trochę smutno, że byłem tak blisko zwycięstwa, ale z drugiej strony czwarte miejsce na całym świecie to jest ogromne wyróżnienie, więc nie mogę czuć się źle. Myślę, że to jest dopiero start i w następnych setach powalczę o jeszcze wyższe miejsca.

Oby tak było, a jak oceniasz obecny set? Czy na mistrzostwach jakaś kompozycja pojawiała się za często? Czy wręcz przeciwnie – czegoś ci brakowało?

Wydaje mi się, że Riot zrobił naprawdę fajny set i bardzo zbalansowany. Cały czas dobrze mi się grało i nie było takich momentów, gdzie coś było zbyt silne. Więc balans był zachowany i myślę, że dobrze trafiliśmy na Worldsach. Sam patch worldsowy był naprawdę dobry, oprócz jednej kompozycji, czyli Kleda. Nie powinien być tak mocny jako „one cost”.

Kled był gorącym tematem w tym secie, jednak ty i reszta zawodników poradziliście sobie nieźle grając przeciwko tej kompozycji. Udowodniliście, że nie taki straszny Kled, jak go malują.

To prawda, bo przed mistrzostwami musieliśmy się nauczyć grać przeciwko niemu i sporo kompozycji jest w stanie go skontrować pozycją różnych jednostek. Wiedzieliśmy, że Kled będzie grany na mistrzostwach świata jako jedna z tych najsilniejszych opcji, szczególnie przez Amerykanów. Wydaje mi się, że poradziłem sobie, nawet jedną grę wygrałem, kiedy zostałem jeden na jeden na Kleda.

Ile czasu zajmuje przygotowanie się do takiego turnieju, jak mistrzostwa świata?

Wróciłem z wakacji na początku września i od tamtego czasu grałem codziennie po osiem godzin na serwerze NA. Wcześniej zawsze grałem na EUW, ale dużo osób przeszło w tym okresie przed mistrzostwami na amerykański serwer. Wydaje mi się, że byłem bardzo dobrze przygotowany.

Czy oprócz samego grania coś jeszcze było istotne?

Kontaktowałem się też z innymi uczestnikami Worldsów z Europy. Omawialiśmy ustawienia między innymi na wspomnianego Kleda. Dużo też sobie podpowiadaliśmy ze Skipaeusem z Czech.

Przygotowania zdały egzamin, fazę play-in zakończyłeś awansem. Jaką miałeś strategię na pierwszy dzień?

Trzeba było grać bardzo rozważnie. Na początku starałem się wybierać kompozycje, które są stabilne i dają top 4, bo jednak czwórka wychodziła dalej.

Wszyscy zawodnicy z fazy play-in, którzy awansowali znaleźli się w finale. Presja na tym pierwszym etapie była większa?

Wydaje mi się, że to był dla mnie najcięższy dzień. Na pewno nie chciałem odpaść w fazie play-in. Byłaby to ogromna porażka dla mnie, więc presja była chyba największa. Miałem bardzo trudne gry, gdzie musiałem się często ratować kompozycjami, którymi nie chciałem za bardzo grać. Była to też dobra rozgrzewka. Myślę, że ten pierwszy dzień wszystkim dużo dał. Zawodnicy poczuli, że mogą i to dało takiego „powera”, dlatego wszyscy, którzy awansowali, przeszli do finału.

Po tym awansie najpierw trafiłeś do grupy B, potem jednak okazało się, że zagrasz w zbiorze A. Preferowałeś, którąś z grup?

Na papierze grupa A wydawała się mocniejsza. Było tam dwóch zawodników z Europy, którzy awansowali z pierwszego i trzeciego miejsca. Może trochę wolałem grupę B, ale tak naprawdę to nie miało większego znaczenia.

Wygrałeś na tym etapie. Czy rywale czymś cię zaskoczyli w tym dniu?

Nie, raczej nie. Grali standardowe kompozycje, był DeliciousMilkGG, który wyciągał tylko Kleda, więc to trochę przeszkadzało. Poza nim wszyscy grali metę i tak też trzeba grać na najwyższym poziomie.

Zaliczyłeś szaloną trzecią grę, gdzie ostatecznie poszedłeś w Dravena. Spadłeś do ośmiu punktów zdrowia i potem zaczęły się dziać niesamowite rzeczy.

To prawda. Miałem Zephyra i Shrouda, czyli takie przedmioty, którymi trzeba się bardzo dobrze pozycjonować, no i co rundę trafiałem. Byłem bardzo dobrze ustawiony, wygrywałem te walki i udało się zrobić top 3. Jestem dumny z tej gry, na pewno ją zapamiętam.

Następnego dnia był finał. Pierwsze dwie gry nie poszły po twojej myśli. Byłeś poza top 4. Jak myślisz – z perspektywy czasu – co tam nie zagrało?

Wydaje mi się, że źle oceniłem sytuację. W pierwszej grze myślałem, że jestem silny, że mogę wejść w ósmy poziom, tak też zrobiłem i nie trafiłem tego co chciałem. Miałem Luciana, a itemy bardziej na Akshana czy Apheliosa. Musiałem się ratować i ostatecznie zająłem siódme miejsce, na szczęście nie ósme. Druga gra była trochę lepsza, ale znowu „rollki” nie pomogły. Trafiłem Jaxa jako carry, który w obecnej mecie i patchu worldsowym nie był najlepszy.

Później nie oddałeś miejsca na podium, jak udało Ci się zresetować po takim początku?

Duży wpływ miał format, w jakim rozgrywany był finał. Wiedziałem, że muszę zdobyć 18 punktów i jeśli wygram kolejne gry to nikt inny nie zostanie mistrzem. Mówiłem sobie, że po prostu zapominam o tych dwóch pierwszych grach i wszystko może się wydarzyć. Puściłem sobie „Don’t stop believin'” zespołu Journey i to mnie jakoś zmotywowało. Nie przestałem wierzyć i prawie wygrałem wszystko, więc wydaje mi się, że mam silną „psychę” do tej gry.

Następne gry finałowe to już prawdziwy rajd po tytuł z twojej strony. Ostatecznie Huanmie wygrał. Czy z perspektywy czasu jako profesjonalny gracz zauważyłeś coś, co mogło przechylić szalę na twoją korzyść?

Myślę, że mogłem ustawić Volibeara bardziej w lewo, żeby jego Riven nie przeszła prosto do mojego drugiego carry, którym był Teemo, ale ta walka była też bardzo losowa. Huanmie miał Nidalee, która ma 40% szansy na unik. Mój Akshan musiał mieć szczęście, żeby ją trafić i po prostu zabić. Tak samo Teemo, rzuca grzyby w losowe jednostki, nie jest tak, że mogłem to jakoś zmienić ustawieniem, żeby trafił w te, które chciałem. Więc bardzo ciężko było wygrać. On też miał dwie Spatule Legionnaire, a to naprawdę bardzo dużo zwłaszcza w jego kompozycji. Więc to jest gdybanie, ale wydaje mi się, że nie miałem po prostu szans na niego w tej grze.

Jednak wynik i tak był świetny, a jak oceniasz polską scenę TFT na tle świata?

Wydaje mi się, że jesteśmy jednym z najsilniejszych regionów. Warto wspomnieć o Francji, która jest bardzo mocna, ale Polska naprawdę ją dogania. Myślę, że z każdym kolejnym setem będziemy jeszcze silniejsi. Powstają nowe turnieje i rozgrywki, jak Ultraliga, która bardzo pomogła mi dotrzeć do finału mistrzostw świata, więc na pewno mamy silną scenę.

Czyli wygranie Ultraligi może oznaczać duże szanse na sukces międzynarodowy?

Tak, to na pewno. Mamy szeroką scenę, wszyscy zawodnicy są bardzo dobrzy i mogliby rywalizować na tym najwyższym poziomie.

Wspomniałeś, że z każdym kolejnym setem polska scena będzie rosła w siłę. Jak Ty zapatrujesz się na następny, już szósty set?

Zapowiada się naprawdę ciekawie, nie ma jeszcze szczegółów, ale były lekkie przecieki i zapowiada się naprawdę jako jeden z najlepszych setów. Zawsze jest ekscytacja, ale tym razem wydaje się być uzasadniona.

Jakie porady skierowałbyś do początkujących graczy, którzy zafascynowani twoimi występami chcieliby zacząć bardziej na poważnie grać w TFT?

Grać jak najwięcej, bo to najbardziej uczy. Oglądać streamy profesjonalnych graczy, więc zapraszam do mnie, bo teraz na pewno będę sporo streamował w secie szóstym. Jeśli chodzi o samą grę, to wydaje mi się, że początkujący gracze bardzo mało zwracają uwagę na ustawienie, a ja powiem szczerze, że najwięcej wyciągnąłem z tych mistrzostw świata właśnie ustawieniem. Tak jak daliśmy wcześniej przykład tej gry Dravenem, to tylko dzięki pozycjonowaniu zająłem trzecie miejsce zamiast siódmego.

Myślę, że widzowie na tym skorzystają, a ty jakie masz cele na najbliższą przyszłość?

Jeśli chodzi o TFT, to na pewno być coraz lepszym. Zrobić wszystko, żeby wygrać następne Worldsy.

Na koniec kilka słów do widzów? Może chcesz kogoś pozdrowić, komuś podziękować?

Pozdrawiam wszystkich widzów, całą rodzinę oraz przyjaciół. Dziękuje wam wszystkim za to, że tak mocno mnie wspieraliście podczas mistrzostw świata. Bez tego wsparcia nie doszedłbym tak daleko. Jeszcze raz dziękuje wam wszystkim.


Obecnie trwa turniej ROG Summoners Arena, gdzie również możemy kibicować Shircane’owi w walce o mistrzowski tytuł.

Śledź zawodnika na Twitterze – Kacper „Shircane” Piśniak

Śledź autora na Twitterze – Dominik „D0minikayn” Mieczyński

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

CoD: Warzone otrzyma nowego anti-cheata!

Bawicie się w jakiejkolwiek grze sieciowej? Zatem przynajmniej raz w życiu (a zapewne więcej razy) mieliście okazję natrafić na cheatera. Postać pluga...