STS
Nisqy Fnatic Worlds 2021
fot. Riot Games/Lance Skundrich

Nisqy bez drużyny na kolejny sezon?

Nie będę ukrywał, ten offseason to pieprzony żart – napisał Yasin „Nisqy” Dinçer w mediach społecznościowych kilka godzin temu. Trudno się dziwić irytacji belgijskiego midlanera, wszak ten może zostać bez drużyny na przyszły sezon. Od pewnego czasu mówiło się o jego transferze do Cloud9, ale ten najpewniej nie dojdzie do skutku.

Jeszcze kilka dni temu informowano, że Nisqy w 2022 roku ponownie będzie rywalizował w Ameryce Północnej. Zawodnik łączony był bowiem z Cloud9, którego barw bronił już od listopada 2018 roku do listopada 2020 roku. W ostatnim czasie Belg reprezentował natomiast Fnatic, ale czarno-pomarańczowi mają w League of Legends European Championship 2022 Spring wejść z nowym środkowym. Fnatic najpewniej sięgnie bowiem po Marka „Humanoida” Brázdę,

Nisqy bezrobotny w 2022 roku?

Podczas Free Agency Show Pablo „Bloop” Suárez poinformował, że Fnatic i Cloud9 nie doszły finalnie do porozumienia. Amerykańska organizacja nie chciała rzekomo zapłacić 50 000 dolarów więcej, zaś europejskiemu klubowi chodziło przede wszystkim o czas, w którym miało dojść do transferu. Nisqy już wcześniej, podczas jednej ze swoich transmisji, wspominał, że w 2022 roku może nie mieć drużyny. Najnowsze doniesienia sprawiają, że jest to jeszcze bardziej prawdopodobne.

Nie można jednak wykluczyć, że gracz pójdzie w ślady na przykład Martina „Rekklesa” Larssona, który postanowił przyjąć ofertę od Karmine Corp, a więc organizacji, która występuje nie w LEC, a we francuskiej lidze LoL-a. To mogłoby pozwolić midlanerowi na pozostanie „w grze” i uniknięcie konieczności robienia sobie przerwy od profesjonalnej rywalizacji.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Transferowe bomby. Co nowego na scenie LoL-a?

Okienko transferowe na scenie League of Legends zostało otwarte. Chociaż w zasadzie bardziej pasuje tu stwierdzenie, że zostało ono po prostu wyważone...