STS
fot. ESL/Adam Łakomy

Z przodu stawki

Scena Counter-Strike’a w dużej mierze przyciąga uwagę kibiców tymi największymi turniejami pokroju Majorów czy Intel Extreme Masters Katowice. Ale nie oznacza to, że tylko tam dzieją się warte uwagi rzeczy. Wręcz przeciwnie – również bliżej nas, na rodzimym podwórku możemy doświadczyć ogromnych emocji. Emocji potęgowanych faktem, że na ekranach widzimy graczy, których część z nas zna na co dzień. Wszak trudno nie emocjonować się zmaganiami o tytuł najlepszej drużyny w Polsce, prawda?

Walka o tytuł najlepszej drużyny w Polsce

O właśnie tego typu wyróżnienie już od wielu lat walczą uczestnicy ESL Mistrzostw Polski. Kolejne sezony regularnie przyciągają wielu kibiców, ale nie tylko oni emocjonują się ESL MP. Rozgrywki te pobudzają również wyobraźnię samych zawodników i to nawet tych, którzy mają na swoim koncie udział w niezliczonej ilości edycji. A mimo to nadal im mało. – To najważniejsze i najbardziej prestiżowe rozgrywki w Polsce. To jest walka o tytuł mistrza Polski – przyznał wprost Paweł „innocent” Mocek z Anonymo Esports. I 28-latek doskonale wie, o czym mówi. Przecież w przeszłości dwukrotnie miał już okazję, by wznieść w górę najważniejsze trofeum nad Wisłą. Najpierw jeszcze jako członek Lounge Gaming, a potem już pod banderą Illuminar Gaming.

W barwach IHG Mocek triumfował, mając u swojego boku m.in. Oskara „oskarisha” Stenborowskiego, wraz z którym od pewnego czasu ponownie współpracuje w ANO. Prowadzący zespołu również ma pozytywne skojarzenia związane z sygnowaną przez ESL Polska ligą. – Mam z nimi [ESL Mistrzostwami Polski – przyp. red.] związaną fajną historię. Do tego zawsze przyjemnie jest zostać mistrzem Polski. Gdy już się uda wygrać, to jest jednak wyjątkowa satysfakcja – stwierdził doświadczony IGL. Chociaż warto zaznaczyć, że ESL MP to nie tylko kwestia wspomnień czy sentymentów. To również realne korzyści, które dzięki osiągniętym rezultatom spływają zarówno na zespoły, jak i na zawodników.

Wypłynąć z polskiej sceny na międzynarodowe wody

Wszak już od dawna ESL MP oferuje nie tylko tytuł najlepszej drużyny w Polsce. To także szansa na to, by pójść dalej i spróbować swoich sił na arenie międzynarodowej. W przeszłości uczestnicy awansowali przecież do ESEA Climber Cup, gdzie o wiele łatwiej było dostać się do ESEA Premier. Teraz zaś nagrody są jeszcze bardziej atrakcyjne – każdy mistrz kraju automatycznie otrzymuje zaproszenie do ESL Pro League Conference, czyli bezpośredniego zaplecza CS-owej ligi mistrzów. Ale to jeszcze nic, bo jesienią, gdy sezon powoli dobiega końca, na szali znajduje się też bilet na legendarne IEM Katowice! Jest to więc okazja, by nawiązać do dziedzictwa legendarnego już polskiego składu Virtus.pro.

Doskonale zdaje sobie z tego sprawę jeden z byłych członków owego składu, czyli Wiktor „TaZ” Wojtas. – ESL MP jest dla mnie ważne, to szansa, by udowodnić, że jest się najlepszą drużyną w Polsce. To także możliwość awansu na IEM Katowice bądź do Conference/Pro League – zapewnił weteran, który obecnie wraz z Filipem „NEO” Kubskim odpowiada za taktyczną stronę HONORIS. – ESL MP najbardziej wyróżnia możliwość zdobycia slota w IEM Katowice. Jest to turniej, który dla wielu jest marzeniem. Jest to jedna z niewielu dróg, która daje możliwość zagrania polskiej ekipie na tak prestiżowym turnieju – przyznał z kolei Mariusz „Loord” Cybulski, opiekun Wisły All iN! Games Kraków.

Loord, czyli rekordzista

Co ciekawe, to właśnie wspomniana Biała Gwiazda jesienią dostąpiła tego zaszczytu i sięgnęła po mistrzostwo, dzięki czemu na początku 2022 roku mogliśmy oglądać ją na katowickim IEM-ie. Teraz zaś stanie przed ona kolejnym wyzwaniem, jakim będzie obrona upragnionego pucharu. – W ostatnich latach rzadko udało mi się zdobywać ESL mistrzostwo Polski, więc obrona tego tytułu w tym roku jest dla mnie największą motywacją. Udowodnienie sobie i wszystkim, że to nasza drużyna jest aktualnie najlepszą w Polsce – oznajmił Loord. W tym miejscu warto wspomnieć, że 35-latek jako trener ma już na swoim koncie aż sześć krajowych czempionatów i jest pod tym względem swoistym rekordzistą.

Wielu dałoby więc sporo, by móc mu pod tym względem dorównać. – Chciałbym odzyskać to, co mi zabrano oraz prześcignąć Mariusza „Lorda” Cybulskiego pod względem wygranych tytułów – zapowiedział buńczucznie Mikołaj „minirox” Michałków. On akurat jako szkoleniowiec x-komu AGO mógł trzykrotnie świętować zdobycie mistrzostwa, ale ostatni z tych tytułów, po który Jastrzębie sięgnęły wiosną 2019 roku, ostatecznie padł łupem HONORIS z uwagi na zawirowania natury regulaminowej. – Nigdy jeszcze nie wygrałem ESL Mistrzostw Polski. Chciałbym w końcu dopiąć swego i mieć to trofeum na swoim koncie – zauważył z kolei Vincent „VinS” Jozefiak, czyli trener MAD DOG’S PACT.

Wiosna. Wiosna. Wiosna, ach to ty

Od kilku tygodni rywalizacja o kolejny krajowy czempionat już trwa w ramach sezonu wiosennego. Sezonu, który przyniósł wiele mniej lub bardziej znaczących zmian, mających w oczywisty sposób uatrakcyjnić rozgrywki. Pierwsza modyfikacja związana była ze zwiększeniem liczby uczestników, bo na linii startu zameldowało się nie dziesięć, a aż dwanaście formacji. To spora liczba, z tego też powodu wprowadzono podział na dwie grupy, które wylosowane zostały w nietypowy, acz chwalony przez niektórych sposób. – Najbardziej podoba mi się wybieranie grup przez dwóch przedstawicieli najlepszych drużyn z tamtego roku – wyjawił szkoleniowiec Anonymo, Adrian „imd” Pieper.

Wprowadzenie dwóch grup sprawiło zaś, że cała faza zasadnicza zostanie rozegrana szybciej. – Format rozgrywek podoba mi się ze względu na czas trwania – przyznał w związku z tym snajper Wisły, Michał „snatchie” Rudzki. I trudno mu się dziwić, wszak kalendarz profesjonalnych graczy i tak przeładowany jest ogromną liczbą spotkań i to zarówno tych w internecie, jak i na lanie. A skoro o lanach mowa, to ogromną zmianą było to, że po raz pierwszy w historii ligowa inauguracja odbyła się właśnie na imprezie lanowej. – Kolejka offline była fajną sprawą. Mogliśmy się ze wszystkimi spotkać i pojedynkować na lanie, co oczywiście miało swój klimat – przyznał entuzjastycznie kapitan PACTU, Dawid „lunAtic” Cieślak.

„To wysoki poziom profesjonalizmu”

Wobec tego wszystkiego warto byłoby jakoś określić miejsce ESL MP w rodzimym ekosystemie CS:GO, tak bogatym przecież w liczne rozgrywki oraz turnieje. Co na ten temat do powiedzenia mają sami uczestnicy? – Myślę, że są to po prostu najlepiej zorganizowane rozgrywki w kraju. Głównie w kwestiach organizacyjnych, takich jak brak opóźnień meczów – stwierdził Maciej „F1KU” Miklas z AGO. Wtóruje mu inny przedstawiciel młodszego pokolenia, Krzysztof „Goofy” Górski z Wisły Games. – Patrząc na inne rozgrywki, ESL Mistrzostwa Polski zdecydowanie wyróżniają się znakomitą organizacją całego wydarzenia.

Tyle słowem komentarza od młodych, aczkolwiek w gronie zawodników rywalizujących znajdziemy także osoby o wiele bardziej doświadczone, także na arenie międzynarodowej. – Rozgrywki są o poziom wyżej od innych rozgrywek w Polsce. Jakość serwerów, komputerów i hotelu są na innym poziomie – nie krył zadowolenia wspomniany już wcześniej TaZ. – To wysoki poziom profesjonalizmu organizacji. To dla nas ważne. Czuję się spokojny, jeśli wiem, że wszystko będzie świetnie zorganizowane – dodał również cytowany oskarish. Jedni wymieniają więc poziom rywalizacji, a inni organizacji. Ale są i tacy, którzy szczególną uwagę poświęcają Wesołej Ekipie ESL Polska, czyli triu, którego nie ma na żadnym innym turnieju w kraju. – ESL MP to przede wszystkim możliwość spotkania na lanie fantastycznej trójki Kinga, Morgen i Kubik – zauważył trener Ungentium, Maciej „Luz” Bugaj.

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Rojo Milik GGDAB

Arkadiusz Milik i Rojo zaprezentowali wspólny projekt gamingowy

Milik i Rojo łączą siły Już od pewnego czasu zanosiło się na to, że i owszem, bo Milik oraz Rojo zapowiadali swój wspólny, tajemniczy projekt. Projek...