STS
G2 vs Fnatic, LEC 2022 Spring Playoffs
fot. Riot Games/Michał Konkol

LEC Clasico! Fnatic i G2 w walce o finał górnej drabinki

Dzisiaj przed wszystkimi kibicami League of Legends European Championship prawdziwe święto. Mecz, który zawiera w sobie ładunek emocjonalny oraz zawodników wielkiej klasy. Mowa oczywiście o drugim starciu w ramach fazy play-off w LEC, a w nim naprzeciw sobie staną dwie najbardziej utytułowane drużyny w historii Europy. G2 Esports kontra Fnatic. Niezależnie od formy obu zespołów to zawsze pozycja obowiązkowa dla fanów esportu.

Starcie mistrzów LEC

Ostatnie dwa tytuły mistrzowskie nie trafiły do żadnej z drużyn, które dzisiaj staną do boju na Summoner’s Rifcie. Dlatego też chęć powrotu na szczyt w obu ekipach jest ogromna. Zarówno G2 Esports, jak i Fnatic przed tym sezonem dokonały zmian w swoich szeregach. Finalnie po sezonie zasadniczym wyżej w tabeli uplasowali się czarno-pomarańczowi, ale dzisiaj tabele ze starć w formacie BO1 zejdą na drugi plan. Kiedy te drużyny walczą w pełnym wymiarze pięciu gier, niezwykle trudno jest przewidzieć losy spotkania. Natomiast jedno jest pewne – możemy spodziewać się ciekawego pojedynku. Drabinka ułożyła się w ten sposób, że nasze „LEC Clasico” dostajemy już na samym początku, a teoretycznie w tej sytuacji są szanse, że ekipy spotkają się ze sobą po raz drugi, jeśli uda im się dotrzeć do finału.

Dodatkowym smaczkiem dzisiejszego spotkania jest fakt, iż w obu ekipach znajdują się zawodnicy, którzy wcześniej występowali w szeregach rywali. Rasmus „caPs” Winther już od dawna zadomowił się w G2, natomiast Martin „Wunder” Hansen rozegrał właśnie swój pierwszy split we Fnatic. Do tej pory wystąpił on w dwóch spotkaniach przeciwko Samurajom, a jego bilans zwycięstw w owych meczach wynosi 1-1. Jeśli jednak chodzi o format BO5, to czas na pierwsze pełnowymiarowe spotkanie Duńczyka w barwach nowej organizacji. To sprawia, że warto śledzić dzisiaj poczynania drużyn w rejonie górnej alei. Tym bardziej że Sergen „Broken Blade” Çelik udowodnił już, że jest zawodnikiem z czołówki.

Debiutanci kontra weterani

Wspominałem o zmianach w składach obu ekip i niewątpliwie największą bombą tego sezonu było sprowadzenie do G2 Victora „Flakkeda” Liroli i Raphaëla „Targamasa” Crabbé. Ci młodzi zawodnicy zastąpili takie ikony europejskiej sceny, jak Martin „Rekkles” Larsson oraz Mihael „Mikyx” Mehle. Wejść w buty weteranów nie jest łatwo, natomiast po fazie zasadniczej możemy śmiało stwierdzić, że nowi botlanerzy Samurajów podołali wyzwaniu. Warto podkreślić jednak, że dzisiaj przed nimi o wiele trudniejsze zadanie, ponieważ muszą pokonać równie utalentowanych weteranów w postaci Eliasa „Upseta” Lippa i  Zdravetsa „Hylissanga” Ilieva Galabova. W dodatku jeśli spojrzymy na przebieg rundy zasadniczej to reprezentanci Fnatic wyróżnili się na tle wszystkich rywali.

Doświadczenie stoi więc po stronie czarno pomarańczowych, ale szaleństwo i świeża krew czasami potrafi być nieprzewidywalna. Dzisiaj poznamy odpowiedź na pytanie, ile tak naprawdę są warci nowi zawodnicy Samurajów. Zostali wrzuceni na naprawdę głęboką wodę, ponieważ pierwszy mecz BO5 o stawkę to od razu pojedynek z odwiecznym rywalem i drugą najbardziej utytułowaną organizacją. Presja może więc przygnieść młodych debiutantów, albo wręcz przeciwnie – wznieść ich na wyżyny własnych umiejętności. Jeśli chodzi zaś o botlanerów Fnatic, tutaj odporność na presję powinna stać na wysokim poziomie. Wszystko jednak okaże się dopiero po zalogowaniu do gry.

Długa i obfita historia

Do tej pory we wszystkich znanych nam formatach G2 Esports podejmowało Fnatic aż 35 razy. Częściej, bo 20 razy, wygrywali Samurajowie, natomiast czarno-pomarańczowi zaliczyli 15 triumfów z odwiecznym rywalem. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko format BO5, to bilans zwycięstw wynosi sześć do trzech, również na korzyść G2. Jednak dzisiaj to nie ekipa Carlosa „ocelote’a” Rodrígueza Santiago występuje w roli faworyta. Fnatic zakończyło sezon zasadniczy dwie pozycje nad dzisiejszymi oponentami, tym samym zostając wiceliderem tabeli w LEC. Dzisiaj ma szansę, aby poprawić swój bilans z odwiecznym rywalem.

Godnym uwagi faktem jest to, że w tej rozległej historii pojedynków duży udział ma nie kto inny, jak Marcin „Jankos” Jankowski. Dżungler pochodzący z Poznania dołączył do G2 Esports w grudniu 2017 roku. Od tej pory zagrał przeciwko Fnatic we wszystkich formatach 25 spotkań, z czego 13 wygrał. Bilans Polaka więc jest lekko na plusie. Za kilka godzin przekonamy się, czy Jankowskiemu uda się poprawić ten bilans, czy też dojdzie do jego wyrównania.

Na koniec warto dodać, że poza ładunkiem emocjonalnym istotna jest stawka starcia. Organizacja, która dzisiaj przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść, spotka się z Rogue w finale drabinki wygranych. Tak więc od finału będzie ją dzielić tylko jeden mecz w formacie BO5. Natomiast przegrany będzie musiał zmagać się w bardzo brutalnej dolnej drabince, aby dotrzeć na szczyt LEC.

26 marca

Półfinał drabinki wygranych

17:00 Fnatic vs G2 Esports BO5

Wszystkie mecze z polskim komentarzem będziecie mogli obejrzeć na kanałach Polsat Games w telewizji, na Twitchu oraz w serwisie YouTube, a także na oficjalnej transmisji na LoL Esports. Po więcej informacji dotyczących tej odsłony czołowych europejskich rozgrywek zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

LEC

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Ruszają baraże dywizji Pro w ramach PKO Bank Polski Ekstraklasa Games

Trwa walka o awans na finały Ekstraklasa Games W weekend nie będziemy oglądać takich zawodników, jak Kacper "Furman" Furmanek z Lecha Poznań, Maksymi...