STS
hades ENCE PGL Major Antwerp 2022
fot. PGL/João Ferreira

ENCE pokonane, G2 już w kolejnej fazie PGL Majora

ENCE nie wykorzystało pierwszej szansy na awans do kolejnej fazy PGL Major Antwerp 2022. Zespół Pawła „dychy” Dychy i Olka „hadesa” Miśkiewicza w swoim trzecim meczu na belgijskiej ziemi musiał w trzech mapach uznać wyższość o wiele lepiej dysponowanego dziś G2 Esports.

ENCE 1 : 2 G2 Esports
Dust2 7:16 Ancient 19:16 Mirage 9:16

Wtorkowy rozpoczął się po myśli ENCE, wszak to właśnie podopieczni fińskiej organizacji okazali się lepsi w strzelaniu z pistoletów. Niemniej były to tylko miłe złego początki, bo G2 odpowiedziało momentalnie i na dobrą sprawę przez całą pierwszą połowę kontrolowało przebieg wydarzeń na serwerze. Przede wszystkim Samurajom udało się całkowicie wyłączyć z gry hadesa, który ewidentnie męczył w każdej kolejnej rundzie. Z kolei jego vis-à-vis, Ilya „m0NESY” Osipov, czuł się fenomenalnie i mimo niewielkiego doświadczenia bezlitośnie zapewniał swojej ekipie kolejne rundy. Rundy, których tuż przed przerwą było aż dziewięć – a trzeba pamiętać, że to G2 grało po teoretycznie trudniejszej stronie i w drugiej połowie przechodziło na stronę łatwiejszą. Ta zresztą w rzeczy samej była łatwiejsza, bo w drugiej połowie wicemistrzowie świata oddali ENCE zaledwie jedno oczko, wyraźnie dominując nad swoimi rywalami. W efekcie pojedynek zakończył się już po 23 rundach, a zawodnicy Rémy’ego „XTQZZZ” Quoniama mogli świętować spokojne zwycięstwo w stosunku 16:7.

Z nieba do piekła i z powrotem

Wobec tego drużyna Polaków musiała szukać odbicia na wybranym przez siebie Ancient. I wystartowała ona z naprawdę wysokiego C, bo mimo gry w natarciu prowadziła już nawet 7:1! Spora w tym zasługa Lotana „Spinxa” Giladiego, który na tej mapie zawsze czuł się dobrze i udowodnił to dziś ustrzelonym w jednej z rund ace’em. Z drugiej strony nadal nieobecny wydawał się hades, ale w tym wypadku jego koledzy byli w stanie rekompensować gorszą dyspozycję swojego snajpera. Niemniej tylko do czasu, bo końcówka pierwszej połowy należała do G2. W tym czasie Samuraje zgarnęli m.in. pięć rund z rzędu i zmniejszyli swoją stratę do zaledwie jednego punktu. To nadal był dobry wynik dla ENCE, ale trudno było nie czuć pewnego niedosytu, bo wcześniej wydawało się, że będzie on jeszcze lepszy. I powinien być lepszy, bo po zmianie stron m0NESY i spółka dołożyli do swojego dorobku trzy oczka, co skomplikowało sytuację.

Jednocześnie jednak nie wytrąciło to Ośmiornic z równowagi, bo te zgromadziły wreszcie odpowiednie fundusze i na długo zamknęły dostęp do swoich BS-ów. Sześć zdobytych z rzędu rund pozwoliło graczom fińskiej organizacji w znacznym stopniu przybliżyć się do upragnionego zwycięstwa, które wydawało się nieuchronne. Problem w tym, że w decydującym fragmencie spotkania ENCE złapało zadyszkę, która była niezwykle bolesna, bo całkowicie zrujnowała ekonomię składu polskiego duetu. A G2 nie miało zamiaru zmarnować takiego prezentu i wizja remisu była coraz bardziej realna. Ba, Samurajowie nie tylko wyrównali rezultat, ale nawet jako pierwsi dopisali do swojego dorobku piętnasty punkt. W tym właśnie momencie ENCE wydostało się z dołka i szczęśliwie doprowadziło do dogrywki, gdzie nie pozostawiło już wielkiego pola do manewru rywalom i zatriumfowała 19:16.

Istny rollercoaster na Mirage’u

Wszystko więc musiało rozstrzygnąć się na Mirage’u, gdzie znacznie lepiej zaczęło G2, zdobywając cztery pierwsze rundy, a kilka minut później doprowadzając do wyniku 7:1. Raz jeszcze ENCE przebudziło się w samą porę i zaczęło gonić za remisem. Szło to zresztą bardzo dobrze, bo seria pięciu zwycięstw z rzędu pozwoliła Ośmiornicom złapać kontakt z rywalem. Na pochwałę zasługuje szczególnie dycha, który na przestrzeni dwóch wygranych rund ustrzelił łącznie dziewięciu rywali – ace’a zdobył co prawda w momencie, gdy rywale grali eco, ale i tak Polakowi należą się pochwały. Remisu koniec końców nie udało się zdobyć, ale biorąc pod uwagę słaby początek tylko jeden punkt straty był całkiem niezłym wynikiem przed zamianą stron.

Tym bardziej że to ENCE okazało się lepsze w pistoletówce i wydawało się, że ENCE nawet uda się wysunąć na prowadzenie. Niemniej G2 mimo słabszego wyposażenia utrzymało się na prowadzeniu, co zresztą było domeną kilku kolejnych rund. Przez jakiś czas drużyna z teoretycznie gorszym ekwipunkiem niespodziewanie wygrywała, aż wreszcie Samurajowie przejęli na dobre serwer we władanie i zgarniali punkt za punktem. Nawet w sytuacjach wydawałoby się krytycznych swój geniusz prezentowali czy to Aleksi „Aleksib” Virolainen, czy Audric „JACKZ” Jug, zapewniając swojej drużynie coraz większą przewagę. Aż wreszcie na tablicy pojawił się wynik 9:15 i ENCE rozpoczęło desperacką pogoń za wyrównaniem i dogrywką. Ta jednak szybko została powstrzymana i G2 zatriumfowało już przy pierwszej okazji, ustalając wynik Mirage’a na 16:9.


Wybrane mecze wraz z polskim komentarzem obejrzeć będzie można na kanale Piotra „izaka” Skowyrskiego na Twitchu. Po więcej informacji na temat PGL Majot Antwerp 2022 zapraszamy do naszej relacji, którą znaleźć można pod tym adresem.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
N0tail The International 10

N0tail i Ceb wracają do OG! Zamieszanie z wizami

N0tail i Ceb zastąpią rosyjskich kolegów W poście zamieszczonym na Twitterze OG dowiadujemy się, że zmiany zostały wymuszone przez odrzucenie przez S...