STS
Grashog

Grashog: Odejście mhL-a prawdopodobnie popsuło założenia AGO

Gdy pod koniec ubiegłego roku trafił do x-komu AGO, nie krył ogromnej ekscytacji. Denis „Grashog” Hristov miał być lekiem na problemy Jastrzębi z angażem prowadzącego, ale ostatecznie jego przygoda z organizacją trwała zaledwie kilka miesięcy, a sam Bułgar od pewnego czasu w ogóle nie pojawiał się na serwerze. Jaki wpływ na zespół miało odejście Miłosza „mhL-a” Knasiaka? Dlaczego AGO tak długo szukało nowego snajpera? Co sprawiło, że nie udało mu się rozwinąć skrzydeł? I co sądzi o pomyśle rotowania zawodnikami na poszczególnych mapach? O tym, ale nie tylko porozmawialiśmy z samym Grashogiem w pierwszym wywiadzie po tym, jak opuścił warszawską organizację. Zapraszamy!

Maciej Petryszyn: Zacząłbym od naszej poprzedniej rozmowy, czyli tej z końcówki roku 2021. Wtedy ogłoszono już twój transfer do AGO, jeszcze nie grałeś w zespole, ale dało się wyczuć ogromne nadzieje, jakie wiązałeś z tymi przenosinami.

Denis „Grashog” Hristov: Wtedy, przynajmniej z mojej perspektywy, wyglądało to tak, że zainteresowała się mną największa organizacja w Polsce. I że ma ona swój plan na to, by wprowadzić do składu mnie, mniej doświadczonego IGL-a, na bardzo odpowiedzialną pozycję, bo przecież najwięcej w kwestii tego, co dzieje się na mapie, powinno zależeć właśnie od prowadzącego. Tak więc miałem nadzieję, że kiedy zespół czy sztab zdecydują, że wejdę w końcu to gry, to tak już zostanie. Ale było inaczej.

Mówisz o planie. A jak ten plan faktycznie wyglądał? Bo to twoje wprowadzanie do składu mimo wszystko przebiegało dość powoli.

Nie jestem pewny, czy wydarzyły się wszystkie rzeczy, które powinny się wydarzyć, żeby taki plan faktycznie został zrealizowany, jeżeli chodzi o mnie czy o kRaSnaLa. Wydaje mi się, że miało miejsce kilka niespodziewanych spraw, jak np. odejście mhL-a, które prawdopodobnie popsuło założenia, jeżeli takowe w ogóle były. Dlatego sądzę, że to wszystko doprowadziło do tego, że ostatecznie żadnego planu nie było. I bardzo dużo decyzji, które zostały podjęte, jeżeli chodzi o mnie czy ogólnie o skład, było decyzjami, które niezbyt rozumiałem.

Odejście mhL-a było jedynym czynnikiem komplikującym sprawy w tym początkowym okresie, czy też działo się coś jeszcze, co wpłynęło na te wszystkie rzeczy?

Wydaje mi się, że tak. Ale nie jestem też pewny, bo w AGO tego typu decyzje podejmowane są raczej na wyższym szczeblu i zazwyczaj nie jest to konsultowane z graczami. Tak po prostu ta drużyna funkcjonuje – na zasadzie klubu piłkarskiego. Tak więc sądzę, że to było tylko to jedno wydarzenie, bo to ono tak naprawdę zmusiło całą drużynę do poświęcenia kolejnych dwóch, a nawet trzech miesięcy na testy. Testy, w których ja też brałem udział. W efekcie jako IGL nie wszedłem do stabilnego zespołu, który ma już zbudowany map pool i jest przygotowany, bym mógł się aklimatyzować, wprowadzać moje rzeczy i się przyzwyczajać. Zamiast normalnych treningów mieliśmy dwa miesiące testów, a to coś zupełnie innego. Nie dało się też mieć stabilnego składu, bo nie mieliśmy wtedy snajpera. Tak jak teraz sobie myślę o okresie spędzonym w AGO, a to było sześć czy siedem miesięcy, to większość mojego czasu w aktywnym składzie spędziliśmy na testach nowego snajpera. Dokładnie tak to wyglądało i z tego powodu jest mi trochę przykro.

Wtedy, gdy ogłaszano, że mhL idzie do MOUZ, spodziewałeś się, że to będzie nieść za sobą aż takie konsekwencje? Że to zrujnuje cały plan wprowadzania ciebie do zespołu i pomysł na grę drużyny?

Na początku wydawało mi się, że nie. Że jest kilka dostępnych opcji i po tygodniu czy dwóch zdecydujemy się na jednego snajpera, po czym od razu wrócimy do treningów sprzed nowego roku. Wtedy była też taka sytuacja, że nadchodziło Gdańsk Games i mieliśmy grać w składzie z F1KIEM, ale bez Furlana. Ja też miałem już wchodzić do zespołu i to przed nowym rokiem, chociaż w poprzednim naszym wywiadzie mówiłem, że wejdę dopiero w 2022. Ale z jakiegoś powodu po przegranym finale PLE z PACTEM dostałem od miniroxa informację, że wchodzę za Furlana i gram wszystkie mapy. Tylko że przed wyjazdem do Gdańska pojawiła się komplikacja, bo F1KU zachorował i nie mógł pojechać, więc ostatecznie zagraliśmy z Furlanem. Tak więc mieliśmy z Miłoszem i Damianem ogarniętych dużo rzeczy, bo przez pierwsze dwa miesiące siedziałem ze wszystkimi na treningach.

Tak więc na początku roku myślałem, że minie tydzień i znajdziemy np. jakiegoś snajpera, baljsa czy mwlky’ego, bo ultimate’a wtedy jeszcze nawet nie znałem i nie wiedziałem, że jest taka opcja. Ale chodziło o to, że kogoś weźmiemy i od razu zaczniemy. Czas był wtedy strasznie ważny, bo nadchodziło ESL Pro League. Do startu EPL-a zostało wtedy trzy i pół miesiąca i nie spodziewałem się, że z tego dwa i pół wykorzystamy na testy. Ale tak się właśnie zaskoczyłem.

Wspomniałeś ksywkę baljsa. On też był brany pod uwagę w kontekście obsady snajperki w AGO?

Opcje mieliśmy cztery, to byli masked, blajs, mwlky i ultimate. Zapytano nas po prostu, czy mamy kogoś do zaproponowania oprócz osób, które już zaplanowaliśmy, a ja zaproponowałem oczywiście baljsa. Pozostałe osoby zaproponowali z kolei trenerzy.

Gołym okiem widać więc, że szukano raczej kogoś młodszego, bo poza baljsem, którego ty podrzuciłeś, na liście byli gracze młodzi i niedoświadczeni.

Zdecydowanie. Jakby to nie było takie podejście, to raczej padłby nick jeszcze Markosia czy STOMPA, ale widocznie zamysł był taki, żeby postawić na młodszych.

Pod koniec ubiegłego roku wydawało się, że przed tobą gra w ułożonej drużynie i organizacji. A z tego, co opowiadasz, wynika, że przez te wszystkie problemy wszedłeś ostatecznie w środek swego rodzaju chaosu.

Tak to wyglądało. Przed nowym rokiem, przed tymi wszystkimi problemami, chłopaki faktycznie pograli już 2-3 miesiące z Miłoszem czy kRaSnaLem, więc prawie cały map pool mieli gotowy na w miarę rozbudowanym poziomie. Co prawda z tego, co wiem, to mhL nie uczestniczył w treningach, gdy w zespole byli jeszcze rallen czy snatchie, ale kRaSnaL już tak. Po prostu siedział i śledził, co się dzieje. Ale mimo wszystko 2-3 miesiące minęły i to wystarczy, by mniej więcej ogarnąć drużynę na tyle, żeby była w miarę ułożona, żeby mogła sobie poradzić i dojść np. do finału PLE, w którym rozegrała trzy bliskie mapy.

Z czego w ogóle wynikało, że poszukiwania następcy mhL-a trwały tak długo? To był zaskakująco długi okres, w którym nie było u was nominalnego snajpera.

Wydaje mi się, że trenerzy chcieli z tymi najbardziej obiecującymi kandydatami zagrać też mecze oficjalne i po nich ściągnąć dwie osoby, pomiędzy którymi mieliśmy podjąć decyzję, na bootcamp. I tak też się wydarzyło, że najpierw graliśmy z mwlkym, rozegraliśmy kilka meczów oficjalnych, później na oficjalnych spotkaniach pojawiliśmy się też z ultimatem i obaj przyszli na bootcamp. Trzy dni z jednym, trzy dni z drugim, a po tym okresie jeszcze nie byliśmy pewni, więc kolejny raz rozegraliśmy kilka oficjali z ultimatem. I dopiero po tym całym czasie udało się podjąć decyzję. A przed tymi wszystkimi rzeczami, o których mówiłem, trzeba było jeszcze przejść po kilka dni przez maskeda i baljsa, a pomiędzy to wkradały się też jakieś dni wolne. Tak więc, gdy mamy cztery osoby i chcemy każdej z nich poświęcić czas, to tak to się ciągnie.

Ale koniec końców z pewnością miało to wpływ na wasze wyniki i całokształt. Przecież nie było za bardzo możliwości przygotowywania jakichś taktyk czy ustawień, bo nie było stałej piątki.

Tak i sądzę, że jest to tym bardziej trudna sytuacja, bo osoby, które testowaliśmy i z którymi graliśmy oficjalne mecze bez przygotowania, nie były graczami z wieloletnim doświadczeniem. Gdybyśmy np. sprawdzali STOMPA, to jest on osobą, która grała już w wielu teamach i wie, co się dzieje. A u nas grał ultimate, który teraz po kilku miesiącach zdecydowanie podniósł się poziom ogrania i wiedzy, ale wtedy był bardzo niedoświadczony. Z takimi osobami gra się trudno, bo zawodnicy posiadający większe doświadczenie są w stanie bardziej się dostosować, dać o siebie więcej pomysłów itd.

Oczywiście to nie było tak, że oczekiwaliśmy czegoś takiego od gracza pokroju ultimate’a, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że to młody talent, który chcieliśmy rozwijać. Chodzi o to, że takie coś utrudnia granie oficjalnych meczów, w których nie mamy nawet niczego ustawionego i stawiamy na freestyle. Dla IGL-a jest to szczególnie problematyczne, bo nie może mieć on gry ustawionej grać, jakby chciał, a jednocześnie musi wszystko ogarnąć, by był w stanie callować na freestyle’u w meczach z drużynami, które z reguły są już ułożone. A przy tym wszystkim nie ma dookoła siebie zaplecza złożonego z czterech doświadczonych graczy. Czasami w niektórych zestawieniach czułem, że pod względem doświadczenia ten skład przypominał początki Pompy i nie było to to, czego spodziewałem się wkraczając do AGO.

Jak w tamtym czasie wyglądały nastroje w zespole? Wyników nie było, nie było stabilności, więc zakładam, że atmosfera też mogła być średnia.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie jest kolorowo, ale atmosfera wśród graczy… Mimo wszystko każdy z chłopaków był naprawdę w porządku, więc nikt nie miał nikomu niczego za złe. Oczywiście trenerzy byli niezadowoleni, ale też nikt nie mógł być zadowolony. Jednak na tyle, jak bardzo mogła, atmosfera była w porządku. F1KU jest bardzo pogodną osobą, więc często wspierał nas wszystkich jeżeli chodzi o atmosferę i było ok.

fot. GG League

A co z kwestią rotowania zawodnikami między mapami? Pamiętam, że w pewnym momencie Furlan umieścił w mediach społecznościowych wpis, z którego można było wyczuć, że fakt, iż na części map gra, na części nie, nie do końca mu odpowiada. Tak więc nie było ogólnie pewności, kiedy kto zagra, bo to zależało też od procesu banowania map. Wpływało to na was jako graczy?

Tak, to prawda i to zdecydowanie nie sprzyja morale drużyny i pojedynczych graczy. Nie dziwię się, absolutnie rozumiałem Furlana, bo on był temu przeciwny. To nie jest optymalna sytuacja, gdy grasz trzy z sześciu map i nawet nie wiesz, czy zagrasz danego dnia na oficjalu, czy musisz być gotowy do tego meczu. Według mnie to strasznie niekorzystne, szczególnie jeżeli osoba rotowana jest takim graczem, jak Furlan. Gość jest chyba w topce pięciu graczy z największą liczbą spotkań w HLTV, a nie może nawet rozegrać wszystkich map.

Wydaje mi się, że taki system czasami ma sens, tylko on powinien dotyczyć najmłodszych, którzy faktycznie nie powinni w tym momencie grać wszystkich map, bo np. mają gdzieś jakieś braki, ale są najlepiej przygotowani do innych pojedynków. Takie osoby nie mają z tym problemu, bo taka jest kolej rzeczy, że zaczynają grać troszkę, a potem coraz więcej i więcej. Ale na pewno nie powinno tak być z taką osobą, jak Furlan.

W oczy rzucał mi się też fakt, że gdy rozgrywaliście niektóre mecze bez Damiana, to wyraźnie brakowało wam doświadczenia, bo pozostali gracze takim pochwalić się nie mogli.

To prawda. Były takie momenty podczas sparingów, że na serwerze byliśmy ja, f1ku, leman, mwlky i kRaSnaL. I to dosłownie jest taki skład, że są w nim ograne tylko dwie osoby, z czego jedna z nich to osiemnastolatek. To w ogóle fenomen, że osiemnastolatek ma najwięcej doświadczenia z wszystkich zawodników. Tak więc był to skład bardzo skillowy, ale zupełnie niedoświadczony, co jest bardzo ograniczające, szczególnie dla mnie jako dla prowadzącego, który nie miał nawet okazji, by mieć pod siebie ułożoną grę. To był moment, w którym wybraliśmy ultimate’a, potem tydzień czy dwa później i nagle doszedł mwlky. To była trochę dziwna sytuacja.

Z mwlkym to w ogóle było tak, że najpierw był testowany jako snajper, a ostatecznie dołączył do was jako rifler, co było mocno niespodziewane.

Ja też byłem zaskoczony. Nie wiem w sumie, dlaczego taka decyzja została podjęta. Nie wyjaśniono mi tego, ale też w sumie konkretnie nie pytałem miniroxa. Spodziewam się, że po prostu mwlky im się spodobał np. komunikacyjnie, bo faktycznie bardzo dobrze się komunikował, miał fajną energię i dlatego chcieli go mimo wszystko mieć na drugą snajperkę i na riflu. Nie wiem, czy to wypaliło, czy nie, ale według mnie o wiele lepszą opcją dla mwlky’ego było to, żeby pozostać przy snajperce i tak też zresztą zrobił. Nie wydaje mi się, by czuł się komfortowo na nowych pozycjach. Grasz kilka lat jedno i to samo, a nagle miesiąc przed Pro Ligą musisz się „przebranżowić”. Nie wiem więc, dlaczego podjęto taką decyzję i szkoda, że bez wiedzy innych osób, tj. graczy.

Ciekawi mnie, jak wyglądał moment, w którym zakomunikowano tobie i kRaSnaLowi, że nie znajdziecie się w składzie na ESL Pro League. Coś wcześniej to zapowiadało, czy spadło to na was nagle?

To było po porażce z Ungentium w ESL Mistrzostwach Polski. Prowadzaliśmy chyba 13:8 i przegraliśmy ten mecz 13:16. Nie wiem, czy to było konkretnie powodem, czy po prostu to przyspieszyło sprawę, ale to wtedy dowiedzieliśmy się, że przez najbliższy okres gra stała piątka i nie będzie żadnej rotacji z kRaSnaLem czy ze mną. I tak miało być do Pro Ligi, a po Pro Lidze mieliśmy zobaczyć, co dalej.

Miałeś wtedy poczucie, że jesteś odsuwany od zespołu?

Nie wiem, czy odsuwany to dobre słowo, bo normalnie mogłem siedzieć z chłopakami na treningach i tak robiłem, mimo że nie grałem w aktywnym składzie. Z kolei kRaSnaL chyba nie mógł przez szkołę aż tak się poświęcić i być na każdym treningu, bo zawsze jest tak, że się treningi ustawia pod grające osoby. A kRaSnaL miał też maturę, więc nic dziwnego, że nie mógł. Ale do EPL-a byłem na każdym treningu, chociaż siedziałem na serwerze na siódmym slocie jako drugi coach. I nie sądzę, by jakoś mnie odsuwano. Po prostu nie grałem, ale z chłopakami byłem, gdy był jakiś media day czy coś w tym stylu, to też jechałem.

Czyli rozumiem, że w tamtym momencie nie było jeszcze tematu twojego odejścia z AGO?

Nie, wtedy była po prostu krótkoterminowa decyzja ze względu na Pro Ligę, żeby taka właśnie piątka grała. A później, prawdopodobnie w zależności od wyników, coś mogłoby się wydarzyć. Ale wyniki były takie, jakich nikt się nie spodziewał i nic się nie wydarzyło.

Po powrocie składu z ESL Pro League odbyliście jakąś rozmowę w kwestii tego, że dotychczasowa piątka zostaje bez zmian?

Nie, po prostu zapytałem i z tego, co wiem, to były na ten temat rozmowy między trenerami oraz między trenerami a górą. I została podjęta decyzja, że ta piątka zostaje, a później dowiedziałem się też, że nie ma miejsca na tak dużą ławkę. Że to nie będzie miało po prostu sensu i lepiej, żebyśmy grali. Dlatego zgodzono się na rozwiązanie kontraktów.

W twojej głowie też pojawiały się wtedy myśli, że faktycznie odejść i poszukać miejsca, w którym mógłbyś po prostu grać?

Problem w tamtym momencie był taki, że nie wiedziałem gdzie, bo to był środek sezonu i w ESL Mistrzostwach Polski, i we wszystkich tych innych ligach. I nie wiedziałem drużyny, która przynajmniej w Polsce potrzebowałaby czy poszukiwałaby IGL-a. Od tego momentu minęło trochę czasu, bo trzeba było załatwić chociażby sprawy formalne i tak się to potoczyło, że dopiero na początku maja ogłoszono odejście moje i kRaSnaLa. Teraz na dobrą sprawę też nie widzę szansy, by gdzieś w tym momencie dołączyć, ale sezony rozgrywek już się kończą i może wtedy coś się zacznie dziać na scenie, zwolnią się jakieś miejsca itd.

Jak sądzisz, co w twoim przypadku przesądziło o tym, że twoja przygoda z AGO nie potoczyła się tak, jak na to liczyłeś?

Wydaje mi się, że oprócz tych wszystkich problemów, na które ani AGO, ani ja nie mieliśmy wpływu, jest jeden taki czynnik. Mianowicie AGO funkcjonuje na trochę innej zasadzie w kwestii tego, jak działa gra i jaką rolę w tej drużynie ma IGL. Sądzę, że tutaj, jak już wspominałem, jest jak w klubie piłkarskim, tj. trener jest nad wszystkim i to on ma główną rolę w składzie – decyduje o większości spraw, o tym, jak drużyna gra, kiedy kto gra, jakie mapy są grane itd. I to jest kontrast w stosunku np. do Pompy, której skład zbudowałem od zera. Ja wybrałem graczy, wybrałem pozycje, wybrałem sposób, w jaki będziemy grać. Oczywiście to była inna rzeczywistość, bo AGO to był już zespół ułożony, który jakiś czas ze sobą grał, ale wydaje mi się, że to nie jest idealne środowisko dla IGL-a, by wziął sprawy w swoje ręce i się rozwijał w stronę, w którą on chce.

Sytuacja, którą teraz AGO ma, jest oczywiście bardzo korzystna, bo minirox to bardzo pracowity chłopak. Wykonuje strasznie dużo roboty. Tylko że to właśnie on ma główną siłę decyzyjną. Kiedy drużyna nie ma nominalnego IGL-a, bo Furlan mimo wszystko jest riflerem i entry, a nie prowadzącym z powołania, to dla AGO dobra sytuacja, bo Furlan po prostu wykonuje zadania, które minirox mu nakłada i to na tej zasadzie działa. Ale nie jest to drużyna budowana przez IGL-a, a większość drużyn na tym poziomie tak właśnie działa. Z tego, co słyszałem, jak rozmawiałem z chłopakami z innych drużyn, to w inny sposób funkcjonują np. Anonymo czy Wisła, ale AGO prezentuje odmienne podejście.

Sądzisz, że to właśnie z tego może wynikać fakt, że dołączyłeś do dużego grona IGL-ów, w którym są chociażby oskarish czy Sidney, którzy mieli odciążyć Furlana od obowiązków prowadzącego, ale ostatecznie ich angaż nie wypalał?

Możliwe, ale nie rozmawiałem ani z oskarishem, ani z Sidneyem na takie tematy. Ale miałoby to sens. Z tego, co mi się wydaje, to jest faktycznie możliwe, że właśnie dlatego tak to wygląda.

Może twój brak doświadczenia też miał w tej kwestii jakieś znaczenie? W sensie, gdybyś był bardziej obyty, bo mógłbyś lepiej poradzić sobie z problemami, które napotkałeś w AGO.

Oczywiście, że tak. Bardziej doświadczony IGL, który by wszedł do nowego środowiska i jednocześnie wyszedł ze strefy komfortu, byłby w stanie zachowywać się w danych sytuacjach np. asertywniej. Ja miałem z tym problem, bo wszedłem do AGO i myślałem, że każdy pewnie wie więcej niż ja, trenerzy na pewno mają we wszystkim rację, więc nie chciałem się zbytnio sprzeciwiać i po prostu wykonywałem to, co mi mówiono. A osoba bardziej doświadczona na pewno potrafiłaby w większym stopniu postawić na swoim i bardziej nakierować wszystko, co się dzieje w zespole, w taką stronę, w jaką by chciała. Taki ktoś miałby po prostu większą pewność w działaniu i mógłby w jakimś stopniu ustawić tę drużynę bardziej pod siebie. A ja wchodziłem z zespołu tier dwa w Polsce. Myślałem, że po prostu będę siedział, uczył się i czekał aż mi pokażą, co ma się wydarzyć, a to było złe podejście.

fot. x-kom AGO

Z drugiej strony nie dostałeś zbyt wiele czasu na to, by okrzepnąć. Tylko pół roku, z czego kilka miesięcy spędziłeś poza grą.

Tak, stosunkowo nie było za wiele czasu. W takiej Pompie grałem kilka miesięcy dłużej. I trochę szkoda mi, że w ten sposób się to potoczyło. Ale przynajmniej dzięki tym wszystkim rzeczom, które miały miejsce, wiem, do jakich sytuacji na pewno nie mogę dopuścić w przyszłości. Niezależnie od tego, z jakimi graczami bym nie grał i w jakiej drużynie bym nie był. Teraz wiem bardzo dobrze, co musi się dziać, żeby to miało sens, żebym ja jako lider mógł się naprawdę wykazać i nie doprowadzić do sytuacji, które miały miejsce tutaj.

Gdyby to więc zależało tylko od ciebie, to chciałbyś zostać w AGO i dalej próbować?

Tak, tylko musiałbym zupełnie zmienić swoje podejście jeśli chodzi o to, jak to wyglądało, chociaż nie wiem, czy to byłoby możliwe. Ale oczywiście, że chciałbym zostać, bo bardzo lubię chłopaków – każdego z nich, bo każdy był naprawdę w porządku. Według mnie F1KU jest najlepszym graczem, z jakim kiedykolwiek grałem, a ma tylko 18 lat. minirox też strasznie dużo pracuje, tak jak już mówiłem. Więc gdybym się z nim dogadał na temat tego, jak drużyna miałaby funkcjonować, to też bym mógł dużo pomagać.

Jeżeli chodzi o F1KA, to najlepszy gracz pod kątem umiejętności czy osobowości?

Szczególnie umiejętności. I wiedzy, i tego, w jaki sposób może on zmienić przebieg całego meczu przez to, że wie, co się po prostu dzieje i co się opłaca zrobić. Mimo że jest tak młody, to potrafi on dać podczas rundy calla, który wygra mecz. Nie mówiąc już o tym, że robi statystyki, jakie robi. Po prostu najlepszy gracz, z jakim dotąd grałem.

Ciekawi mnie też kwestia współpracy z miniroxem. Sam wspominałeś podczas naszej poprzedniej rozmowy, że nie miałeś nigdy prawdziwego trenera. A w AGO byłeś prowadzącym, więc zakładam, że wasza współpraca była przez to bardziej zacieśniona.

Tak jak już wiele razy wspominałem, on bierze wszystko na swoje barki i bardzo się przejmuje każdym meczem. Widać, że strasznie mu na tym wszystkim zależy i razem z madenem ciągle głowili się, w jaki sposób zrobić, żeby było najlepiej. Naprawdę strasznie go szanuję za to, że na każdym treningu ma przygotowane rzeczy, na każdy mecz ma plan, który chce wprowadzić. Po prostu strasznie dużo robi i jest dosłownie takim trenerem, jak w klubie piłkarskim – narzuca zadania, gameplan. I jest naprawdę w porządku osobą, bo absolutnie przez cały ten okres nie było z nim żadnych problemów. Nie miałem z nim żadnych nieporozumień czy czegoś w tym rodzaju. Jedyną rzeczą jest to, o czym mówiłem już wcześniej, tj. kwestia tego, w jaki sposób sztab trenerski widzi, jak ma funkcjonować gra i jaką rolę ma pełnić IGL, a jaką pozostałe osoby.

Jak tak rozmawiamy, to ogólnie odnoszę wrażenie, że mimo iż nie wyszło ci w AGO, to nie ma między tobą a ludźmi z organizacji żadnej złej krwi.

W zupełności nie. Dosłownie każdy był mega w porządku i nie było tak, że ktoś robił coś komuś na złość. To naprawdę w porządku chłopaki.

Gdybyś miał wybrać jakąś rzecz, której się nauczyłeś podczas pobytu w AGO, a która z twojej perspektywy jest najważniejsza, to na co byś wskazał?

Właśnie to, w jaki sposób chcę, żeby drużyna funkcjonowała kiedy ja jestem IGL-em. W jaki sposób powinienem bardziej asertywnie zachowywać się wobec wszystkich, zarówno wobec siebie, jak i graczy. I cały sposób na treningi, jakieś sztuczki trenerskie itp. to też rzeczy, które z pewnością wykorzystam w przyszłości. Ale głównie stawiałbym na to, w jaki sposób powinienem podchodzić do drużyny jako prowadzący.

Wydaje mi się, że ważne jest też to, by mniej wpływało na ciebie to, w jaki sposób drużna gra. Trudno przecież nie zauważyć, że w trakcie pobytu w AGO twoje statystyki i gra indywidualna też nie stały na najwyższym poziomie.

To jest coś, co niestety idzie w parze z tym, kiedy się przegrywa każdy możliwy mecz. Z tego, co pamiętam, to przez pierwszych kilka miesięcy mieliśmy może jedno wygrane BO3 z Fnatic Rising. To jest niemożliwe mieć dobre statystyki przy takich porażkach, bo ciągle się przegrywa, a IGL ma w drużynie takie zadania, jakie ma. Jest osobą, która zdecydowanie nie bierze najlepszych pozycji, która ma bardzo często zadania supportowe, która nie ma tylu okazji, by złapać fragi czy mieć taką możliwość. W okresie w AGO przez wszystkie rotacje, testy, zmieniających się graczy udało mi się na większości map po stronie CT grać na 3-4 różnych pozycjach w przeciągu kilku miesięcy. To więc było ciekawe doświadczenie, bo np. miałem okazję rozegrać na danej pozycji tylko kilka sparingów, a nagle musiałem zagrać oficjal na zupełnie niezbadanym dla siebie terenie. Ale to jest coś, co też wiąże się z tym wszystkim, o czym mówiłem przed chwilą. To jest też rzecz, na którą niestety nic już nie poradzę. Będę musiał po prostu nie popełnić tych samych błędów w przyszłości. Zdecydowanie moje statystyki nie odzwierciedlają mojego poziomu strzeleckiego itp., co wcześniej w Pompie było widać. W tej drużynie też miałem star playerów, bo byli fr3nd, byli bnox, czyli osoby, które miały najlepsze pozycje i największe możliwości, żeby fragować, a mimo to w ogóle nie odstawałem i dawałem radę. Być może ze względu na pewność siebie, bo to ja prowadziłem, wiedziałem, co ma się wydarzyć, a może z tego względu, że wygrywaliśmy więcej.

Nie masz jednak obaw, że nieudana przygoda z AGO może wpłynąć na zainteresowanie twoją osobą? Bo teraz inne drużyny mogą się dwa razy zastanowić nim postawią na Grashoga.

Oczywiście, że mam i to jest duży problem dla osób, które w ogóle mnie nie znają. Mogą uznać, że „przyszedł sobie do tego AGO, w sumie nic nie wygrali, zrobił słabe statystyki, więc po co mamy dać mu szansę?”. Jasne, ale mam bardziej nadzieję, że faktycznie inni spróbują się czegoś dowiedzieć od np. jakiegoś mojego byłego teammate’a, trenera czy kogokolwiek. Wtedy może się jednak okazać, że może warto spróbować, bo wydaje mi się, że mogę dać drużynie bardzo dużo, a w tej chwili mam jeszcze dużo czasu, żeby poświęcić się CS-owi, bo jestem na dziekance na mojej magisterce i tylko tym się będę zajmował. Wydaje mi się, że jestem w stanie i więcej pracować, i więcej zrobić dla drużyny niż niejeden polski IGL.

Może nie mam jeszcze doświadczenia ani ogrania, bo za dużo sobie w AGO nie pograłem na wyższym poziomie. Ale mogę robić to, co robię najlepiej, czyli wchodzę i buduję zespół, co widać na przykładzie Pompy. Mieliśmy tam piątkę, która nigdy nic wcześniej nie grała, a nagle zaczęła wygrywać z najlepszymi polskimi zespołami. A potem prawie każdego z naszych graczy wzięła jakaś lepsza organizacja. To był sukces i sądzę, że w nowej drużynie będę w stanie dać z siebie jeszcze dużo zarówno jako gracz, jak i IGL.

Właśnie, nowa drużyna. Wolałbyś teraz od podstaw samodzielnie zbudować coś nowego, czy też dołączyć już do gotowego, istniejącego składu?

Jakbym miał wybrać, to oczywiście wolałbym dołączyć do składu, który by już istniał. W którym miałbym pełną swobodę działania. Składu, w którym miałbym zgraną trójkę-czwórkę i od razu mógłbym zacząć pracować. Tylko że jest taka kwestia, że w składach w Polsce w tej chwili IGL-ów raczej nie brakuje, chyba że będą jakieś zmiany. A jeżeli chodzi o stworzenie własnej drużyny to też ma to swoje plusy, ale musiałyby być wolne odpowiednie osoby i nie wiem, czy w tej chwili jest możliwe, by takie właśnie osoby się zwolniły.

Biorąc pod uwagę, że na razie nie masz drużyny i masz dziekankę, to jakie są twoje plany na ten najbliższy okres?

Jak najbardziej mam plany, bo nie zamierzam sobie siedzieć i po prostu czekać na jakąś ofertę. Będę sam tworzył dla siebie gamebook. Będę oglądał mecze, demka, żebym wiedział, co się dzieje i żebym nie wypadł z obiegu. Będę śledził po prostu całą scenę i tworzył materiał, który wykorzystam w kolejnym teamie. Oprócz tego będę prawdopodobnie streamował FACEITY czy po prostu aktywnie indywidualnie trenował. I się rozglądał, bo też nie może wyglądać tak, że po prostu siedzę i czekam aż samo coś przyjdzie. Ale, jak mówię, nie przestanę grać, bo to mija się z celem, żebym teraz jeszcze utracił feeling gry, który znika, gdy nie gra się przez kilka tygodni.

Czyli to niepowodzenie podziała na ciebie bardziej motywująco niż demotywująco.

Szczególnie ze względu na fakt, że nie udało mi się za dużo pograć i nie udało mi się tak naprawdę niczego pokazać. A wydaje mi się, że mam jeszcze bardzo dużo do pokazania. Jest więc pewien niedosyt, a chcę grać, chcę po prostu to wszystko kontynuować.

Ale gdybym już na koniec zapytał cię, czy żałujesz decyzji o dołączeniu do AGO, to co byś odpowiedział?

Nie żałuję, bo w jakimś momencie musiałem to zobaczyć. Teraz dowiedziałem się o tych wszystkich błędach, których już nigdy więcej w swojej karierze nie popełnię jeżeli chodzi o budowanie zespołu jako IGL i jest to bardzo wartościowa lekcja. Po prostu prędzej czy później musiało się to wydarzyć, a lepiej, że stało się to teraz w takiej drużynie, w takiej organizacji, bo mimo że nie grałem, to bardzo dużo rzeczy zobaczyłem u trenerów czy u innych graczy, np. u Furlana. Dodatkowo poznałem wiele wartościowych osób dzięki temu, że grałem w AGO, byłem z chłopakami na lanach i na eventach itd. Dużo aspektów jeżeli chodzi o moją karierę było na plus, więc jak najbardziej się cieszę, że miałem okazję grać i reprezentować tę organizację, bo jest ona jedną z największych w Polsce. A na pewno najbardziej profesjonalnych, szczególnie jeżeli chodzi o zaplecze i podejście do graczy, więc fajnie było to zobaczyć z pierwszej osoby.

Śledź rozmówcę na Twitterze – Denis „Grashog” Hristov
Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn
Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Cinkrof BDS LEC

Biało-czerwony BDS w LEC? Do Cinkrofa ma dołączyć dwóch Polaków!

Jak donosi Brieuc Seeger z portalu Upcomer, w wyjściowej piątce BDS latem znajdą się Tobiasz "Agresivoo" Ciba oraz Robert "Erdote" Nowak. Obaj zawodni...