STS
Jankos, G2 Esports, MSI 2022
fot. Riot Games/Lee Aiksoon

Moment prawdy. Czy G2 da radę wyeliminować T1 z MSI?

Wczoraj przyszło nam pożegnać Evil Geniuses, ponieważ ekipa Kacpra „Inspireda” Słomy odpadła z Mid-Season Invitational 2022. W ten sposób poznaliśmy pierwszego finalistę, jakim jest Royal Never Give Up. Przed nami drugi półfinał, w którym G2 Esports Marcina „Jankosa” Jankowskiego podejmie T1.

G2 gra turniej marzeń… aż do trzeciego dnia Rumble Stage

Wczoraj przypomnieliśmy sobie trochę, jak nudna była grupa C dla wszystkich obserwujących. Po krótce: G2 miażdżyło wszystkich, a EG wygrywało z ORDEREM. Nie był to jedyny zbiór, w którym brakowało nam emocji, ale ten po prostu był bezowocny dla wszystkich. Samuraje nie byli w stanie wyciągnąć jakiś głębszych wniosków z pojedynków z dwiema tak oczywiście słabymi ekipami. Ale w Rumble Stage nie dali tego po sobie poznać… przynajmniej na początku.

Drugi etap był bowiem prawdziwym rollercoasterem. Jankos i spółka przez dwa pierwsze dni zamknęli usta wszystkim niedowiarkom, wygrywając wszystko, co tylko było możliwe. Łącznie z meczami z najsilniejszymi ekipami na całym turnieju! Mowa tutaj oczywiście o RNG oraz T1. Jeszcze bardziej imponujące było to, że formacja Polaka poradziła sobie z tymi gigantami już pierwszego dnia, by drugiego znowu pokonać EG i dołożyć do tego cegiełkę w starciu z Saigon Buffalo. Życie fanów G2 było po prostu piękne.

broken blade, msi, g2 esports,
fot. Riot Games/Jianhua Chen

Aż do dnia numer trzy, kiedy ewidentnie coś w maszynerii się popsuło. Reprezentacja Europy oddała najpierw punkt z PSG Talon, a później zasmakowała zemsty ze strony RNG. Później nie było wcale lepiej. Kolejna porażka z PSG martwiła, tak samo z resztą było z przegraną przeciwko T1… chociaż to nie było żadnym zaskoczeniem. Ostatniego dnia nawet SGB posłało G2 do piachu i tylko starzy dobrzy Źli Geniusze i ich niemoc na ekipę z League of Legends European Championship uratowała sprawę.

Chwiejne T1 zaskoczyło wszystkich

Dla T1 droga do półfinału była historią wzlotów oraz upadków. No, może poza fazą grupową, gdzie reprezentacja Korei wygrała wszystko, co było możliwe. Nic dziwnego, ponieważ Team Aze oraz DetonatioN FocusMe nie stanowiły większego zagrożenia nawet dla Saigon Buffalo. A to, chyba nie trzeba dodawać, było ewidentnie słabsze od formacji z League of Legends Champion Korea.

I potem przyszedł czas na zagadkowy Rumble Stage, gdzie Lee „Faker” Sang-hyeok jawnie krwawili na oczach milionów. Trzeba podkreślić raz jeszcze, że nie jest to częsty widok. Drużyna ta przecież nie przegrała ani jednej serii w jednym z najsilniejszych regionów na świecie i nie miała sobie tam równych! Porażka z G2 Esports była więc tak zaskakującym otwarciem dla fanów, jak niepokojącym. Okej, potem udało się dwukrotnie poskromić PSG, ale to było raczej przewidywalne. Wyższość RNG w bezpośrednim starciu była już natomiast zasmucająca dla wszystkich obserwatorów LCK.

Faker, T1, LCK Spring Split 2022
fot. LCK

Następne trzy dni były jednak pełne radosnych wieści. T1 odnalazło swój balans i przegrało tylko jeden mecz… na Evil Geniuses. Tak więc Rumble Stage był dość specyficzny dla mistrzów Korei i przede wszystkim obnażył słabości tej formacji. To z kolei na pewno przydało się Samurajom podczas przygotowań do serii.

Bezpośrednie starcia – czego możemy oczekiwać?

Sprawdźmy zatem, co dla G2 zagrało w wygranym spotkaniu. Początek gry nie będzie dobrze wspominał botlane Europejczyków, ponieważ jeszcze przed piętnastą minutą oddał dwa fragi przeciwnikom. To bardzo istotne, by Victor „Flakked” Tortosa i Raphaël „Targamas” Crabbé zagrali nieco ostrożniej na tak doświadczonych graczy, którzy potrafią wykorzystać nawet milimetr przewagi. W 20. minucie T1 miało aż pięć tysięcy sztuk złota więcej i nawet teamfight, w którym zginęło aż osiem osób, nie zmienił tego stanu. Chwilę później ekipa z LEC wymusiła bardzo niekorzystną walkę dla reprezentacji Korei i to tutaj odwróciły się losy meczu. Świetna kompozycja do szybkiego burstu najważniejszych carry też pomogła i wkrótce potem T1 znalazło się w kropce. Starcia były bardzo wyrównane, ale m.in. dzięki inicjacjom Jankosa pierwszy punkt należał do G2.

Co natomiast wydarzyło się w rewanżu? Na początku nasz rodak świetnie wyczuł intencje Moona „Onera” Hyeon-joona i zamienił jego gank w dwie eliminacje dla siebie. Zaraz potem znowu odwiedził górną alejkę, by nałożyć jeszcze większą presję na przeciwników. Jakby nie patrzeć, wszystko szło po myśli Samurajów: Flakked zdobył eliminację w walce dwóch na dwóch, potem dobił też Zeusa… No niestety, zawodnicy G2 przedobrzyli. Stracili komfortową przewagę przez głupie błędy. A to oddali wieżę za darmo na dolnej alei, a to oddali cztery zabójstwa w zupełnie bezsensownej walce. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki nie poczuli się zbyt pewnie. To może zgubić reprezentantów LEC i miejmy nadzieję, że nie zobaczymy takich wpadek podczas półfinału.

Niech tradycji pomiędzy G2 i T1 stanie się zadość!

I miejmy też nadzieję, że G2 wypełni swoją tradycję. Obie ekipy spotykały się już wcześniej w półfinale i to dwa razy. Rok 2019 będzie z pewnością śnił się Fakerowi i spółce, gdyż wówczas Samuraje dwukrotnie stanęły na drodze Koreańczykom. Za pierwszym razem podczas MSI, gdzie mogliśmy zobaczyć pamiętną piątą grę z Pyke’iem na górnej alei. To zwycięstwo, a później także i triumf na całym wydarzeniu, było tak naprawdę szczytem formy i efektowności tamtego składu G2. Dużo się mówiło o tym, że to najlepsza ekipa, jaką udało się zmontować na Starym Kontynencie… ale tak mówimy często o różnych drużynach.

fot. Riot Games/Colin Young-Wolff

Na Worlds tego samego roku SK Telecom T1 znowu wpadł na G2 Esports podczas półfinału. No i kto by się spodziewał, znowu Jankos wraz z kolegami byli górą. Jeden raz mógł oznaczać przypadek, ale drugi… Wydawało się wtedy, że jesteśmy świadkami nowej ery, w której to już nie Faker dyktuje warunki. No niestety, jak wszyscy dobrze pamiętamy, Samuraje przegrały finał z FunPlus Phoenix. Mentalna przewaga nad T1 w głowach fanów G2 pozostaje jednak do dzisiaj. Jakikolwiek wynik dzisiaj nie padnie, czeka nas ciekawe widowisko, o którym za parę lat znowu sobie przypomnimy.


Transmisja z meczów MSI 2022 odbędzie się na kanałach Polsat Games. Więcej informacji dotyczących tego, gdzie możecie oglądać wszystkie pojedynki, a także pełny harmonogram, aktualną klasyfikację i wiele więcej znajdziecie w naszej relacji tekstowej dostępnej pod tym adresem.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
peacemaker Imperial RMR 2022

Jeden z trenerów podejrzanych o oszustwo oczyszczony przez ESIC

"Mogę w spokoju kontynuować swoją karierę" W gronie ukaranych w ten sposób znalazł się m.in. Luis „peacemaker” Tadeu, który doprowadził Imperial Espo...