Faker, All-Star 2018
fot. Riot Games

Pięć pytań przed turniejem głównym Mid-Season Invitational 2019

Już za niespełna dwa dni wystartuje główna faza Mid-Season Invitational 2019. W akcji zobaczymy sześć najlepszych formacji na świecie, w tym m.in. Mistrzów Europy reprezentujących barwy G2 Esports z Marcinem „Jankosem” Jankowskim na czele. Z tego powodu postanowiliśmy postawić pięć najważniejszych pytań dotyczących przebiegu drugiej największej imprezy League of Legends.

Czy Invictus Gaming to wciąż najlepsza drużyna na świecie?

To pytanie na pewno zadaje sobie wielu kibiców. Mistrzowie Świata z 2018 roku teoretycznie w takiej imprezie jak ta powinni być uznani za bezwzględnego faworyta, bo przecież kilka miesięcy temu nie mieli sobie równych. No właśnie, kilka miesięcy, czy to aż tak długo? To zależy. W esporcie taki okres może wystarczyć, aby odbudować np. upadłą drużynę, czy też zgrać ze sobą najlepszych zawodników z danego regionu. Jak dobrze wiemy, pomiędzy mistrzostwami świata, a sezonami regularnymi danych lig dochodzi do olbrzymiej liczby zmian, które w tym roku zaowocowały powstaniem jednego z najlepszych w historii Starego Kontynentu składów, G2 Esports. To nie jedyny tego typu przypadek, drugi znajduje się tuż za oceanem, gdzie rewelacyjny split zaliczył Team Liquid. Oczywiście nie można też zapomnieć o SK telecom T1 czy Falsh Wolves, bo obie te ekipy także odzyskały dawny blask. Tak silna konkurencja w połączeniu z kłopotami IG może dać odpowiedź na zadane wyżej pytanie.

O jakich problemach mowa? Otóż w fazie zasadniczej ligi LPL zespół Songa „Rookiego” Eui-jina zaliczył aż cztery porażki, ostatecznie plasując się na drugim miejscu tuż za sensacją sezonu, FunPlus Phoenix. Finalnie jednak drużyna Yu „JackeyLove’a” Wen-Bo wyszła na prostą, wygrywając LPL 2019 Spring. Mimo to niesmak z fazy zasadniczej pozostał i zasiał ziarno niepewności nawet wśród tych, którzy byli przekonani, że IG może sięgnąć po drugi z rzędu tytuł mistrzów świata. Dlatego też występ w trakcie MSI będzie nad wyraz istotny i może on zaważyć na przyszłości chińsko-koreańskiej piątki.

Phong Vũ Buffalo na starcie na straconej pozycji?

Czas trochę pomówić o wietnamskim Phong Vũ Buffalo. Od razu zaznaczam, że tak – nie uważam tej formacji za „czarnego konia”, który będzie w stanie namieszać w rozgrywkach. Zespół Phạma „Zerosa” Minh Lộca pierwsze trudności miał na etapie fazy play-in, gdzie zanotował aż dwa potknięcia. Jeszcze gorzej było w przypadku meczu z Teamem Liquid, gdzie PVB nie miało nic do powiedzenia i szybko zostało pokonane 3:0. Ostatecznie jednak Phong Vũ Buffalo znalazło się w turnieju głównym po zwycięstwie z Vega Squadron. Mimo to spotkanie z Mistrzami Północnej Ameryki pokazało, że zespół ten nie jest gotowy na grę z takimi zespołami jak G2 czy chociażby Flash Wolves. Dlatego też moim skromnym zdaniem wietnamska piątka już na starcie jest w fatalnym położeniu.

Co ze stabilnością G2 Esports?

Stabilność, słowo klucz. Niestety szybko o tej kwestii zapomniano za sprawą zwycięstwa zespołu Marcina „Jankosa” Jankowskiego w wiosennej rundzie LEC. Sukcesu tego nie można bagatelizować, jednak należy pamiętać, że jeszcze na etapie fazy grupowej zawodnicy G2 zbudowani sukcesami zaczęli tracić grunt pod nogami. Zespół Polaka poniósł klęski w pojedynkach z Fnatic, Origen, Splyce oraz Misfits Gaming. To niemalże doprowadziło do tego, że G2 straciło pozycję lidera.

Samuraje grali świetnie, kiedy mieli przewagę. Natomiast, gdy dochodziło do kryzysowych sytuacji, wtedy wkradały się błędy, nietrafione decyzje i bardzo wyraźne braki w planach na dalszą rozgrywkę. Od tego momentu minęło sporo czasu, więc należy zakładać, że sztab szkoleniowy, a także sami gracze odrobili pracę domową. Tym bardziej że w trakcie finałów LEC nadmienione wyżej problemy nie wystąpiły.

Czy SKT podoła presji i oczekiwaniu kibiców?

W trakcie wielkiego finału LCK doszło do wspaniałego wydarzenia, po niespełna dwóch latach na tron powróciła najbardziej utytułowana drużyna w historii profesjonalnej sceny LoL-a, SK telecom T1. Na etapie fazy zasadniczej Lee „Faker” Sang-hyeok i jego zespół radził sobie bardzo dobrze, choć ostatecznie znaleźli się na drugim miejscu, tuż za Griffin, które było faworytem. To nieco się zmieniło po tym, gdy SKT rozgromiło Kingzone DragonX w półfinale.

Czołowi eksperci z koreańskiej sceny już wtedy głosili opinię, że może to być rok ekipy Fakera. I faktycznie nie mylili się, bo SK telecom T1 w finale wyglądało genialnie i przypominało zespół, który wywalczył trzy tytuły mistrzowskie i bez większych perturbacji pokonało Griffin, powracając tym samym na tron. Tak piorunujący sukces sprawił, że kibice w Korei oszaleli na punkcie SKT. To z kolei przełożyło się na „pompowanie balonika” na taką skalę, jakiej od dawna nie widzieliśmy. Dla fanów tej drużyny każde inne miejsce niż pierwsze będzie kompletną porażką i kompromitacją. Tak olbrzymie oczekiwania wobec zespołu, który dopiero co narodził się na nowo, może być jednak bardzo niebezpieczne. Gra pod presją i chęć usatysfakcjonowania swoich fanów może zaowocować wieloma błędami. Sytuacji nie poprawia również fakt, że w tym roku rywale Fakera i spółki są niezwykle dobrze przygotowani.

Liquid czarnym koniem turnieju?

Zaskoczeni? Według mnie jest to bardzo prawdopodobny scenariusz. Osoby, które śledziły zmagania Liquid w czasie regularnego sezonu LCS na pewno dostrzegły, jak bardzo ten skład się wzajemnie uzupełnia i dobrze rozumie. Szczególnie widać to było w finale, gdzie pomimo świetnej gry ze strony TSM-u, Liquid było w stanie zachować zimną krew i ostatecznie zatriumfować. Na dodatek mistrzowie LCS jako jeden z trzech zespołów w turnieju głównym mają za sobą pierwszy mecz, co na pewno daje im pewnego rodzaju komfort psychiczny już na samym starcie. Świetna dyspozycja Liquid, a także chęć udowodnienia, że formacja z północnej ameryki także może należeć do grona tych „topowych ekip” na pewno będzie ważnym czynnikiem w walce o mistrzostwo MSI.


Turniej główny MSI 2019 rozpocznie się 10 maja i potrwa do 19 maja. Spośród sześciu drużyn tylko cztery zapewnią sobie miejsce w fazie pucharowej. Zwycięzcy całej imprezy otrzymają 400 000 dolarów nagrody bazowej + procent ze sprzedaży specjalnej linii skórek. Wszystkie niezbędne szczegóły dotyczące Mid-Season Invitational 2019 znaleźć można w naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Udany rewanż VP. Polacy pokonują FrenchFrogs w UCC Summer Smash

Wpadka i dwa zwycięstwa – tak prezentuje się środowy bilans Virtus.pro. W swoim ostatnim dzisiejszym spotkaniu Janusz "Snax" Pogorzelski i spółka po w...