STS
fot. ESL/Adam Łakomy

Hyper: Widać było, że w naszym zespole pojawiła się stagnacja

Izako Boars zaskakująco dobrze weszło w 2019 rok – dwie zmiany kadrowe pozwoliły drużynie udanie zadebiutować w ESEA Mountain Dew League i zapewnić sobie miano jednej z mocniejszych ekip w kraju. Z czasem jednak wyniki zaczęły się pogarszać, zaś kulminacją tego pogłębiającego się kryzysu były kompletnie nieudane finały ESL Mistrzostw Polski. Dlaczego PACT rozgromił Izako Boars? Kto zadecydował o tym, że to akurat tecek i matty opuszczą drużynę? Czy nie było obaw co do gry nieco zapomnianego ostatnio EXUSA? Na te i inne pytania w poniższym wywiadzie spróbował odpowiedzieć trener popularnych Dzików, Bartosz „Hyper” Wolny.


Maciej Petryszyn: Początek roku to transfery NEEXA i Patitka. Trudno było nie zauważyć, że wraz z ich przyjściem dostaliście kopa. Osiągaliście naprawdę dobre wyniki, co było widać chociażby na przykładzie ESEA Mountain Dew League. Wewnątrz drużyny też dało się dostrzec pozytywny wpływ tej roszady?

Bartosz „Hyper” Wolny: Początkowo testowaliśmy Markosia i MOLSIEGO. Zagraliśmy z nimi kilka spotkań, ale wspólna gra niezbyt nam się podobała. Są oni oczywiście bardzo dobrymi zawodnikami, ale na serwerze nam się nie układało i nie znaleźliśmy wówczas tego, czego szukaliśmy. Potem rozpoczęliśmy testy NEEXA i Patitka. Wiedzieliśmy, że Patitek ma VAC bana, ale matty też go miał i generalnie nie przeszkadzało nam to. Zarówno w Europie, jak i na świecie jest przecież całe zatrzęsienie turniejów i ten ban nie ma obecnie już takiego znaczenia. Tak więc postawiliśmy na tę dwójkę. Wybór padł na Patitka, bo jest on jednym z najbardziej skillowych graczy w Polsce. Z kolei z NEEXEM grałem w Pompa Teamie i wiedziałem, że lubi on ciągle nad sobą pracować, dzięki czemu może być dobrym nabytkiem. Sebastian to także jeden z najbardziej niedocenianych snajperów w naszym kraju.

Więc NEEX i Patitek byli testowani, ale ostatecznie otrzymali stały angaż. Czym przekonali was do siebie?

NEEX to bardzo mądry snajper, który nie repickuje bez potrzeby. Bardzo lubię coś takiego w snajperach – gdy zdobędzie fraga, to cofa się, mimo że widzi kolejnych przeciwników, dzięki czemu nie oddaje niepotrzebnie przewagi. A Sebastian wie, kiedy może ponownie wychylić, a kiedy nie. Nie robi głupich rzeczy. Z kolei Patitek wniósł do naszej drużyny dużo skilla i aima. Pamiętajmy, że potrafi on w jednym meczu ustrzelić trzydzieści fragów, a my potrzebowaliśmy takiego skillowego kopa. NEEX i Patitek nam go dali i właśnie dlatego grało nam się ze sobą bardzo dobrze. To było odpowiednie wzmocnienie naszej drużyny.

Potem jednak zaczęły się ESL Mistrzostwa Polski i wasza gra nie wyglądała już tak dobrze. O ile pamiętam, to awans na finały zapewniliście sobie dopiero rzutem na taśmę. W tych okolicznościach ucieszył was chyba fakt, że w ćwierćfinale ESL MP trafiliście na prezentujący teoretycznie podobny do was poziom PACT?

Faktycznie można powiedzieć, że wiele spotkań w fazie online ESL Mistrzostw Polski przegraliśmy przez nasze błędy. Mieliśmy problem z mierzeniem się z drużynami, które na papierze były gorsze od nas. Z czego to wynikało? Raczej z problemami z psychiką – nie potrafiliśmy poradzić sobie z łatką faworytów. Z wyżej notowanymi, jak Virtus.pro czy AGO, grało nam się bardzo dobrze, bo nie ciążyła na nas żadna presja i to było widać. A potem przychodził mecz z gorszymi zawodnikami, którzy jednak potrafią strzelać, i wyglądało to o wiele gorzej. Nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić, wobec czego dobrze się złożyło, że ostatni mecz w fazie online graliśmy przeciwko AGO. Spodziewałem się, że w spotkaniu tym uda nam się urwać jedną mapę i faktycznie tak było.

Nie byłem jednak zadowolony z faktu, że w ćwierćfinale trafiliśmy akurat na PACT. Gdybyśmy w ostatnim meczu wygrali 2:0, to w ćwierćfinale zagralibyśmy z AGO i biorąc pod uwagę, w jakim momencie obecnie AGO się znajduje, w jakim jest dołku, to byłby to dla nas łatwiejszy przeciwnik. Tym bardziej że PACT też, tak jak my, grał niestabilnie – potrafił zagrać zarówno bardzo słabe, jak i bardzo dobre mecze.

Można odnieść wrażenie, że spotkanie to przegraliście już na etapie banowania map, bo ani Inferno, ani Vertigo raczej wam nie leżą.

Nie uważam tak. Wcześniej zdarzało nam się grać na Vertigo i chcieliśmy zobaczyć, jak nam tam pójdzie na lanie. Niestety w ogóle nam nie poszło, było bardzo widać, że zjadł nas stres. Podobnie wygląda to w kwestii Inferno, które, gdy jeszcze graliśmy z teckiem i mattym, było jedną z naszych najmocniejszych map. Wygrywaliśmy tam przecież z dużo wyżej notowanymi od siebie drużynami jak np. z forZe. Także i tam chłopaki przegrały ze stresem.

6:16 i 5:16 to konkretne porażki.

Fakt, przegraliśmy ten mecz zdecydowanie. Można powiedzieć, że zmietli nas z powierzchni ziemi. Jak mówiłem, chłopaków na tym turnieju dopadł bardzo duży stres. W tamtym momencie byliśmy przecież w rankingu HLTV notowani wyżej niż PACT i zawodnicy też na coś takiego patrzą. Odczuliśmy to i skończyło się to dla nas tragicznie.

A jeszcze przed zawodami wskazywało, że możecie mieć aż takie problemy?

Nie było takich sygnałów. Niedawno podczas Games Clash Masters przegraliśmy co prawda z PACT, ale wówczas nie była to tak dotkliwa porażka. Nie było sytuacji, w której stwierdziłbym „Gramy beznadziejnie” i nie spodziewałem się, że na ESL MP nasza porażka będzie tak dotkliwa.

Dwa dni po tym, jak odpadliście z ESL Mistrzostw Polski, w waszym składzie doszło do dwóch zmian. Rozważaliście taki ruch jeszcze przed zawodami w Katowicach?

Nie było w ogóle takiego tematu. W ogóle o tym nie rozmawialiśmy. Co więcej, odbyliśmy nawet sesję z psychologiem, by popracować nad naszymi problemami, m.in. z grą z polskimi drużynami. Jak mówiłem, nie szło nam kompletnie w meczach, w których byliśmy faworytami. Trudno było mi w ogóle wytłumaczyć jakim cudem jednego dnia pewnie wygrywamy z forZe czy Winstrike, a drugiego dnia przegrywamy np. z ERROR 404. To było nie do pomyślenia. Właśnie dlatego potrzebny był psycholog, ale niezbyt to pomogło.

W związku z tym organizacja, podobnie jak przy okazji transferów NEEXA i Patitka, podjęła decyzję o zmianach. Ja sam nie jestem fanem roszad w składzie i nigdy nie byłem. Nie lubię zmian i wolę po prostu pracować nad istniejącymi problemami. Tak czy inaczej, wydaje mi się, że przetasowania raz na pół roku to nie jest nic złego. Widać było przecież, że w zespole pojawiła się stagnacja, zaś organizacja chce, byśmy grali jak najlepiej. To jest zupełnie normalne.

Były wcześniej jakieś sygnały ze strony Izako Boars, że ESL Mistrzostwa Polski mogą być decydujące w kontekście przyszłości niektórych zawodników?

Można powiedzieć, że to przyszło nagle. Wcześniej nie było ze strony organizacji żadnych znaków wskazujących, że tak może się stać. IB na pewno nie spodobało się, że przegraliśmy i ja też nie byłem zadowolony. Tak czy inaczej, było widać, że zmiany są potrzebne i że trzeba coś zrobić. Sama organizacja wszystko to nam wytłumaczyła.

Wspominałeś o tym, że gdy jesteście faworytami, to idzie wam gorzej. Do Mountain Dew League przystępowaliście jednak jako outsider i o ile w pierwszym sezonie poradziliście sobie dobrze, tak już w sezonie drugim wyglądało to o wiele gorzej i skończyło się barażami. To dlatego, że miesiąc miodowy po przyjściu NEEXA i Patitka minął?

Nie wierzę w ogóle w takie coś jak miesiąc miodowy. Nie wychodzę z założenia, że lepiej jest wymienić dwóch czy trzech zawodników, bo wtedy pojawi się ten miodowy miesiąc i wstąpią w nas nowe siły. Tak naprawdę w takich sytuacjach zwycięstwa to po prostu łut szczęścia. Widać to nawet w przypadku wielu drużyn w Polsce czy nawet poza Polską. Nie ma czegoś takiego, że jakiś zespół zza granicy zmienia gracza i nagle staje się top 1 na świecie. To wszystko wymaga wspólnej pracy trwającej z 2-3 miesiące i analizy czy wszystko idzie w dobrym kierunku, czy złym. Zresztą, w MDL-u nie poszło nam z uwagi na własne błędy, bo mieliśmy spore szanse, by się bezpośrednio utrzymać.

fot. GG League/Marceli Kaźmierczak

Wracając do tematu zmian – dlaczego odeszli akurat tecek i matty?

matty to zawodnik bardzo dobry zarówno aimowo, jak i skillowo, ale miał pewne problemy. W oficjalnych meczach nie radził sobie ze stresem – miał niską samoocenę i doskwierał mu brak pewności siebie. Dużo nad tym pracowaliśmy, także z psychologiem, ale nic nie dawało rezultatów. W meczach z drużynami z zagranicy nie było tego aż tak widać, bo kłopoty te objawiały się dopiero podczas spotkań z polskimi ekipami. Nie wiem, czym to było spowodowane, może faktem, że grał przeciwko swoim kolegom? Tak czy inaczej, przeciwko polskim zespołom Mateusz nie grał tak, jak zwykle i prezentował się bardzo słabo. Podobnie sprawa wyglądała z teckiem, który również miał tego typu problemy i na tym wszystkim traciła cała drużyna. Obaj są dobrymi zawodnikami, ale na polskiej scenie to nie działało, a my nie mogliśmy sobie pozwolić na to, by cały czas przegrywać. Pochodzimy z polskiego podwórka, nasza organizacja też pochodzi z Polski i chciałaby zapewne, byśmy pokonywali większość innych polskich drużyn.

Jak w ogóle wyglądało wasze rozstanie – na gorąco zaraz po meczu z PACT czy też zdążyliście ochłonąć i dopiero po czasie zostało wam to zakomunikowane?

Organizacja bardzo profesjonalnie podeszła do tej sprawy. Kilka godzin po meczu spotkaliśmy się w pokoju hotelowym i porozmawialiśmy. Nie było czegoś, co często się u nas w Polsce zdarza – że ktoś kogoś pożegnał przez Steama czy Facebooka. W Izako Boars takie rzeczy nie mają miejsca. W końcu graliśmy ze sobą długo i trzeba było wspólnie przeanalizować, co się wydarzyło. Zrobiliśmy to po prostu jak dorośli ludzie.

Wcześniej wspominałeś już o banach matty’ego i Patitka, dlatego też zastanawia mnie jedna kwestia – gdy żegnaliście Mateusza, to nie było myśli, by może rozstać się też z Patrykiem i jednak spróbować powalczyć o tego Majora?

Patitek gra bardzo dobrze i nie było powodów, by go zmieniać, taka zmiana nie miałaby sensu. Patryk to bardzo mądry zawodnik, który w ogóle nie odczuwa stresu podczas oficjalnych spotkań, a na polskim podwórku coś takiego rzadko się zdarza. Dużo wnosi do naszej drużyny i potrafi ją ciągnąć w trudnych momentach. Zresztą, Majory nie są już tak prestiżowymi turniejami, jak kiedyś. Nawet pula nagród nie robi szału i na niektórych zawodach jest równa albo nawet większa niż na Majorze. A Patitek nie może grać tylko na imprezach Valve – we wszystkich pozostałych turniejach może brać udział, a przecież na scenie CS:GO niemal co tydzień coś się dzieje.

Odszedł tecek, odszedł matty, a w waszym składzie pozostało tylko trzech graczy. I zaczęliście testy – szukacie graczy o określonym profilu?

Po pierwsze, szukamy kogoś, kto byłby w stanie rządzić twardą ręką, kiedy ja nie będę mógł tego zrobić. Na przykład podczas ESL Mistrzostw Polski nie mogłem ciągle uczestniczyć w meczach i chłopaki to odczuły. Potrzebujemy lidera, który będzie trzymał zespół w ryzach i go wspierał. Ponadto potrzebujemy też gracza bardziej nastawionego na aim i skilla – kogoś takiego, jak Patitek. Dlatego też postawiliśmy na razie na Luza i EXUSA. EXUS będzie właśnie tym skillowym graczem, bo świetnie ogarnia grę i w ogóle się nie stresuje. Z kolei Luz idealnie nadaje się do tego, by trzymać rękę na pulsie i pomagać chłopakom. Trenowałem go już w PRIDE i wiem, że się do tego naprawdę nadaje. Ponadto jest też bardzo dobrym zawodnikiem, lubi się uczyć, lubi pomagać. Właśnie takich graczy brakuje nam na scenie.

Teraz dajemy sobie miesiąc na testy, jedziemy z nimi na eliminacje do GG League i zobaczymy, jak nam pójdzie. Niestety nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowania, ale na razie wszystko wygląda w porządku. Przecież w MDL-u wygraliśmy trzy mecze, podczas gdy w starym składzie nie zdobyliśmy ani jednego punktu. Potencjał więc jest, ale więcej się okaże dopiero po czasie. A co będzie dalej? Zobaczymy. Różnie przecież może być, na polskiej scenie może mieć miejsce jakaś „szufla”, przez którą zwolnią się nowi gracze, których będzie można sprawdzić.

A nie było trochę obaw co do EXUSA? Po tym, jak zdobył wicemistrzostwo Polskiej Ligi Esportowej z MIKSUTRĄ, to trochę zniknął i dopiero ostatnio na chwilę pojawił się w ERROR 404. Niemniej pierwsza połowa roku w jego wykonaniu nie była zbyt spektakularna.

EXUSA, tak jak Luza, znam z czasów wspólnej pracy w PRIDE i mogę powiedzieć, że jest on bardzo niedocenianym zawodnikiem. Nie wiem, dlaczego tak jest. Może dlatego, że zwykle siedział w cieniu i raczej nie lubił się wychylać. Dlatego też ludzie o nim zapominają, a tak naprawdę EXUS w ogóle nie odstaje od innych zawodników na scenie – ani skillowo, ani też aimowo. Ufam mu w stu procentach, bo wiem jakim graczem jest i że dla drużyny zrobi wszystko.

Na początku rozmawiałem o waszej drużynie z izakiem i przyznał mi, że liczy, iż występ w ESEA MDL pomoże wam dojrzeć. Ostatecznie skończyło się, jak już mówiliśmy, na konieczności gry w barażach po drugim sezonie. Czy to nie jest więc trochę tak, że faktycznie zabrakło wam tego doświadczenia i teraz Luz oraz EXUS mają je wnieść do składu?

Już w pierwszym sezonie MDL-a mieliśmy trochę szczęścia w ostatnich meczach, bo graliśmy wtedy bardzo słabo. O wszystkim przesądził wygrany mecz z expert, które miało przecież tyle samo punktów, co my, także nie były to udane rozgrywki, bo niby się utrzymaliśmy, ale liczyliśmy, że wypadniemy nieco lepiej. Z kolei w sezonie drugim nie wygrywaliśmy, ale też nie przegrywaliśmy do dwóch czy trzech. Mieliśmy wiele dobrych wyników, nawiązywaliśmy walkę, ale to nie wystarczyło i dlatego też doszło do zmian. Od razu po nich było widać, że gramy lepiej i mamy szanse się utrzymać. Doświadczenie, którego wcześniej brakowało w składzie, wniosło bardzo dużo – był spokój w grze, na TeamSpeaku też nie było takiego chaosu. Niestety w końcowym rozrachunku zaważył na wszystkim fakt, że wiele spotkań przegraliśmy po dogrywce i potem zabrakło nam tych punktów. Tak czy inaczej, jest lepiej, ale, jak mówiłem, nie zapeszajmy.

Przed wami druga połowa roku – nowy skład, nowy start. A wraz z tym jakieś nowe cele? Będziecie zapewne chcieli się odbudować po nieudanym ESL MP.

Przed nami baraże o ESEA MDL i do ich rozpoczęcia na pewno będziemy grać i przygotowywać się z Luzem oraz EXUSEM. Tak nam nakazuje regulamin – nawet gdybyśmy chcieli, to nie moglibyśmy niczego zmienić. Dzięki temu pogramy w obecnym składzie nieco dłużej i wszystko dokładnie sprawdzimy. Przed nami też Alienware, gdzie wygraliśmy drugi split i mamy szanse na awans na lana w Pradze. Jest on w naszym zasięgu. Ponadto po zmianach dostaliśmy się do play-offów GameAgents League i tam też chcielibyśmy dojść do czołowej trójki, by pokazać, że jesteśmy w stanie powalczyć o najwyższe cele. Nie będę ukrywał, że myślimy również o Polskiej Lidze Esportowej. Trzy razy byliśmy w finale i trzy razy nie udało nam się awansować na lana. Może za czwartym razem dopniemy swego.

Czyli na razie wszystko powoli, bez nadmiernego wybiegania w przyszłość.

Tak, nie powiem przecież, że za trzy miesiące znajdziemy się w top 30 rankingu HLTV, Wszyscy wiemy, że gdy mówi się takie rzeczy, to często koniec końców wszystko wychodzi gorzej. Wolę więc iść małymi krokami, niż rzucać jakieś buńczuczne zapowiedzi, z których potem może się nic nie udać.

Zatem czekamy na rozwój wypadków, a tymczasem dziękuję ci za rozmowę.

Dziękuję.

Obserwuj zawodnika na Facebooku – Bartosz „Hyper” Wolny
Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn
Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Lista uczestniczek DreamHack Showdown zamknięta

Od startu DreamHack Showdown dzieli nas już tylko półtora tygodnia, ale ostateczną listę uczestniczek poznaliśmy dopiero teraz. Warto w tym miejscu pr...