fot. ESL

Evil Geniuses wraca z przytupem – tarik i spółka wygrywają ESL One New York 2019!

Dotychczas turnieje z serii ESL One odbywały się w Nowym Jorku czterokrotnie. Podczas pierwszych trzech imprez tego typu po końcowy triumf sięgały formacje z Europy, ale dziś Evil Geniuses przerwało hegemonię Starego Kontynentu i wygrało ESL One New York 2019.

Astralis 1 : 3 Evil Geniuses

(ESL One New York 2019 – wielki finał)
3 2 Inferno 13 16
1 3
12 8 Dust2 7 16
4 9
(7) 22 7 Train 8 20 (5)
8 7
8 7 Nuke 8 16
1 8
 Vertigo 

Finałowy pojedynek rozpoczął się na Inferno, które było wyborem Astralis. Niespodziewanie jednak Duńczycy nie dominowali na swojej mapie, a byli dominowani. I to dosłownie – Evil Geniuses dobrze weszło w mecz, wygrywając pierwszą pistoletówkę i zgarniając także następującą po niej rundę. A potem następną. I kolejną. I jeszcze jedną. Dopiero przy wyniku 0:5 podopieczni Danny’ego „zonica” Sørensena zdobyli się na odpowiedź, odrabiając dwa punkty straty. Ale to było wszystko, na co mistrzowie trzech ostatnich Majorów mogli sobie pozwolić, bo potem na zwycięską ścieżkę powróciło EG i nie zeszło z niej już do przerwy, kończąc pierwszą połowę z miażdżącym prowadzeniem 13:2. Wówczas pewne było, że Astralis może uratować tylko druga pistoletówka, ale i ta padła łupem Tarika „tarika” Celika i jego kolegów, dzięki czemu już po chwili mogli oni opuścić serwer z okazałym zwycięstwem w stosunku 16:3.

Tak łatwo nie było już na Duście2, bo tutaj Astralis postawiło wreszcie czynny opór. Z drugiej strony trudno też powiedzieć, by duńska piątka jakkolwiek przycisnęła swoich rywali, bo ci mimo gry po stronie atakującej punktowali ze sporą regularnością. Dzięki temu pierwszą połowę kończyli z zaledwie jednym oczkiem mniej, co stawiało ich w wyśmienitej sytuacji. Ta jednak stała się nieco mniej wyśmienita po przerwie, bo gracze zonica rozpoczęli ją od zdobycia czterech rund, dzięki czemu na poważnie mogli myśleć o wyrównaniu stanu spotkania. Problem w tym, że Evil Geniuses ani myślało do tego dopuścić. Skład z Ameryki Północnej niespodziewanie przejął inicjatywę przy wyniku 7:12 i ruszył po comeback, szybko doprowadzając do remisu, ale ten mu nie wystarczył. Byli podopieczni NRG dopełnili bowiem dzieła zniszczenia i ostatecznie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając 16:12.

Wobec tego EG miało niepowtarzalną szansę zakończyć cały finał już na Trainie. I do pewnego czasu sprawiało wrażenie, że zamierza z tej szansy skorzystać. Reprezentanci gospodarzy, korzystając z atutów gry w defensywie, gładko wywalczyli sobie dość okazałą przewagę, ale nie potrafili jej utrzymać. Wszystko przez Astralis, które robiło, co mogło, by przedłużyć swoje szanse na końcowy triumf i to mimo słabej postawy swojej największej gwiazdy, Nicolaia „dev1ce’a” Reedtza. Jeszcze przed zmianą stron skandynawski zespół niemalże wyrównał stan meczu, a po przejściu do defensywy nawet przegonił on swoich oponentów, ale tylko na moment. Ci dali się Duńczykom wyszumieć, uzbierali odpowiednie fundusze, po czym ruszyli do kontrofensywy i byli już o krok od upragnionego zwycięstwa. Ale nie – piątka ze Starego Kontynentu czterokrotnie zdołała się obronić i w efekcie doprowadziła do dogrywki. W niej natomiast oglądaliśmy dwanaście dodatkowych rund, po których mapa wynikiem 22:20 padła łupem Astralis.

Kilkanaście minut później obie formacje przeniosły się na Nuke’a, na którym rozdrażnione EG zafundowało przeciwnej drużynie prawdziwą ścieżkę zdrowia. Północnoamerykański skład nic sobie nie robił z tego, że na tej mapie strona atakująca jest tą teoretycznie trudniejszą – punktował aż miło i w szczytowym okresie przeważał w stosunku aż 8:1. Dopiero potem nastąpiło przebudzenie wiceliderów rankingu HLTV, dzięki któremu zniwelowali oni starty do zaledwie jednego oczka, co i tak było marnym pocieszeniem. Rezultat 7:8 wywalczony w defensywie? Lekko mówią, chluby nie przynosił. Ale nie o chlubę tu chodzi, a o szanse na wygraną. A te w przypadku Astralis mały z każdą minutą drugiej połowy, bo okazało się, że dev1ce wraz z kolegami kompletnie nie radzą sobie w ataku. A może to Evil Geniuses tak dobrze się broniło? Tak czy inaczej, końcowe rundy spotkania finałowego upłynęły nam pod znakiem dominacji zespołu tarika, który oddał rywalom jeszcze tylko jeden punkt i po chwili mógł świętować triumf 16:8, przypieczętowując tym samym swoje zwycięstwo w całym turnieju.

Końcowa klasyfikacja ESL One New York 2019 prezentuje się następująco:

1. Evil Geniuses 100 000 $
2. Astralis 40 000 $
3-4. G2 Esports, Team Liquid 18 000 $
5-6. ENCE, OpTic Gaming 8 000 $
7-8. eUnited, FaZe Clan 4 000 $

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

San Francisco Shock mistrzem Overwatch League Season 2019!

Miały być emocje, miały być zacięte pojedynki, miały być łzy wzruszenia, ale ostatecznie były tylko te ostatnie. W wielkim finale Overwatch League Sea...