fot. ESL/Helena Kristiansson

mousesports zaczyna dziesiąty sezon ESL Pro League od zwycięstwa

Za nami pierwsze spotkanie w ramach europejskiej dywizji ESL Pro League. Ostatecznie po zwycięstwo sięgnęło mousesports, które było niekwestionowanym faworytem dzisiejszego meczu z BIG. Nie da się jednak ukryć, że popularne Myszy miały zdecydowanie więcej problemów, niż można się było tego spodziewać.

mousesports 2 : 1 BIG

(ESL Pro League Season 10 – grupa A)
16 9 Train 6 13
7 7
7 3 Dust2 12 16
4 4
16 9 Inferno 6 12
7 6

Początkowe minuty pojedynku na Trainie to wymiana ciosów ze strony obu formacji. Zarówno mousesports, jak i BIG nie potrafiły zdominować swojego rywala, ale fakt ten działał zdecydowanie na korzyść podopiecznych Tobiasa „towa b” Herberholda, którzy grali przecież w ataku. Dopiero przy wyniku 6:6 popularne Myszy postanowiły wziąć sprawę w swoje ręce i wreszcie wypracowały sobie większą przewagę, niemniej było to dość marnym pocieszeniem. Rezultat 9:6 szału nie robił i bardzo szybko mógł się on ponownie przemienić w remis. Tak się jednak od razu nie stało, bo mimo przegranej pistoletówki Finn „karrigan” Andersen zdołali obronić się przed zakusami oponentów i dopiero po czasie ustąpili im miejsca. To z kolei sprawiło, że losy wygranej ważyły się tak naprawdę do samego końca i w pewnym momencie wydawało się, że to BIG opuści serwer jako zwycięzca. Ale koniec końców szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliło mouz, które w 27. rundzie ponownie przejęło inicjatywę i nie oddało jej już do końca, triumfując w stosunku 16:13.

To niepowodzenie wyraźnie rozsierdziło zawodników towa b, którzy na wybranym przez rywali Duście2 pojawili się podwójnie zmotywowani. I powiedzieć, że zmiażdżyli oni mousesports, to tak, jakby nic nie powiedzieć. BIG bowiem przejechało się po przeciwnej piątce niczym najcięższy drogowy walec i nagle prowadziło już 11:1. Grając w ataku! Ostatecznie na koniec pierwszej połowy oba składy dzieliło aż dziewięć oczek, przez co comeback karrigana i spółki wydawał się naprawdę mało prawdopodobny. Co prawda popularne Myszy po przerwie wygrały drugą pistoletówkę, ale nie pozwoliła im ona na powrót – ba, nie pomogła ona nawet w odrobieniu choćby części strat, bo finalnie BIG wygrało 16:7, utrzymując tym samym dziewięciopunktową przewagę.

O wszystkim przesądzić miało więc Inferno, a tam bardzo długo wyglądało na to, że mousesports zamierza zafundować oponentom takie same odczucia, jakich wcześniej doznało na Duście2. Uczestnicy niedawnego Majora z wysokiego C zaczęli wszak grę w ataku i gładko wyszli na prowadzenie 8:0! Na swoje nieszczęście nie zdołali oni pozostać na tej korzystnej dla siebie fali i wreszcie dali dojść do głosu przeciwnikom, a ci zbliżyli się do nich na odległość trzech oczek. I nie powiedzieli wtedy ostatniego słowa, bo po zmianie stron zyskali nawet przewagę 11:10! Ale to było wszystko, na co stać było Owena „smooyę” Butterfielda i jego kolegów – końcowe minuty należały już do mouz, które nie miało zamiaru kolejny raz doprowadzić do nerwówki i zadało kilka celnych ciosów, finalnie kładąc BIG na łopatki wynikiem 16:12.

Już za chwilę kolejne spotkanie, w którym FaZe Clan podejmie OpTic Gaming. Mecz ten wraz z polskim komentarzem obejrzeć będzie można w ESL.TV Polska. Po więcej informacji zapraszamy do naszej relacji, do której przejść można po naciśnięciu na poniższy baner.

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Phoenix – oficjalna piosenka Worlds 2019

Długo czekaliśmy na oficjalną piosenkę Worlds 2019, ale wreszcie jest! Co więcej, jeśli podobało Wam się "Legends Never Die", czyli utwór promujący Mi...