fot. DreamHack/Alex Maxwell

Virtus.pro kończy fazę grupową cs_summit 5 remisem z MIBR-em

Który to już odcinek serii pod tytułem „nieregularne Virtus.pro”? W swoim ostatnim dwumeczu na cs_summit 5 Polacy po raz kolejny zaprezentowali światu dwie twarze – lepszą na Trainie, gdzie rzutem na taśmę zapewnili sobie trzy punkty, oraz gorszą na kompletnie nieudanym Inferno. Nasi rodacy wciąż mogą zakończyć pierwszą fazę turnieju w czołowej czwórce, ale muszą być zdani na korzystne rozstrzygnięcia w pozostałych spotkaniach.

Virtus.pro 16 : 14 MIBR

(cs_summit 5)
16 9 Train 6 14
7 8

W dotychczasowych meczach cs_summit 5 Virtus.pro dwa razy miało okazję rozgrywać swoje pojedynki na Trainie. W obu przypadkach nasi rodacy otwierali stronę broniącą wygraną pistoletówką – w starciu z MIBR-em polskiej piątce niestety nie udało się przedłużyć zwycięskiej passy. Ekipa Gabriela „FalleNa” Toledo dołożyła jeszcze jeden punkt, by następnie, w tylko sobie znanym stylu, sprezentować rywalom rundę antyeco. Po tym nieoczekiwanym triumfie Virtusi złapali wiatr w żagle i łatwo rozbijali ataki terrorystów, którzy przypomnieli o sobie dopiero pod koniec pierwszej połowy. Niemniej południowoamerykańska drużyna mogła mieć do siebie pewne pretensje, gdyż pomimo udanego otwarcia meczu, w ataku udało jej się zdobyć „tylko” sześć oczek. I jakby tego było mało, to po zmianie stron podopieczni Wiltona „zewsa” Prado od razu zostali trzykrotnie ukąszeni przez najwyżej notowaną ekipę nad Wisłą. Kibice MIBR-u mogli powoli odchodzić od odbiorników i czekać na start drugiej mapy, bo coraz więcej wskazywało na porażkę ich ulubieńców. Ci jednak ewidentnie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Jedenasta siła świata czasem potrafi zaskakiwać również w pozytywny sposób, o czym na własnej skórze przekonały się Niedźwiedzie. W pełni kontrolowana przez nich dotychczas gra zaczęła obfitować w emocje do trzydziestej rundy regulaminowego czasu, w której Polacy wreszcie dopięli swego.


MIBR 16 : 3 Virtus.pro

(cs_summit 5)
16 14 Inferno 1 3
2 2

Po parunastu minutach akcja toczyła się już na Inferno, gdzie nie do końca zadowoleni z niepełnego comebacku na poprzedniej mapie Latynosi rozpoczęli od mocnego uderzenia. FalleN i spółka byli zdecydowanie bardziej odporni na utraty punktów w rundach z lepszym ekwipunkiem po swojej stronie – argentyńsko-brazylijski zespół został zmuszony do kapitulacji dopiero w siódmej odsłonie potyczki. Rodzima formacja liczyła zapewne, że od tej pory układ sił na serwerze ulegnie zmianie i przy dobrych wiatrach będzie ona w stanie doścignąć przeciwnika. Nic bardziej mylnego, wszak MIBR nie zamierzał zwalniać tempa, a wciąż chciał tylko więcej i więcej. Debiutująca w nowym zestawieniu drużyna nie dała się już zaskoczyć, wobec czego brakowało jej zaledwie dwóch oczek do zamknięcia mapy. Graczom z Polski udało się przedłużyć batalię o kilka minut, lecz w końcowym rozrachunku i tak ponieśli szóstą porażkę na tych zawodach.

W kolejnym dzisiejszym meczu nowy składu MIBR-u przetestuje ekipa Mateusza „mantuu” Wilczewskiego, czyli OG. Anglojęzyczna transmisja turnieju dostępna jest na oficjalnym kanale Beyond The Summit na Twitchu, natomiast stream z polskim komentarzem znajduje się na kanale ESPORTNOW. Szczegółowe informacje na temat zmagań w Los Angeles znajdziecie w naszej relacji tekstowej, do której traficie po kliknięciu poniższego baneru.

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

dupreeh wybrany MVP BLAST Pro Series Global Final 2019

Zgodnie z oczekiwaniami to Astralis wzniosło dziś w górę mistrzowskie trofeum BLAST Pro Series Global Final 2019. A jako że duńska formacja podczas ro...