STS
fot. ESL

Nietrafione, przestrzelone, nieudane – najgorsze transfery ostatniego roku na scenie CS:GO

Każdy medal ma dwie strony – analogicznie sprawy mają się z transferami na scenie CS:GO. Po zestawieniu najlepszych ruchów w ostatnich miesiącach zabiorę was na drugi, o wiele zimniejszy biegun, który w trakcie roku odwiedzały największe marki w branży esportowej.

Mateusz „TOAO” Zawistowski

AGO Esports Virtus.pro

Skład, który działacze Virtus.pro sprezentowali rodzimym kibicom na gwiazdkę, miał być polskim superteamem. Na papierze przecież niczego mu nie brakowało – w tamtym momencie trudno było na krajowym podwórku stworzyć lepsze zestawienie pod kątem umiejętności. Drużyną miał pokierować pozyskany z AGO Esports Mateusz „TOAO” Zawistowski, który powrócił do aktywnej gry po dwóch miesiącach na ławce Jastrzębi. 23-latek stał za największymi sukcesami organizacji Jakuba Szumielewicza w CS:GO i oczekiwano, że Virtusi pod jego batutą będą zdolni do jeszcze większych rzeczy. W jak dużym błędzie była społeczność…

Zaczęło się całkiem nieźle, bo od kilku wygranych spotkań w ESEA Mountain Dew League. Sześć zwycięstw w siedmiu rozegranych pojedynkach pozwalało snuć wizje naprawdę udanego sezonu, lecz w drugiej jego części naszym rodakom zaledwie raz udało się zdobyć komplet punktów. Pierwszym turniejem lanowym w historii nowego składu miało być Charleroi Esports… które TOAO mógł oglądać z domu. Prowadzący pod koniec marca został bowiem odsunięty na boczny tor i nawet nie przekonał się, jak to jest nosić trykot rosyjskiej organizacji. Zawistowski zdecydowanie nie udźwignął ciężaru kierowania zespołem, który miał na nowo wprowadzić Virtus.pro na światowe salony.

João „felps” Vasconcellos

INTZ MIBR

W grudniu zeszłego roku cała brazylijska scena wstrzymała oddech. Zmian w MIBR-ze spodziewał się mało kto – międzynarodowa ekipa wreszcie zaczęła łapać rytm, dochodząc do finału ósmego sezonu Esports Championship Series oraz półfinału ósmej edycji ESL Pro League. Problemy komunikacyjne oraz różnice w postrzeganiu gry przez tercet z Brazylii oraz dwóch graczy ze Stanów Zjednoczonych doprowadziły jednak do rozłamu. Gabriel „FalleN” Toledo i kompani wysłali światu jasny przekaz, że porzucają aktualny projekt na rzecz zebrania jednolitego narodowościowo składu. I tak szeregi organizacji zasilili Epitácio „TACO” de Melo oraz João „felps” Vasconcellos.

Dla obu graczy był to powrót do formacji FalleNa, a cele były jasno określone – zatrzymać Astralis oraz raz jeszcze zdominować scenę. Brazylijczykom nie udało się ani jedno, ani drugie, chociaż postawa na Intel Extreme Masters Katowice 2019 nakazywała traktować Latynosów poważnie. Po imprezie na naszej ziemi południowoamerykańska piątka, zamiast piąć się górę, coraz bardziej zbliżała się do dna. W efekcie po sześciu miesiącach wspólnej gry MIBR znów zmienił koncepcję, wymieniając felpsa na Lucasa „LUCASA1” Telesa. Przykro jest o tym mówić, ale Vasconcellos zaprzepaścił drugą szansę w najbardziej rozpoznawalnej ekipie w kraju i nie wierzę, by los kiedyś jeszcze się do niego uśmiechnął.

Miikka „suNny” Kemppi

mousesports ENCE

Pierwotnie suNny miał znaleźć się w przebudowywanym zestawieniu mousesports, natomiast Fin nie widział swojej przyszłości w barwach Myszy i na kilka miesięcy słuch o nim zaginął. W międzyczasie mówiono o zainteresowaniu jego osobą ze strony włodarzy Cloud9 czy ENCE, niemniej do żadnego transferu z udziałem 25-latka ostatecznie nie doszło. Podejrzewano jednak, że przerwa szesnastego najlepszego zawodnika minionego roku ma coś wspólnego z oczekiwaniem na propozycję od drużyny Aleksiego „allu” Jalliego. Przenosiny suNny’ego udało się dopiąć w sierpniu, na kilka dni przed rozpoczęciem StarLadder Major Berlin 2019.

Czy mało zrozumiałe odsunięcie od składu Aleksiego „Aleksiegob” Virolainena wyszło ENCE na dobre? Zdecydowanie nie. Strzelcy z północnej Europy mieli nadzieję, że suNny, obdarzony ogromnym potencjałem strzeleckim, jest tym brakującym trybikiem w maszynie, który pociągnie ekipę na sam szczyt. Wyszło zupełnie odwrotnie – Finowie od września stali się zwykłymi przeciętniakami, którzy na nikim nie robią większego wrażenia. ENCE krążyło od turnieju do turnieju, na ogół zwijając swoje rzeczy już po pierwszych fazach rywalizacji. Karma za niesprawiedliwie potraktowanie Aleksiegob? Nie mnie to oceniać, ale jeśli dwunasta siła świata prędko nie wyjdzie na prostą, to na bank poszuka nowych rozwiązań kadrowych.

Ladislav „GuardiaN” Kovács

FaZe Clan Natus Vincere

Utrata statusu legendy przez FaZe Clan była równoznaczna z przynajmniej jedną zmianą w zespole. Roszady ostatecznie nie zamknęły się tylko na rozstaniu z Filipem „NEO” Kubskim – do grona odrzuconych dołączył również GuardiaN. Plany słowackiego snajpera mogły być różne – w grę wchodził powrót na krajową scenę, dołączenie do innej wielonarodowościowej drużyny lub nawet zakończenie profesjonalnej kariery. Padło na opcję numer dwa, aczkolwiek kierunek sprawiał wrażenie kuriozalnego. Tego lata byliśmy świadkami wielu trudnych do wytłumaczenia ruchów – gdyby istniała skala absurdu, to angaż Kovácsa przez Natus Vincere zauważalnie by ją przekroczył.

Drugie podejście doświadczonego gracza do Na`Vi to na razie pasmo indywidualnych niepowodzeń. Stosunek Z/Ś na poziomie 0,92 dobitnie obrazuje, w jakim stopniu do gry wschodnioeuropejskiej formacji „dokłada się” GuardiaN. Nie mogę pojąć, co kierowało ukraińską organizacją przy wyborze Słowaka, ale ewidentnie decyzja nie była konsekwencją chłodnej kalkulacji. Dlaczego szansy udowodnienia swoich umiejętności nie otrzymali rozwijający się z każdym miesiącem Bogdan „xsepower” Chernikov z forZe czy reprezentujący Gambit Youngsters Dmitriy „sh1ro” Sokolov? Zestawienie z byłym członkiem FaZe na pokładzie nie trafia do mnie w całej rozciągłości.

Damian „daps” Steele, Kenneth „koosta” Suen, Oscar „mixwell” Cañellas, Tyson „TenZ” Ngo

NRG Esports Cloud9
Wolny zawodnik Cloud9
Movistar Riders Cloud9
Bad News Bears Cloud9

Cloud9 i nietrafione transfery? Powiedzcie mi coś nowego, tę historię przerabialiśmy już kilka razy. W wyniku lipcowej rewolucji amerykańska organizacja przyjęła pod swoje skrzydła czterech zawodników, w tym jednego z Europy. Ze starej gwardii w Chmurkach uchował się tylko Timothy „autimatic” Ta, który pamiętał jeszcze zwycięskiego Majora z Bostonu. Nie czarujmy się, ze swoimi nowymi kolegami 23-latek nie miał co wmawiać sobie, że będzie w stanie nawiązać do czasów świetności drużyny. W każdym razie autimatic miał prawo liczyć na nieco więcej przyjemności z gry aniżeli w pierwszej połowie roku.

O przebudowanym składzie Cloud9 najgłośniej było przy okazji potężnego awansu w światowym rankingu o, uwaga, 281 pozycji. I to by było na tyle, można się rozejść. Ostatnie miejsce w grupie ESL Pro League, brak awansu na finały ECS, pożegnanie z TenZem – nad czym się tutaj rozwodzić? Zespół okazał się kompletną klapą, zresztą w chwili obecnej, po oddaniu większości kadry w ręce Gen.G, już nic z niego nie pozostało. Jack Etienne i jego współpracownicy nie mogą mówić o braku szczęścia, bo spośród dziesiątek różnych dróg znowuż wybrali najgorszą ze wszystkich, starając się wcisnąć kibicom piątkę przypadkowych graczy i opakować ich jako jedność.


 Śledź autora tekstu na Twitterze – Tomek Jóźwik
Tagi: , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Zimowe nowości dla graczy od Tracer GAMEZONE – Raver, Neo i Aligator

Tracer prezentuje nowości z gamingowej serii GAMEZONE. Popularny producent sprzętu udostępnia graczom klawiaturę mechaniczną Raver, myszkę Neo i słuch...