fot. Astralis

Tego dnia… Magisk dołącza do Astralis

– To była najtrudniejsza decyzja w mojej karierze. Zdecydowałem się odejść z Astralis. To może wydawać się zaskakujące, ale czasami w życiu musimy dokonywać odważnych wyborów i zrobić krok w tył, by potem móc iść do przodu w kierunku nowych celów. Dziękuję drużynie, kibicom oraz pracownikom organizacji za ten niezapomniany czas – tymi słowami Markus „Kjaerbye” Kjærbye żegnał się z Astralis. Decyzja 20-letniego wówczas zawodnika była ogromnym szokiem dla jego kolegów z zespołu oraz całej społeczności Counter-Strike: Global Offensive.

Dlaczego? Choć kilkanaście dni wcześniej Duńczycy w nie najlepszym stylu odpadli z ELEAGUE Major, to nikt nie przypuszczał, że jeden występ poniżej oczekiwań doprowadzi do odejścia któregoś z graczy. Niemniej Kjaerbye wyszedł z założenia, że lepszym miejscem do dalszego rozwoju będzie North, które podczas imprezy w Stanach Zjednoczonych wypadło… jeszcze gorzej i wróciło do domu bez ani jednego zwycięstwa w Fazie Nowych Legend. Sam zainteresowany nie zachował się fair w stosunku do swoich kompanów, gdyż ci o jego zamiarach dowiedzieli się na kilka godzin przed oficjalnym ogłoszeniem. Lukas „gla1ve” Rossander przyznał, że zabrakło mu słów.

W każdym razie gracze Astralis musieli w miarę szybko przejść do porządku dziennego i zaadaptować się do sytuacji. Nie ma przecież ludzi niezastąpionych, a jako że duńska scena należała do czołowych na świecie, wytypowanie nazwisk potencjalnych kandydatów wydawało się dziecinnie proste. Jak to w takich przypadkach bywa, kibice również włączyli się do zabawy pt. propozycje na nowego „piątego”, wymieniając najczęściej Emila „Magiska” Reifa oraz Kristiana „k0nfiga” Wienecke. Zawodników obdarzonych bezdyskusyjnie wysokimi umiejętnościami, ale budzących wątpliwości pod względem charakteru.

Po pięciu dniach oczekiwania dowiedzieliśmy się, że ekipę zasili Magisk, kończący swoją przygodę z OpTic Gaming. 7 lutego 2018 roku to dzień stworzenia potwora, jakiego profesjonalna scena CS:GO nie widziała nigdy. Po nieco ponad dwóch miesiącach piątka z północnej Europy wygrała swojego pierwszego lana – DreamHack Masters Marseille, a resztę to już właściwie znacie. Dzisiaj Astralis może pochwalić się szesnastoma triumfami na turniejach offline, w tym na trzech kolejnych Majorach, co nie udało się jeszcze żadnej innej formacji. Wkład Reifa we wszystkie sukcesy jest nieoceniony, co zostało zauważone przez portal HLTV przy tworzeniu zestawień najlepszych strzelców danego roku. W 2019 roku Magisk został sklasyfikowany na piątej lokacie, w poprzedniej odsłonie rankingu umieszczono go dwie lokaty niżej.

Astralis zrewolucjonizowało sposób gry w strzelankę od Valve, choćby poprzez niesamowicie inteligentne operowanie granatami czy kontrolowanie mapy. Fnatic czy SK Gaming ze swoich najlepszych dni mogą się tylko grzecznie pokłonić niesamowitym Duńczykom. Od 24 miesięcy nieustannie zadajemy sobie pytanie, kiedy pojawi się zespół, który zdoła zepchnąć Astralis z tronu na dłużej niż paręnaście tygodni. W zeszłym roku były okresy, kiedy Magisk i spółka oglądali w rankingu plecy rywali, ale w kluczowych momentach przekonywali o swojej klasie. Gdy przychodził czas weryfikacji w postaci berlińskiego Majora, zachwycający nas w okresie wakacyjnym Team Liquid stracił cały animusz i, podobnie jak reszta pretendentów do tytułu, skapitulował na etapie ćwierćfinału. A podopieczni Danny’ego „zonica” Sørensena dowiedli, że nigdy, przenigdy, nie należy ich skreślać.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Rusza grupa śmierci w BLAST Premier Spring Series

Dziś kolejne cztery ekipy rozpoczną walkę o awans na wiosenne finały BLAT Premier. I tym razem możemy mówić o prawdziwej grupie śmierci, bo poza Astra...