fot. ESL/Adam Łakomy

darko: Chcemy pójść po mistrzostwo. Nigdy wcześniej nasze szanse nie były tak duże

Podczas lanowych finałów ESL Mistrzostw Polski Jesień 2019 Kacper „darko” Ściera prezentował nam się nie w roli gracza, a jako ekspert uświetniający oficjalną transmisję. Actina PACT nie zdołał wówczas dotrzeć do najlepszej czwórki krajowego czempionatu i w trwającej odsłonie zmagań bez wątpienia zrobi wszystko, by poprawić listopadowy rezultat. Przed startem zbliżających się wielkimi krokami play-offów z udziałem sześciu najlepszych nadwiślańskich ekip CS:GO porozmawialiśmy z darko o transferze Jacka „MINISE’A” Jeziaka, źródle dobrej dyspozycji jego ekipy i nie tylko!


Marcin Gabren: 2020 rok rozpoczęliście od głośnego transferu MINISE’A, który trudno było odbierać inaczej niż sygnał, że po triumfie na PLE PACT zamierza kolekcjonować kolejne trofea. Czy wasze podejście do tej roszady rzeczywiście wyglądało w ten sposób?

Kacper „darko” Ściera: Transfer MINISE’A był dla nas ważny, bo to gracz, który może się w pełni poświęcić drużynie, w przeciwieństwie do Critiego, który ciągle uczęszczał do szkoły. Pozostała czwórka, a z trenerem to właściwie nawet piątka, mogła w 100% oddawać się grze i nie mogliśmy po prostu pozwolić, by jedna osoba blokowała nasz rozwój. MINISE był dla nas najlepszą opcją, bo to doświadczony snajper, a my chcieliśmy w końcu ściągnąć w swoje szeregi właśnie kogoś doświadczonego, a nie młodego. Wcześniej mieliśmy tendencję do wdrażania świeżych nazwisk i odbijało się nam to czkawką. W pewien sposób rozwijaliśmy przecież Vegiego, a potem został podkupiony. Zdarzało się też, że ktoś według nas za wolno się uczył, za mało się przykładał i dlatego nie byliśmy już w stanie zaufać młodej osobie. Chcieliśmy kogoś z wyższej półki. Kogoś, kto wniesie coś do naszej drużyny.

Co w takim razie oprócz doświadczenia miał wnieść ze sobą MINISE?

Niektórzy by powiedzieli, że liczby. <śmiech>

Jak wyglądała aklimatyzacja MINISE’A w drużynie? To od początku była udana współpraca czy znalezienie wspólnego języka zajęło wam trochę czasu?

Jacek podkreślał już wiele razy, że nigdy dotąd nie miał takich treningów jak u nas, że inaczej wyglądały one w jego poprzednich drużynach i musiał przestawić się na nasz plan treningowy, na nasz sposób grania. Na początku mogło to być dla niego trudne, ale jest bardzo pracowity. Myślę, że po pewnym czasie widać już, że każdy z nas w pewien sposób zrobił progres, a Jacek w szczególności. Na samym początku wyniki na pewno nie były budujące, ale mieliśmy wiele do przepracowania i uważam, że dopiero teraz to procentuje. Jeżeli chodzi natomiast o atmosferę w zespole, to MINISE błyskawicznie zaadaptował się do nowego otoczenia; nie było żadnych problemów z aklimatyzacją towarzyską.

Mówisz, że pierwsze oficjalne mecze nie napawały optymizmem, ale zaraz po bootcampie otarliście się przecież o zamknięte eliminacje do Minora, potem od 4-0 zaczęliście MDL-a. Dopiero wtedy rzeczywiście nadeszła seria porażek – na czym polegały wówczas wasze problemy?

Cały czas uczymy się na własnych błędach, a jednym z nich był nadmiar oficjalnych gier w tamtym okresie. Brakowało trochę dni treningowych; myślę, że też osiedliśmy nieco na laurach po tych zwycięstwach, poczuliśmy się zbyt pewnie. Niedawno powygrywaliśmy sporo spotkań, całkiem nieźle nam idzie i właśnie rozmawiamy wspólnie na TeamSpeaku, żeby nie dopuścić do powtórki i żeby dalej pracować w ten sam sposób, jak w ostatnich tygodniach. Patrzymy przed siebie, a nie na aktualne wyniki. Moim zdaniem obecnie procentuje też plan treningowy, który w obecnym składzie zmieniliśmy już kilkukrotnie. Oczywiście tajny, ale działa i mam nadzieję, że dalej będzie działać, że będziemy iść do przodu.

Krótko mówiąc, długa przerwa od oficjalnych spotkań na przełomie marca i kwietnia pojawiła się w najlepszym możliwym momencie.

Dokładnie tak. Przez ten czas tryhardowaliśmy, na treningach dawaliśmy z siebie wszystko. Chyba pierwszy raz mam taką drużynę, w której widać, że każdemu bardzo zależy. Motywujemy się nawzajem do dalszej pracy. Póki co jest super, odpukać.

Dokładnie, odpukać. W przeszłości Twoim drużynom zdarzały się przecież okresy, gdy wygrywaliście seryjnie, a potem nadchodził naprawdę potężny dołek. Czy Twoim zdaniem teraz można mówić, że nadciągają lepsze i, co ważniejsze, stabilne czasy dla PACTU czy na to jeszcze za wcześnie?

Często rozmawiam ze swoim szwagrem na temat naszej drużyny, bo on się bardzo tym interesuje. W trakcie tych rozmów wspominałem mu właśnie, że w końcu czuję, że to, co aktualnie budujemy, może być stabilne. Jeżeli nikt nagle nie zwariuje, to wszystko będzie w porządku. Warto w tym miejscu dodać, że w ostatnim czasie nasze porażki często były wywoływane problemami technicznymi. Teraz z wiadomych względów gra się jedynie przez internet i czasami te usterki się zdarzają, nie da się ich pozbyć. Na pewno miały na nas jednak pewny wpływ.

Jak oceniasz wasz występ w fazie zasadniczej ESL Mistrzostw Polski?

Myślę, że nie wszystko ułożyło się tak, jakbyśmy tego chcieli. Pojawiały się głupio oddane punkty, zdarzało się też, że rywal był w stanie nas zaskoczyć. Dwa razy przytrafiły się wspomniane problemy techniczne, które w trakcie meczu wybijały nas z rytmu, a przynajmniej tak mi się wydaje. Przegraliśmy też potyczkę z x-kom AGO, gdzie chłopaki zagrali dobrze i to właściwie tyle. Mamy po prostu jeden pojedynek więcej do rozegrania. W tym roku chcemy pójść po mistrzostwo. Myślę, że nigdy wcześniej nasze szanse nie były tak duże.

Patrzę na statystyki indywidualne graczy z fazy ligowej i w top 10 znajdują się trzy osoby z PACTU, w tym także ty. Siłą drużyny są indywidualności czy dobra forma jednostek wynika po prostu z dobrego działania całego zespołu?

Ja za bardzo nie zwracam uwagi na statystyki. Wydaje mi się, że dobra gra drużyny wzmacnia każdego z nas indywidualnie. Wiadomo, że kiedy się wygrywa, to dużo łatwiej o lepsze liczby. To, o czym mówisz, to efekt naszej dobrej pracy w aspekcie teamplayowym, choć indywidualnie też jesteśmy w stanie nadrabiać, bo nawet gdy zagrywka drużynowa nie wyjdzie, to rundę dalej można wygrać dzięki rozdaniu dwóch czy trzech headów w krótkim odstępie czasu. Dbamy o naszą formę strzelecką. 

CZYTAJ TEŻ:
Faza ligowa ESL Mistrzostw Polski za nami. Kto wypadł najlepiej, kto najsłabiej?

W ubiegłym roku w kuluarach mówiło się o rozszerzeniu ligi do 10 drużyn. Czy uważasz, że rzeczywiście liczba uczestników ESL MP mogłaby zostać zwiększona, biorąc pod uwagę, że udziału w tym sezonie nie wzięły HONORIS, Pompa Team czy też gracze tacy jak morelz, kap3r czy mono?

Ja nie odczułbym pewnie zbyt dużej różnicy, ale im więcej meczów, tym więcej punktów można nazbierać, a mniej stabilne drużyny więcej oczek mogą potracić. Założenie jest takie, że do play-offów powinny dostawać się właśnie najbardziej stabilne formacje, więc dążenie do powiększenia ligi to dla mniej jak najbardziej dobra opcja. Tak to wygląda w piłce nożnej czy innych sportach.

Wracając do tego sezonu – na pierwszym miejscu w tabeli uplasowało się Illuminar, któremu jako jedyni urwaliście aż cztery punkty; pokonaliście iHG również w Esport Pro Tour. Jakbyś miał po przyjacielsku dać radę reszcie stawki, to co byś wskazał jako klucz do wygrywania z ekipą innocenta?

Na pewno na początku fazy zasadniczej ESL Mistrzostw Polski trafiliśmy w okres rozwojowy Illuminar, gdy oni dopiero zaczynali poważną grę. W tym można upatrywać przyczyny takiego, a nie innego wyniku. Mimo wszystko uważam jednak, że zagraliśmy bardzo dobrze, a walczyliśmy przecież także na ich najlepszej mapie w tamtym momencie, tak mi się wydaje. Esport Pro Touru już za bardzo nie pamiętam, bo trochę tych gier było. Czy będę dawał porady innym? Nie będę nikomu pomagał, bo lubię Vegiego, lubię IMD i niech sobie wygrywają, byle tylko nie z nami.

Teraz z Illuminar spotkać możecie się dopiero w finale, a w pierwszym meczu play-offów podejmiecie Izako Boars. Patrząc na ligową tabelę powinniście czuć się faworytami, a czy rzeczywiście tak jest?

Z pewnością powinniśmy czuć się faworytami. Ostatnie mecze z Izako Boars układały się po naszej myśli, ale na pewno nie zlekceważymy przeciwnika, będziemy skupiać się na każdym kolejnym spotkaniu, a nie od razu na półfinale czy finale. Musimy pokonać Izako Boars i to jest nasz cel na piątek. Co będzie dalej? Zobaczymy.

Obserwuj zawodnika na Facebooku – Kacper „darko” Ściera

Śledź autora na Twitterze – Marcin Gabren


Actina PACT z darko na pokładzie już w piątek o 16:00 podejmie Izako Boars w pierwszym ćwierćfinale ESL Mistrzostw Polski Wiosna 2020. Trzy godziny później Wisła All in! Games Kraków zmierzy się z AVEZ Esport. Całe play-offy wraz z polskim komentarzem obejrzeć będzie można w ESL.TV Polska. Po więcej informacji na temat krajowych rozgrywek zapraszamy do naszej relacji, do której przejść można po naciśnięciu na poniższy baner.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Polska czołówka sceny Rainbow Six wchodzi do gry. Dziś rusza Polish Masters 2020

Polskie rozgrywki Rainbow Six: Siege powracają, ale w odmienionym formie. Masters League zastąpiło bowiem Polish Masters, które poza nową nazwą i opra...

>