fot. DreamHack (Jussi Jaaskelainen, Adela Sznajder)

On tam grał?! – Magisk w SK Gaming

Historia Counter-Strike’a nie ogranicza się tylko do wersji Global Offensive. Sięga ona o wiele bardziej zamierzchłych czasów, gdy szybki internet był tylko luksusem, a furorę wśród młodych ludzi robiły kafejki internetowe – w sumie daje nam to około dwudziestu lat, w których trakcie działo się wiele. I to tak wiele, że o wielu rzeczach możemy już zwyczajnie nie pamiętać i nie zdawać sobie sprawy, że zdawałoby się znajomy nam gracz w przeszłości związany był z ekipą, z którą sami nigdy byśmy go nie powiązali. Wtedy pozostaje nam tylko zakrzyknąć „On tam grał?!”. I właśnie taką nazwę nosić będzie cykl, w którym przez kilka tygodni będziemy przypominać o nie do końca oczywistych wpisach w CV niektórych zawodników.

Człowiek znikąd

Młodsi fani CS:GO SK Gaming kojarzą zapewne głównie z Brazylijczykami dowodzonymi przez Gabriela „FalleNa” Toledo, triumfatorami Majora oraz wielu innych prestiżowych imprez. Niemiecka organizacja ma jednak za sobą bogatą historię związków ze sceną skandynawską – głównie szwedzką, ale nie tylko. W połowie 2015 roku włodarze zza naszej zachodniej granicy zdecydowali się bowiem sięgnąć po zawodników z Danii, składając zupełnie nowy zespół. Jego podstawę stanowili trzej byli członkowie Copenhagen Wolves, czyli Nicolai „HUNDEN” Petersen, Asger „AcilioN” Larsen oraz Michael „Friis” Jørgensen. Problem w tym, że ekipa nie odnosiła zbyt wielu sukcesów, a raczej miała tylko pojedyncze przebłyski, a na dodatek zmagała się z problemami wewnętrznymi, których skutkiem były kolejne odejścia. Już po miesiącu odszedł przecież HUNDEN, a potem po kolejnym miesiącu również jego następca, Danny „BERRY” Krüger. W miejsce tego ostatniego ściągnięto Kristiana „k0nfiga” Wienecke, ale i on nawet nie zdążył się dobrze rozpakować, a już go nie było.

Mieliśmy zdecydowanie zbyt wiele problemów pomiędzy naszymi graczami, zarówno w samej grze, jak i poza nią – tłumaczył później Wienecke. Doszło nawet do tego, że w listopadzie 2015 roku skład SK to było tylko dwóch pełnoprawnych członków, których wspomagali zmiennicy. Wśród owych zmienników znalazł się Emil „Magiskb0Y” Reif, zaledwie 17-letni Duńczyk, który wcześniej miał okazję przez chwilę współpracować z legendarnym (acz będącym już u swego schyłku) mTw, aczkolwiek nie mógł pochwalić się zbyt wieloma sukcesami. – Myślę, że głównymi powodami, dla których mogłem grać z SK mimo bycia nowym na scenie, byli Friis i karrigan. Razem z karriganem grałem pugi na ESEA i wielu mówiło, że często go tam carry’owałem. […] Dlatego też gdy k0nfig odszedł z SK i zespół potrzebował stand-ina, który zagrałby w ESL ESEA Pro League, odezwano się do mnie i dano szansę na wspólne występy. Na szczęście grałem dobrze, a my jakimś cudem pozostaliśmy w lidze i z bilansu 0-11 po moim dołączeniu zrobiliśmy 6:16 – wyjaśnił później sam Reif.

I chociaż w Pro Lidze on i jego koledzy faktycznie dokonali godnego podziwu comebacku, to brakowało im innych sukcesów – takich niezwiązanych z utrzymaniem rzutem na taśmę. Niemniej na początku grudnia on i jego ówcześni koledzy wreszcie dotarli do strefy medalowej jakiegoś turnieju. Miało to miejsce podczas Fragbite Masters Season 5 w Sztokholmie, gdzie Duńczycy zakończyli zmagania na najniższym stopniu podium, pokonując niespodziewanie zespół kryjący się pod nazwą ?, czyli późniejsze Astralis. Spora w tym zresztą zasługa samego Reifa, który był najlepszym członkiem SK. – To był mój pierwszy lan w życiu, nie grałem wcześniej nawet na żadnym lokalnym turnieju w Danii. Byłem więc naprawdę zdenerwowany i nie wiedziałem nawet, jak odpowiednio podpiąć mój sprzęt, a bałem się poprosić o pomoc kolegów, bo wydawało mi się to zawstydzające. Dlatego z NiP-em grałem praktycznie na podstawowych ustawieniach. Ale późniejsza wygrana z questionmark, chłopakami, których podziwiałem, była czymś wspaniałym – przyznał Magisk. Nic więc dziwnego, że dzień później związał się z organizacją umową.

Skład SK, do którego dołączył Magiskb0Y, prezentował się następująco:

  • Asger „AcilioN” Larsen
  • Michael „Friis” Jørgensen
  • Jacob „Pimp” Winneche
  • Emil „Magiskb0Y” Reif
  • Andreas „MODDII” Fridh

Skandynawska sinusoida

Mogę z radością i zadowoleniem ogłosić, że moja przyszłość będzie związana z SK. Graliśmy wspólnie przez kilka ostatnich tygodni i nasze wyniki w drugiej połowie ESL ESEA Pro League były dobre. Jestem podekscytowany tym, co rok 2016 przyniesie dla mnie i mojego zespołu. Mam nadzieję, że osiągniemy nasze cele – nie krył zadowolenia młody zawodnik. Tego samego dnia kontrakty z SK podpisali również inni dotychczasowi zmiennicy, mający w swoim CV występy m.in. we Fnatic Andreas „MODDII” Fridh, a także Jacob „Pimp” Winneche, który wcześniej rozstał się z Teamem Dignitas. Wyglądało więc na to, że Skandynawowie mają już za sobą trawiące ich problemy i mogą w pełni skupić się na nadchodzących wyzwaniach, w tym także na walce o awans na MLG Major Championship Columbus 2016. Ale nim do niej doszło, SK zanotowało kilka rozczarowujących rezultatów, kompletnie zawodząc m.in. podczas DreamHack Open Leipzig 2016 czy też Acer Predator Masters Season 2. To nie był dobry prognostyk przed eliminacjami do Majora.

W lutym 2016 roku Magiskb0Y i jego koledzy przebrnęli jednak przez turniej kwalifikacyjny ostatniej szansy, ogrywając po drodze m.in. Team Empire i ENCE eSports. Dzięki temu pojechali do Stanów Zjednoczonych na lanowe zamknięte eliminacje, których stawką było jedno z ośmiu miejsc na zawodach głównych, ale tam już tak dobrze nie było. Skandynawowie zaczęli swoją przygodę od porażki 10:16 z Polakami z Vexed Gaming, by potem polec 13:16 z Counter Logic Gaming. I na tym ich marzenia o wyjeździe na Majora dobiegły końca. Przez kolejne miesiące ekipa nie potrafiła otrząsnąć się po tym niepowodzeniu i dopiero CEVO Pro League Season 9 okazało się przełomem. Na londyńskim turnieju SK pozostawiło w pokonanym polu Team Dignitas oraz HellRaisers i poległo dopiero w finale, uznając wyższość Brazylijczyków z Tempo Storm. Było to fantastyczny wynik i ponownie Reif się do niego przyczynił osiągając rating 1,17 – pod tym względem wyprzedziło go tylko pięciu innych zawodników.

Ale jeżeli ktoś liczył, że dla skandynawskiej formacji będzie to moment przełomowy, to musiał się srogo zawieść. Zespół zarówno podczas DreamHack European Minor at Tours 2016, jak i StarLadder i-League Invitational nie wygrał bowiem ani jednego meczu, powracając do prezentowanej wcześniej przeciętności. – Rozczarowujące wyniki na europejskim Minorze i podczas SL i-League Invitational zdecydowanie nie były tym, na co liczyliśmy. Czułem, że graliśmy źle jako drużyna, dlatego starałem się skupić na swojej własnej grze – opowiadał później Magisk. Kolejnym i jak się później okazało ostatnim eventem, na którym duńsko-szwedzka drużyna przywdziewała barwy niemieckiej formacji, było ELEAGUE Season 1. – Nie mieliśmy tam zbyt wielkich oczekiwań, ale wiedzieliśmy, że możemy sprawić kilka niespodzianek. Sam grałem świetnie, nawet podczas meczów, które przegraliśmy, więc dla mnie to był świetny turniej, na którym pokazałem, że mogę rywalizować z najlepszymi także na lanie. To był mój pierwszy lan, podczas którego czułem się pewnie, a nie nerwowo tak, jak wcześniej – wyjaśnił Reif.

Wymiana na lepszy model

Finalnie SK zakończyło fazę zasadniczą z bilansem 5-4, dzięki czemu nadal miało szansę dostać się do play-offów w eliminacjach ostatniej szansy. Ale skandynawska formacja nigdy do nich nie przystąpiła, gdyż została zdyskwalifikowana przez organizatorów za zmianę barw klubowych. Zmianę wymuszoną. – Już w kwietniu słyszeliśmy plotki, że SK próbuje ściągnąć zawodników Luminosity, ale zapewniano nas, że to nieprawda i powinniśmy skupić się wyłącznie na grze. Tuż po tym, jak ogłoszono grupy i harmonogram ELEAGUE, SK poinformowało nas, że zostaliśmy zdyskwalifikowani za „nieprezentowanie odpowiedniego poziomu”.  Cztery godziny później wiedzieliśmy, że nas okłamano – wspomniał młody Duńczyk. 30 czerwca on i jego koledzy oficjalnie pożegnali się z dotychczasowym pracodawcą, by zrobić miejsce dla FalleNa i jego mocarnego składu, który zaledwie kilka miesięcy wcześniej mógł świętować triumf na Majorze. I chociaż cała sytuacja wyglądała ze strony niemieckich włodarzy, to później Magisk przyznał, że nie czuje urazy, bo mimo wszystko przez cały czas wspólnych działań jego ekipa była dobrze traktowana.

Nie ulega wątpliwości, że SK nie miało powodów, by żałować tego ruchu. Nie minęły dwa tygodnie, a formacja już mogła świętować pierwszy w swojej historii (i jak na ten moment jedyny) mistrzowski tytuł Majora. W trakcie kolejnych dwóch lat Latynosi dołożyli zresztą do gabloty wiele kolejnych pucharów, dokonując tego, co nigdy nie udało się Skandynawom. A skoro o nich mowa – ci jeszcze przez jakiś czas próbowali trzymać się razem jako Team X, ale nie wszyscy. Pimp jeszcze przed oficjalnym pożegnaniem z SK postanowił spróbować swoich sił za oceanem i związał się z Teamem Liquid. Z kolei Magisk zrobił sobie chwilową przerwę od grania, by skupić się na nauce, ale nie trwało to długo. – Gdy tylko skończyłem egzaminy, odezwał się do mnie cajunb i powiedział, że chcieliby mnie w zespole. Nawet się nie zastanawiałem i od razu zaakceptowałem tę ofertę. Miałem wiele innych propozycji zarówno z Europy, jak i Ameryki Północnej, ale nie miałem wątpliwości, że Dignitas będzie dla mnie odpowiednim miejscem – przyznał Reif.

15 lipca 2016 roku oficjalnie został zaprezentowany jako gracz Teamu Dignitas, gdzie zastąpił Jespera „tenzkiego” Plougmanna. I faktycznie ruch ten okazał się dobrym ruchem. Z miejsca jego nowa drużyna zaczęła walczyć o czołowe lokaty na dużych imprezach, chociaż oczywiście nie zawsze jej się to udawało. Ale skupmy się na tym, co wyszło – półfinał StarLadder i-League StarSeries Season 2, również półfinał DreamHack Open Bucharest 2016, a na koniec niespodziewny triumf przy okazji EPICENTER 2016. A wszystko to przy znaczącym udziale Magiska, który na koniec roku został umieszczony przez serwis HLTV na 14. miejscu listy najlepszych zawodników na świecie. – Dzięki swojej niesamowitej regularności od czasu ELEAGUE Season 1 Magis z ratingiem 1,16 był najwyżej notowany graczem spośród wszystkich, którzy znaleźli się w top 20. Jednocześnie był także najwyżej notowanym graczem na dużych imprezach, co świadczy o tym, jak doskonale radził sobie w starciach z najlepszymi zespołami – wyjaśniał ten wybór Milan „Striker” Švejda. A przecież dla Duńczyka był to początek kariery, która dopiero z czasem miała naprawdę rozbłysnąć.

W barwach SK Gaming Magiskb0Y osiągnął następujące sukcesy:

  • 2. miejsce podczas CEVO Pro League Season 9
  • 3. miejsce podczas Fragbite Masters Season 5

Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Selfmade, Fnatic, LEC 2020 Spring Split

Wraca LEC – dziś (kolejna) walka Fnatic o przełamanie, powrót P1noya i szansa na rekord

Podczas minionego weekendu League of Legends European Championship mogliśmy oglądać aż dwa "polsko-polskie" pojedynki. Dziś już ich nie doświadczymy,...