STS
fot. Riot Games/Michał Konkol

Selfmade: Jest inna atmosfera, inne podejście, kiedy gra się przeciwko G2

Fnatic w mocno zaskakującym stylu przeszło do finału górnej drabinki play-offów League of Legends European Championship 2020 Summer. Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego było to tak ogromną niespodzianką, to już śpieszę z krótkim wytłumaczeniem. Zawodnicy w pomarańczowo-czarnych trykotach grali pod koniec fazy zasadniczej beznadziejnie. Skromna liczba wygranych i odrobina szczęścia pozwoliła im wejść do fazy pucharowej, w której w pierwszym pojedynku podejmowali najlepsze do tej pory Rogue. To samo Rogue zostało bez jakichkolwiek problemów pokonane przez Fnatic. Po spektakularnym sukcesie ciekawego wywiadu udzielił Oskar „Selfmade” Boderek, który zdradził kulisy przygotowywania się do play-offów i miernych wyników przed ich rozpoczęciem.

Szczerze mówiąc, to wydaję mi się, że naszym największym problemem przez cały Split były drafty. Każda gra, którą przegraliśmy, była przegrana już w drafcie. (…) Dodatkowo myślę, że każdy z nas miał inne podejście do gry. Dla przykładu jeden z nas chciał grać pod early game, ktoś inny pod late game. Wszystko mieszaliśmy i dlatego nie dowoziliśmy rezultatów – powiedział Selfmade. Trudno się nie zgodzić z jego słowami. Fnatic faktycznie przez większość sezonu wyglądało, jakby nie wiedziało, jak chce grać.

Mocno odbiło się to na klasyfikacji finalnej, w której to podopieczni Alfonso „Mithy’ego” Aguirre’a ledwo uplasowali się na czwartym miejscu z wynikiem 9-9. Postawę z ostatnich tygodni fazy zasadniczej również skomentował polski leśnik. – Będąc szczerym, to mieliśmy szczęście, że dostaliśmy się do play-offów. (…) Ale jako że udało nam się zaklepać w nich miejsce, to zaczęliśmy od zera i wspólnie wymyśliliśmy, jak chcemy grać. Nie patrzyliśmy jak inni grają, albo że gra się pewien styl, bo zespół z LCK tak gra. Przyszedł nowy patch i wyrobiliśmy sobie strategię na podstawie tego, co ja i reszta zespołu mieli do powiedzenia – stwierdził Boderek. Jeżeli dzięki temu poziom Fnatic ma być tak wysoki, to mocno zachęcamy do pielęgnowania przedstawionego podejścia, wszak pojedynek z Rogue był dla zespołu Selfmade’a bułką z masłem, a starcia z G2 Esports nie możemy się doczekać.

CZYTAJ TEŻ:
Bwipo: Półfinał przeciwko G2 będzie zderzeniem Capsa z Selfmade’em

Polak dosyć krótko poruszył też kwestię atmosfery w zespole przez ten niestabilny okres, chociaż, jak sam zaznaczył, nie lubi się na ten temat wypowiadać. – Nie chcę za dużo mówić na ten temat, ale mogę z łatwością przyznać, że jest ona o wiele lepsza niż wcześniej – podkreślił leśnik. Dodatkowo skomentował on ciężar, jaki zawodnik reprezentujący drużynę o takim prestiżu i historii musi dźwigać. – Jeżeli jest się zespołem pokroju Fnatic, to kiedy słyszysz jego nazwę, wiesz, że nie powinieneś przegrywać z formacją z dolnej części tabeli. Wiesz, co stoi za tą organizacją. To normalne dla graczy naszego kalibru, w tak ogromnych organizacjach, że posiadamy ego. Nie ma tu nic do ukrycia, każdy w czołowym zespole je posiada. 

Nie sposób o tym dyskutować, jako że kwestie omawiane przez Selfmade’a są charakterystyczne dla każdej dziedziny sportu, jak i również dla esportu. Świadome poczucie własnej wartości jest jednym z powodów, dla których europejskie el clasico sceny League of Legends, jakim jest G2 Esports kontra Fnatic, zawsze jest mocno wyczekiwane przez widzów. Na ten temat również wypowiedział się Selfmade. – Z jakiegoś powodu zawsze jest inna atmosfera, inne podejście, kiedy gra się przeciwko G2. Nie wiem czemu. Mam wrażenie, że ludzie są bardziej zestresowani niż zazwyczaj.

Miejmy nadzieję, że stresik jednak zejdzie, a gracze obu drużyn zaserwują nam pełne emocji spotkanie, najlepiej na całe pięć map. Fnatic zmierzy się z G2 Esports już w tę sobotę o godzinie 17:00. Po więcej informacji dotyczących LEC 2020 Summer zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Mocarny mantuu, rozczarowujący innocent – statystyki graczy z meczu MAD Lions vs OG

Pojedynek dwóch Polaków na korzyść Mateusza "mantuu" Wilczewskiego. Jego OG okazało się dziś lepsze od MAD Lions Pawła "innocenta" Mocka, dzięki czemu...