STS
fot. twitter @Lolesports

G2 Esports ponownie samodzielnym liderem LEC po triumfie nad Astralis

Gdy ścierają się ze sobą zespoły z przeciwnych krańców tabeli, wynik często jest z góry przesądzony. Zdarza się jednak, że czasami Dawid ku uciesze widowni pokonuje Goliata. Tym razem jednak obyło się bez zaskoczenia. Pomimo tego, że rywale stawiali zaciekły opór, ostatecznie to Samuraje triumfowali, zaliczając trzecie zwycięstwo z rzędu.

Astralis
0:1 G2 Esports
WhiteKnight
Renekton
Wunder
Gragas
Zanzarah
Skarner
Jankos
Jarvan IV
MagiFelix
Corki
Caps
Ryze
Jeskla
Xayah
Rekkles
Jhin
Promisq
Leona
Mikyx
Alistar

Mecz rozpoczął się spokojnie, obie drużyny skupiły się na zbieraniu złota i doświadczenia. Stagnację przerwała wizyta Alistara na środku mapy, co zaowocowało pierwszą krwią na koncie Rasmusa „Capsa” Winthera. Pomimo tego, że pierwsze minuty gry przebiegały spokojnie, nie przeszkodziło to środkowemu G2 w zbudowaniu wyraźnej przewagi w złocie nad rywalem z linii. Po 11. minucie na górnej alejce zrobiło się gorąco. Wszystko zapoczątkowało nurkowanie pod wieżę strzeżonej przez osamotnionego Renektona, co uruchomiło całą sekwencję zdarzeń, która skutkowała 4 zabójstwami, którymi obie drużyny podzieliły się po równo. Gdy zespoły wchodziły w środkową fazę gry, sytuacja była wyrównana. Nie dało się odczuć tego, że lider LEC mierzy się z drużyną z dna tabeli. Obie formacje regularnie wymieniały ciosy jak równy z równym, a licznik złota oraz zabójstw stał na praktycznie takim samym poziomie po obu stronach.

W 21. minucie wydawało się, że równowaga zostanie zachwiana po dobrze zainicjowanym przez drużynę Marcina „Jankosa” Jankowskiego starciu, jednak sytuację uratował Jesper „Jeskla” Strömberg, którego Xayah uratowała swoją ekipę przed utratą Barona. Równowagi brakowało jednak w kwestii smoków. Trzy pierwsze stwory trafiły na konto G2 i wiadomo było, że czwarty będzie dla szalenie istotny. Chociaż Astralis udało się zgładzić gadzinę, to zapłaciło za to życiem wszystkich graczy, co w rezultacie doprowadziło do zdobycia barona przez Samurajów. Kolektyw Capsa wykorzystał wzmocnienie, by za jednym zamachem zdobyć kilka zabójstw i środkowy inhibitor wroga, a następnie sięgnąć po duszę piekielnego smoka, powiększając tym samym przewagę nad rywalami do 8 000 sztuk złota. W tym momencie losy spotkania były przesądzone. Co prawda rywale dwoili się i troili, by powstrzymać podopiecznych Fabiana „GrabbZa” Lohmanna, jednak jedynie opóźniali nieuniknione. Ostatecznie, po widowiskowym starciu o starszego smoka, Astralis musiało uznać wyższość G2.

Dziś przed nami jeszcze dwa spotkania LEC 2021 Spring Split. W kolejnym meczu Misfits Gaming z Oskarem „Vanderem” Bogdanem w składzie podejmie Rogue Kacpra „Inspireda” Słomy. Po więcej informacji dotyczących wiosennego splitu LEC zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Elyoya katem EXCEL. MAD Lions ponownie lepsze od drużyny Czekolada

W środku tabeli  League of Legends European Championship panuje ścisk i drużyny starają się wykorzystać każdą nadarzającą się szansę, by wybić się pon...