STS
fot. Riot Games/Michał Konkol

Selfmade krytykuje LEC: BO1 jest beznadziejne. Dobre dla widzów, bardzo złe dla rywalizacji

Za Teamem Vitality niepewny start w League of Legends European Championship. Zespół okupuje obecnie ex aequo szóstą lokatę z wynikiem 2-3. Pokonał on ligowych średniaków w postaci FC Schalke 04 Esports czy SK Gaming, natomiast Oskarowi „Selfmade’owi” Boderkowi i spółce nadal brakuje sukcesów w starciach z czołowymi europejskimi ekipami. Kwestia oceny Pszczół przez fanów była jednym z tematów poruszonych przez Yohana Markova z Inven Global, który niedawno miał przyjemność porozmawiać z Polakiem.

W kilku grach Vitality, na przykład w tej z Rogue, podopieczni Mateusza „Tasza” Borkowskiego byli bardzo blisko wygranej, bowiem powrócili z poważnego deficytu w złocie i wszystko wskazywało na to, że zdołają zamknąć spotkanie. Pomimo porażki dla VIT był to jasny sygnał, że prezentują oni wysoki poziom. – Zrozumieliśmy, że jesteśmy całkiem dobrzy. Tym bardziej że podczas treningów pokazujemy się ze świetnej strony. […] Za nami parę niefortunnych rozgrywek, aczkolwiek to format BO1, więc naprawdę musimy naprawić swoje błędy, jako że każde zwycięstwo się liczy. Każde z nich to jeden dodatkowy punkt w twoim bilansie.

CZYTAJ TEŻ:
Jankos: Mamy najlepszych graczy w Europie, ale musimy grać jako zespół

Poprawne nastawienie jednym z największych plusów w Vitality

Następnie tematem rozmowy była atmosfera w Vitality w porównaniu do poprzednich zespołów Polaka. Wcześniej rzecz jasna Selfmade reprezentował Fnatic oraz SK Gaming. – Główną różnicą jest na pewno mentalność ludzi wokół ciebie i menadżerów. Tutaj czuję się bardzo komfortowo. Mamy wszystko, czego potrzebujemy, za co jestem naprawdę wdzięczny. W poprzednich drużynach mieliśmy parę problemów, a jednym z największych była klimatyzacja latem. Na szczęście mamy ją w Vitality – mówił z radością Boderek. No cóż, patrząc na falę upałów w Europie, to raczej nic dziwnego, że docenia on takie aspekty pracy. Niemniej poza takimi rzeczami, w całym wywiadzie podkreślał on, że Vitality naprawdę sporo robi dla zawodników.

Selfmade zdradził jeszcze więcej szczegółów na temat jego rozstania z Fnatic. Jak się można domyślić, zwłaszcza opierając się na poprzednich wypowiedziach, nie miało ono miejsca w dobrych warunkach. – Po grze z S04 wiedziałem, że będą zmiany. Nie wiedziałem, że będą one dotyczyć mnie, ale czułem, że coś się stanie. Spędziłem praktycznie półtora miesiąca, nie mając zielonego pojęcia, gdzie będę w kolejnym splicie, czy ktokolwiek z Fnatic. Dlatego przygotowałem plan B z LIDEREM, bo zawsze chciałem z nim grać – opowiadał 21-latek.

„Nie potrafiliśmy się dogadać”

Mam wrażenie, że wszystko zaczęło się psuć w momencie, w którym pozbyliśmy się Nemesisa i Rekklesa, pomimo tego, że nie uważam, aby Nisqy i Upset byli źródłem problemu. Tak jak mówiłem wiele razy, w ostatnim splicie to oni byli najlepsi – podkreśla Selfmade, chociaż to nie koniec dodawania przez niego oliwy do ognia. – Coś po prostu nie kliknęło. Nie dogadywaliśmy się, mieliśmy sporo kłótni i wiele razy nie potrafiliśmy się dogadać. W 2020 roku praktycznie cała drużyna myślała tak samo. Mówili mi „Selfmade, rób swoje, graj swoimi bohaterami i po prostu wycarry’ujesz gry” i tak było. Na Worldsach byłem w fantastycznej dyspozycji, a potem na wiosnę nie radziłem sobie już tak dobrze. Ale nie dzieje się po prostu tak, że ktoś przechodzi z bycia dobrym do bycia naprawdę słabym – kontynuował Polak.

Selfmade stara się spojrzeć na inne formacje w celu potwierdzenia swojej tezy. Pochyla się nad MAD Lions, którzy po Mid-Season Invitational nie radzą sobie tak dobrze, jak każdy się spodziewał. – Spójrzmy na MAD. Zagrało ono pełną serię BO5 przeciwko DAMWON, rozumiesz jakie to niesamowite? Grali fenomenalnie na MSI, potem zaczęło się LEC i przegrywają z takim EXCEL, co nie oznacza, że są od niego gorsi. Takie rzeczy mają miejsce w seriach BO1.

CZYTAJ TEŻ:
„G2 nie jest już na szczycie”. Nisqy o sile zespołów w LEC i celu Fnatic

Krytyka społeczności i formatu LEC

Trudno się nie zgodzić z Boderkiem, bowiem nieraz słyszeliśmy już opinię o tym, jak wszystko może zdarzyć się w sezonie regularnym. Wydawałoby się, że ze względu na format serii BO1, fani zespołów będą wyrozumiali dla swoich ulubieńców. Selfmade jednak temu zaprzecza. – To najsmutniejsza część bycia profesjonalnym esportowcem, ale chyba tak jest w każdym sporcie. Społeczność będzie oceniała cię jedynie na podstawie ostatnich wyników. MAD Lions byli bogami na MSI, a teraz mówi się o nich, że są cieniem samych siebie po porażkach z G2 i EXCEL. Smutno się to czyta. Z tego powodu przestałem udzielać się w mediach społecznościowych, bo to nie ma sensu. Rekkles miał rację, social media są niezdrowe.

Jeżeli myśleliście, że to koniec linczowania formatu BO1 przez Selfmade’a, to byliście w błędzie. – Pamiętam raz grę z Origen w play-offach. Przegraliśmy jedną mapę, a ja miałem 12 śmierci na Olafie. W ogóle się tym nie przejmowałem, gdyż wygraliśmy kolejną grę i co za tym idzie, całą serię. Dlatego uważam, że format BO1 jest beznadziejny. Rozumiem, że może on być dobry dla widzów, ale dla graczy i samego aspektu rywalizacji jest bardzo zły – komentował leśnik Vitality i trudno mu zaprzeczyć. Jak później dodaje, sumując wszystkie gry w tygodniu, zawodnicy rozgrywają po 40 meczów, tylko po to, żeby rozegrać dwa oficjalne spotkania w weekend. Jeśli w nich coś pójdzie źle, jest się na przegranej pozycji w tabeli.

Selfmade o nowych przedmiotach

Wczorajsza aktualizacja League of Legends przyniosła do gry dwa nowe przedmioty, które są idealne dla tanków i bohaterów, którzy mają brać obrażenia na siebie bądź też samotnie pchać boczne linie. W wywiadzie nie zabrakło pytania o nie. – Jako tako lubię pomysł wprowadzania przedmiotów dla splitpusherów. Niemniej nie lubię itemów, które wzmacniają stwory. Mieliśmy już takie w przeszłości i dla mnie były po prostu nudne. Dlatego też spodziewam się, że tego typu nowe przedmioty prędko zostaną usunięte – podsumował Selfmade.

Na chwilę obecną nie wiadomo, kiedy patch 11.13 będzie rozgrywany w LEC. Wiemy za to, że w celu omawianej poprawy wyników Vitality musi szukać zwycięstwa w każdym meczu. A o to w najbliższy weekend nie będzie najłatwiej, bowiem rywalami Pszczół będą G2 Esports oraz MAD Lions. Więcej szczegółów na temat rozgrywek znajdziecie w poniższej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Duet PDW zdeklasował stawkę. Piątka trzeciego tygodnia Ultraligi

Za nami trzeci już tydzień zmagań drużyn w Ultralidze. Tydzień dla wielu ekip przełomowy, bowiem Illuminar Gaming oraz PDW w końcu wyskoczyli z dna ta...