STS
fot. ESL/Bart Oerbekke

Jak żegnaliśmy lany, tak je teraz witamy. NAVI vs G2 w finale IEM Cologne

Historia zatoczyła koło. Na przełomie lutego i marca 2020 roku nieświadomie na długi czas pożegnaliśmy się z lanowym CS:GO na najwyższym poziomie, gdy Natus Vincere pokonało G2 Esports w finale Intel Extreme Masters Katowice. Kilkanaście miesięcy i parę roszad kadrowych później ta sama para stanie do walki o mistrzostwo pierwszego turnieju offline po pandemicznej przerwie. NAVI dołączyło do Samurajów dzięki wyraźnemu zwycięstwu z FaZe Clanem.

CZYTAJ TEŻ:
„Wiele drużyn budowano w długoterminowej perspektywie”. Trener NAVI tłumaczy siłę regionu CIS
Natus Vincere 2 : 0 FaZe Clan
Inferno 16:7 Mirage 16:7 Dust2

Nietrafiony wybór FaZe czy efekt s1mple’a?

Po pewnej wygranej z Gambit Esports na Inferno FaZe postanowiło postawić na właśnie tę arenę, tym razem nie pozostawiając jej na sam koniec serii. Trzy pierwsze rundy? Pewnie zgarnięte. Potem skład Russela „Twistzza” Van Dulkena przestał jednak zachwycać, oddając kontrolę nad spotkaniem NAVI. Rozbudził się s1mple, ożyli też jego kompani, co przełożyło się na demonstrację siły w defensywie. Ukraiński gwiazdor pierwszą część gry skończył z 21 trafieniami; najjaśniejsze postacie po stronie FC nie złamały nawet dziesiątki. Dyszka to z kolei liczba oczek ostatecznie zainkasowanych przez Natus Vincere – wynik więcej niż przyzwoity, biorąc pod uwagę wygraną przez rywala pistoletówkę.

W dodatku reprezentanci regionu CIS tuż po przerwie zapunktowali ponownie, bo cztery fragi z pistoletów zgarnął Valerii „b1t” Vakhovskyi. Debiutant na lanie tej rangi na moment wyszedł więc z cienia s1mple’a, lecz ten i tak był głównym bohaterem. Z tak świetnie dysponowanym snajperem NAVI może przenosić góry i heroiczne zrywy graczy FaZe tylko odwlekły to, co nieuniknione.

A może po prostu efekt NAVI?

Mirage nie przyniósł odmiany obrazu gry. Przybysze z Europy Wschodniej w ofensywie byli bardzo efektywni, nie dając kibicom FaZe podstaw do wiary w sukces. NAVI nie zwróciło większej uwagi na dwa potknięcia i konsekwentnie budowało zaliczkę punktową. W pewnej chwili naprawdę można było bezwiednie zacząć odliczać rundy dzielące nas od końca półfinału. Finn „karrigan” Andersen i jego zawodnicy nie poddali się jednak bez walki – ostatecznie wynik 4:11 z ich perspektywy nie oznaczał przecież końca świata. Wydawało się, że Natus Vincere ograbiło rywala z wszelkiej nadziei, znów triumfując w pistoletówce, lecz FaZe odpowiedziało zwycięskim forcem, a potem nie powtórzyło błędu przeciwnika i złamało jego ekonomię. Zbudowana wcześniej przewaga zapewniała jednak NAVI ogromny luksus. Luksus, którego s1mple i spółka nie omieszkali wykorzystać. Najpierw runda bez żadnych strat, potem s1mple powstrzymał Twistzza i do sukcesu brakowało już tylko dwóch punktów. Te błyskawicznie zostały dopisane na konto ukraińsko-rosyjskiej kompanii.

Finał między G2 i NAVI jutro o 16:00. Gramy do trzech wygranych map, a zwycięzca bierze 400 tysięcy dolarów. I w świetnym humorze jedzie na zasłużone wakacje. Po więcej informacji na temat Intel Extreme Masters Cologne 2021 zapraszamy do naszej relacji, do której przejść można po naciśnięciu na poniższy baner.

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
jankos g2

Dobra passa G2 w LEC przerwana. Fnatic wygrywa europejski szlagier

Na sam koniec szóstego tygodnia League of Legends European Championship obejrzeliśmy prawdziwy szlagier rozgrywek. Mecze pomiędzy G2 Esports a Fnatic...