STS
fot. ESL/Stephanie Lieske

Pożar za pożarem

Próbowało Cloud9, próbowały także Team Envy oraz Complexity Gaming. Bez powodzenia. Europejsko-amerykański model dywizji CS:GO w dłuższej perspektywie po prostu się nie sprawdzał. Teraz pożar za pożarem zżera od środka kolejną organizację zza wielkiej wody, Evil Geniuses. Pytanie o sens międzykontynentalnej współpracy jeszcze nigdy nie było tak zasadne, bo wątpliwości mnożą się jak grzyby po deszczu. Może po prostu przy obecnym kształcie sceny łączenie EU z NA nie ma racji bytu? 

CZYTAJ TEŻ:
Evil Geniuses bez dwóch graczy na BLAST Premier

Dla formalności: akurat EG czerpało z europejskich pokładów talentu od zawsze. To znaczy nie od zawsze, ale przynajmniej od chwili, gdy po wielu latach absencji powróciło na stare śmieci, ściągając we wrześniu 2019 roku skład reprezentujący wcześniej NRG. Już wtedy częścią zespołu był Tsvetelin „CeRq” Dimitrov i ów stan rzeczy do dziś nie uległ zmianie. Śmiało możemy powiedzieć, iż Bułgar na dobre zadomowił się u wielkiego brata – łącznie już cztery lata współtworzy projekty opłacane w dolarach. 

Przypadek CeRqa to jednak wyjątek potwierdzający regułę. Na palcach jednej ręki można policzyć Europejczyków, którzy wybrali się do USA czy Kanady i tamże zapuścili korzenie. Dlaczego więc mielibyśmy się dziwić, że gdy dziś sytuacja się odwróciła i to zawodnicy z Ameryki Północnej muszą kursować (ważna różnica, nie chcą, tylko muszą, bo alternatywy nie ma, nie licząc VALORANTA) na Stary Kontynent, nie wszystkim się to podoba? W dodatku pandemia i związane z nią regulacje i obostrzenia na pewno nie ułatwiają życia na innym kontynencie, a także rzucają kłody pod nogi również po upragnionym powrocie do domu. – Niestety po długim pobycie w Europie i w związku z przepisami dotyczącymi przymusowej kwarantanny podczas międzynarodowych podróży nie odczułem pozytywnego wpływu wakacyjnej przerwy w takim stopniu, jak oczekiwałem – mówił niedawno Peter “stanislaw” Jarguz. – To szalone, że całą pandemię spędziłem skacząc po europejskich hotelach – wtórował mu Will “RUSH” Wierzba, gdy żegnał się z coL. 

stanislaw pierwotnie miał ominąć ESL Pro League Season 14, ale teraz już wiemy, iż zabraknie go także podczas fazy grupowej BLAST Premier. W dodatku po fatalnym występie w Pro Lidze problemy natury mentalnej zgłosił też Vincent „⁠Brehze⁠” Cayonte i EG dziś przystąpi do rywalizacji nie z jednym, a z dwoma zmiennikami. Nawet w wyjściowym zestawieniu Evil Geniuses nie byłoby faworytem swojego zbioru, a co dopiero teraz… Owszem, Astralis też miesza w składzie, ale można zaryzykować stwierdzenie, że u Duńczyków roszady nie przypominają opróżniania łopatą wody z tonącej łódki. I Liquid, i Vitality w EPL-u należały z kolei do najlepszych. Optymizm wśród kibiców Złych Geniuszów musi być towarem deficytowym. Od transferu Michała “MICHA” Müllera ekipa wygrała jedynie trzy z osiemnastu meczów. 

Według aktualnych wieści zespół ma wrócić do podstawowej piątki na czas północnoamerykańskiej odsłony IEM Fall. Turniej odbędzie się na początku października, a zatem można przypuszczać, iż pod koniec września MICHU raz jeszcze wyruszy w transatlantycką podróż. Oby bez zbędnych perturbacji. Poprzednim razem zarówno CeRq, jak i nasz rodak nie zostali w końcu wpuszczeni do USA i trafili do Meksyku. A jeszcze wcześniej, w Teamie Envy, MICHU został w Europie. Częste problemy logistyczne to drugi obok kwestii czysto życiowych międzykontynentalny znak zapytania. 

Za kilkanaście dni wszystko tak naprawdę zacznie się zatem prawie od nowa. Tak to chyba trzeba ująć, bo Polak spotka się wtedy ze swoim nominalnym prowadzącym po raz pierwszy od mniej więcej dwóch miesięcy, sprowadzony niedawno trener wreszcie w pełnym wymiarze zajmie się swoją pracą i w ogóle w każdym aspekcie na pewno zapanuje sielanka. 

Jeśli wszystko pójdzie dobrze. A co jeśli nie?

Najbardziej szkoda straconego czasu. Po raz kolejny MICHU nie ze swojej winy traci długie tygodnie, niby rywalizując z najlepszymi, ale stając na linii startu na przegranej pozycji. Nie kwestionuję zgłoszonej przez dwóch graczy potrzeby dodatkowego odpoczynku, bo nigdy nie znajdowałem się w podobnym położeniu. Jeśli jednak dbamy o spokój w ich głowach, to zadbajmy też o pozostałą trójkę, która wraz ze stand-inami za kilka godzin zacznie ratować, co się da. Nie tylko stanislaw i Brehze poświęcili wiele, by znajdować się dziś w Evil Geniuses.


MICHU i jego ekipa dziś o 16:30 podejmą Astralis w meczu otwarcia grupy A. Transmisję z tego meczu znajdziecie o tu. 

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Rusza faza grupowa BLAST Premier. Czy ekipa MICHA poradzi sobie mimo przeciwności?

Po kilku miesiącach przerwy tegoroczna odsłona cyklu BLAST Premier powraca. Przed nami więc kolejne esportowe emocje, które zapewni nam jesienna faza...