STS
fot. PGL

ENCE żegna się z IEM Winter. Zespół Polaków przegrywa z Fnatic

Dla ENCE walka o mistrzostwo Intel Extreme Masters Winter 2022 dobiegła już końca. Zespół Pawła „dychy” Dychy i Aleksandra „hadesa” Miskiewicza po wczorajszej porażce z Virtus.pro dziś musiał uznać wyższość Fnatic wynikiem 0:2, co oznacza, że z IEM-em żegna się bez wygrania nie tylko żadnego meczu, ale nawet choć mapy. Ostatnim Polakiem w stawce został […]

Dla ENCE walka o mistrzostwo Intel Extreme Masters Winter 2022 dobiegła już końca. Zespół Pawła „dychy” Dychy i Aleksandra „hadesa” Miskiewicza po wczorajszej porażce z Virtus.pro dziś musiał uznać wyższość Fnatic wynikiem 0:2, co oznacza, że z IEM-em żegna się bez wygrania nie tylko żadnego meczu, ale nawet choć mapy. Ostatnim Polakiem w stawce został więc Mateusz „mantuu” Wiczewski z OG.

ENCE 0:2 Fnatic
Overpass 11:16 Nuke 13:16 Vertigo

ENCE lepsze w defensywie na Overpassie…

Pierwszy krok na drodze do wygranej postawiło Fnatic, szybko wysuwając się na trzypunktowe prowadzenie. Gdy ENCE miało już do dyspozycji lepsze wyposażenie, zrobiło z niego właściwy użytek i niemal wyrównało wynik. Niemal, bo mimo świetnej akcji hadesa w piątej rundzie kolejna padła gładko łupem Fnatic. Drugi z Polaków, dycha, miał spore problemy z otwarciem swojego dorobku, ale w ósmej rundzie wreszcie udało mu się przełamać i zgarnął trzy eliminacje, skutecznie powstrzymując natarcie rywali na bombsite A. Kilka minut później ENCE nie tylko wyrównało, ale nawet objęło prowadzenie po raz pierwszy w tym spotkaniu. Fnatic nie zamierzało złożyć broni i jeszcze przed przerwą doprowadziło do remisu, aczkolwiek ostatnie słowo w tej części spotkania należało do podopiecznych fińskiej organizacji.

…jednak bez szans w ataku

Patrząc na wynik trudno było jednak popadać w huraoptymizm, zwłaszcza że to czarno-pomarańczowi lepiej rozpoczęli po zamianie stron i zgarnęli trzy rundy z rzędu. I nawet gdy ENCE miało już wystarczająco dużo pieniędzy na lepszy sprzęt, to błyskawiczna podsadzka zakończyła się wczesną śmiercią hadesa i w ostatecznym rozrachunku kolejną przegraną zespołu naszych rodaków. Niemoc udało się przełamać w szóstej rundzie drugiej połówki, ale podopieczni Eetu „sAwa” Sahy szybko zostali sprowadzeni na ziemię przez rywali. W końcówce zryw rozpaczy wykonał jeszcze dycha, który zanotował kilka ważnych eliminacji, lecz na obrót sytuacji na mapie było już za późno. Po dwóch wygranych ENCE Fnatic wróciło na zwycięską ścieżkę i pozostało tam już do końca Overpassa, zakończonego ostatecznie wynikiem 16:11.


Więcej o IEM Winter 2021 znajdziecie w naszej relacji tekstowej:


Od niezłego startu do głębokiego dołka

Fani ENCE musieli liczyć na lepszy występ tej formacji na wybranym przez nią Nuke’u. I choć wynik otworzyło Fnatic, to ekipa hadesa szybko doszła do głosu, wygrywając force’a i dwie kolejne rundy. Czarno-pomarańczowi na chwilę podnieśli się z kolan, ale ENCE dalej budowało swoją przewagę… nawet mimo niefortunnego strzału od hadesa, którego pocisk znalazł się w głowie Joonasa „doto” Forssa. Z czasem jednak prowadzenie zaczęło wymykać się z rąk (a w zasadzie macek) Ośmiornic i remis 5:5 stał się faktem.

Na tym Fnatic nie poprzestało i wykorzystując problemy ekonomiczne rywali szybko obróciło ich w pył. A w zasadzie dokonał tego samodzielnie Freddy „KRIMZ” Johansson, który notabene miał spore problemy z wejściem w tę mapę, bo w pierwszych ośmiu wymianach nie ustrzelił ani jednego przeciwnika. Minuta po minucie przewaga Fnatic rosła i wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się serią ośmiu wygranych tej ekipy. Rzutem na taśmę ENCE zapisało na koncie szóste oczko, ale strata trzech punktów w pierwszej połówce nie napawała optymizmem.

Druzgocąca porażka ENCE w sytuacji 5v2

Na szczęście ENCE to gracze tej formacji wygrali pistoletówkę – swoją drogą po raz pierwszy w tej serii –  a w dwóch kolejnych wymianach nie zawiodło i doprowadziło do remisu. Sęk w tym, że gdy już Fnatic miało w rękach bronie o znacznie większej sile rażenia natychmiast przejęło kontrolę nad przebiegiem meczu. W efekcie znów obie drużyny dzieliły trzy oczka, co zdecydowanie nie było dobrą wieścią dla fanów ENCE. Szczególnie po przegranym fullu, w dodatku przegranym w dość niespodziewanych okolicznościach, bo mając ogromną przewagę liczebną. W pewnym momencie ekipa Polaków wyeliminowała trzech rywali i wciąż była w pełni sił, a mimo to i tak ostatecznie przegrała tę rundę.

Kolejna, już ze znacznie gorszym wyposażeniem, łatwo powędrowała w ręce Fnatic i ENCE było coraz bliżej eliminacji. Znajdując się w katastrofalnym położeniu ekipa Polaków niespodziewanie zaczęła jeszcze punktować, ba – była naprawdę bliska wyrównania, jednak rush ze strony rywali doprowadził ich do punktu meczowego. I już przy pierwszej okazji Fnatic postawiło kropkę nad i, eliminując ENCE z zawodów.

W międzyczasie FaZe Clan pokonało Heroic, a spotkanie to również zakończyło się już po dwóch mapach. Jeszcze dziś czekają nas oba półfinały drabinki wygranych w grupie B, jak również dwa mecze drabinki przegranych w zbiorze A. Już wkrótce na serwerze zamelduje się wspomniany we wstępie mantuu i jego OG, którego rywalami będą Ninjas in Pyjamas. Pełny harmonogram oraz więcej informacji dotyczących IEM Winter znajdziecie w naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

PACT z nowym składem Rainbow Six: Siege

MAD DOG'S PACT to bynajmniej nie nowicjusz na scenie Rainbow Six: Siege. Rodzima organizacja w przeszłości kilkukrotnie próbowała już swoich sił na sc...