Astralis 2 : 1 ENCE
Mirage 16:19 Overpass 16:12 Ancient 16:13

Wygrana pistoletówka niekoniecznie musi być gwarantem dobrego wejścia w mecz. I tak było dziś w przypadku Astralis, które zaczęło Mirage'a od zdobycia rundy na pistolety, ale nie zdołało przekuć tego w większe prowadzenie. Wręcz przeciwnie – to ENCE bardzo szybko przejęło inicjatywę. Efektem tego były aż trzy serie triumfów, a podczas każdej z nich gracze fińskiej organizacji zgarniali po trzy oczka. Dzięki temu na przerwę schodzili z prowadzeniem 9:6, a przed sobą mieli jeszcze grę po teoretycznie łatwiejszej stronie. Problem w tym, że teoria w tym wypadku niewiele miała wspólnego z rzeczywistością, bo skład naszych rodaków w obronie wypadł gorzej niż w natarciu. Widoczna też stała się słabsza niż zazwyczaj dyspozycja dychy, a to wszystko sprawiło, iż Astralis zaczęło krok po kroku odrabiać straty. Ba, Duńczycy nie poddali się nawet, gdy przegrywali już 12:15 i wyprowadzili trzy celne ciosy, doprowadzając do dogrywki. Dopiero w niej ENCE w końcu przechyliło szalę na swoją stronę i korzystając z pomocy świetnie grającego hadesa ostatecznie zwyciężyło 19:16.

Po kilkunastu minutach oba zespoły przeniosły się na wybranego przez Astralis Overpassa, którego początek był bardzo podobny do tego, co mogliśmy wcześniej zaobserwować na Mirage'u. Znowu lepiej w mecz weszła duńska piątka, ale i tym razem nie było jej dane cieszyć się tym stanem rzeczy zbyt długo, bo po czterech rundach ENCE przełamało w końcu ekonomiczną dominację przeciwników i zaczęło budować swój dorobek. Co cieszyło, wreszcie odpalił się dycha, który zaliczył nawet kilka ciekawych akcji, ale nie uchronił Ośmiornic przed słabszą końcówką pierwszej połowy. Przez nią międzynarodowy skład schodził na przerwę z niekorzystnym dla siebie wynikiem 7:8, a przecież to on grał dotychczas w obronie! Ale nie było sił – ENCE musiało walczyć o zwycięstwo w natarciu i wydawało się, że może tego dokonać. Tym bardziej że wygrało pistoletówkę i zyskało znaczny boost finansowy, który powinien pomóc w znacznym odskoczeniu rywalom. Niestety, skandynawski zespół w pewnym momencie odpowiedział i gdy tego dokonał, całkowicie przejął władanie na serwerze. Od tego momentu dycha i spółka zdobyli już tylko jedno oczko, a pozostałe punkty padły łupem Astralis, które dzięki temu, nim jeszcze ktokolwiek zdążył choćby pomyśleć o dogrywce, zatriumfowało 16:12.

Wobec tego los obu drużyn miał zostać przesądzony na Ancient. Tam to ekipa naszych rodaków wystartowała lepiej, do czego zresztą sami hades i dycha w pewnym stopniu się przyczynili. Szczególnie rodzimy snajper znowu imponował swoją pewnością gry, dzięki której ENCE stale dotrzymywało kroku swoim oponentom. Ale wraz z upływem kolejnych minut sytuacja na mapie zmieniała się coraz bardziej, a przewaga Ośmiornic stopniowo topniała, co było wodą na młyn Duńczyków. Ci coraz bardziej czuli, że są dziś w stanie sięgnąć po zwycięstwo, zwłaszcza że lepiej niż w poprzednich spotkaniach prezentował się Philip "Lucky" Ewald. Także dzięki niemu Astralis po pierwszej połowie mogło pochwalić się trzypunktową przewagą, co było dobrą informacją dla fanów skandynawskiego zespołu. Ten bowiem po zmianie stron nieco wyhamował, pozwalając sobie na niewymuszone błędy, przez co na serwerze ponownie pojawiła się nerwówka. Jeszcze w 24. rundzie końcowy rezultat pozostawał sprawą otwartą, ale wtedy skład spod znaku czerwonej gwiazdy wrzucił wyższy bieg i nie zatrzymał go nawet ace ustrzelony przez Lotana "Spinxa" Giladiego. Ostatecznie tablica wyników i tak wskazała 16:13 na korzyść duńskiej formacji.


Wybrane mecze wraz z polskim komentarzem oglądać będzie można w ESL.TV Polska. Po więcej informacji na temat turnieju CS:GO w ramach Intel Extreme Masters Katowice 2022 zapraszamy do naszej relacji tekstowej.