STS
ropz FaZe Clan PGL Major Antwerp 2022
fot. PGL/João Ferreira

Startują play-offy Majora CS:GO! Przed nami m.in. starcie NIP-u z FaZe

Po dniu przerwy PGL Major Antwerp 2022 powraca. I to powraca z przytupem, bo przecież dziś rusza faza mistrzów, podczas której będziemy świadkami decydujących pojedynków o mistrzostwo świata w CS:GO. O ten tytuł powalczy także m.in. ENCE, chociaż na występ ekip Pawła „dychy” Dychy i Olka „hadesa” Miśkiewicza poczekamy do jutra.

Ninjas in Pyjamas vs
(16:30, BO3)
FaZe Clan

Przed nami za to starcie z udziałem FaZe Clanu, czyli lidera światowego rankingu. Podopieczni amerykańskiej organizacji tuż przed Majorem zaliczyli naprawdę udany okres, bo to przecież ich łupem padły mistrzowskie tytuły Intel Extreme Masters Katowice 2022 oraz ESL Pro League Season 15. I chociaż jeszcze w styczniu nikt się chyba tego nie spodziewał, FaZe na Majora przybyło jako jeden z kandydatów do tytułu. Tytułu, na który włodarze organizacji czekają od wielu lat. I na razie mają podstawy, by wierzyć, że ich ambicje wreszcie zostaną spełnione. Wszak skład dowodzony przez Finna „karrigana” Andersena w Antwerpii poniósł zaledwie jedną porażkę, przegrywając w pierwszym meczu z ENCE. Nie miało to zresztą znaczenia, bo potem wyższość międzynarodowej ekipy uznawały kolejno Bad News Eagles, Cloud9 oraz Copephagen Flames.

Aczkolwiek wydaje się, że teraz przed FaZe najtrudniejsza z przepraw, bo tym razem na drodze najlepszej ekipy świata stanie Ninjas in Pyjamas. Formacja ze Szwecji od dawna marzy o powrocie na szczyt, w czym pomóc jej miały potężne transfery. O ile jednak Nicolai „dev1ce” Reedtz z powodu problemów zdrowotnych nie spełnił na razie pokładanych w nim oczekiwań, tak Ludvig „Brollan” Brolin ma wszystko, by stać się liderem z prawdziwego zdarzenia. Napędzana przez niego drużyna w fazie legend nie miała łatwego życia, a mimo to udało jej się rozprawić z Teamem Vitality, Cloud9 oraz FURIĄ Esports i tylko Natus Vincere okazało się przeszkodą nie do przejścia. Aczkolwiek porażka z NAVI to coś, co nikomu ujmy nie przynosi.

Tak czy inaczej, zapowiada się prawdziwy hit ćwierćfinałów mistrzostw świata. Zresztą, gdyby NIP i FaZe natrafiły na siebie w wielkim finale, to nikt prawdopodobnie by nie narzekał. Ale zespołom tym przyjdzie mierzyć się ze sobą już w pierwszej rundzie fazy pucharowej, a jeden z nich będzie zmuszony porzucić swoje marzenia. Kto? Tutaj decydujący głos będą mieć prawdopodobnie indywidualności i wydaje się, że tych więcej ma amerykańska organizacja. Wystarczy wspomnieć tylko Håvarda „raina” Nygaarda, Helvijsa „broky’ego” Saukantsa czy też Robina „ropza” Koola, podczas gdy nadzieje Ninjas oparte będą w dużej mierze na tym, do czego zdolny będzie Brollan.

Team Spirit vs
(20:00, BO3)
FURIA Esports

Kilka godzin później swojej szansy na awans do półfinału poszuka również Team Spirit. Nie da się ukryć, że ekipa z Europy Wschodniej to jedno z największych zaskoczeń tego Majora. Wszak nie tylko awansowała ona do czołowej ósemki, ale dokonała tego, nie przegrywając w fazie legend ani jednego spotkania! I nie było wcale tak, że formacja z regionu CIS trafiła na łatwych przeciwników, bo przyszło jej mierzyć się z FURIĄ Esports, Heroic oraz Copenhagen Flames, czyli drużynami, z którymi porażka była teoretycznie wliczona w koszty. Jest to tym ciekawsze, że Spirit tuż przed mistrzostwami straciło swojego trenera, Sergeya „hally’ego” Shavayeva, bo ten został zawieszony przez ESIC i PGL za wykorzystywanie coach buga.

Na wsparcie swojego nominalnego szkoleniowca nie mogła liczyć również wspomniana już FURIA, aczkolwiek dla niej to nie pierwszyzna. Przecież Nicholas „guerri” Nogueira został ukarany już jesienią 2020 roku podczas poprzedniej fali banów, przez co zabrakło go już na poprzednim Majorze. Tak jak wtedy zastępuje go Marcos „tacitus” Castilho i 22-latek zdecydowanie może być zadowolony ze swojej pracy. Pod jego wodzą Brazylijczycy dostali się do play-offów i to kosztem wicemistrzów świata, czyli G2 Esports. Taka wygrana musiała zresztą mocno podbudować morale i tak nabuzowanych pozytywną energią Latynosów, których ponownie nieść będzie doping fanatycznych kibiców.

I doping ten z pewnością się przyda, bo, jak zostało już napisane, FURIA podczas PGL Majora grała już ze Spirit i wówczas poległa. Niemniej wtedy stawka była o wiele niższa i dookoła nie było też publiki. Ta teraz będzie głośno wspierać swoich faworytów, ale jednocześnie tworzyć też ogromną presję. Z tą, przynajmniej w teorii, lepiej powinni poradzić sobie podopieczni tacitusa, chociażby z uwagi na o wiele większe niż rywale doświadczenie. Wydaje się jednak, że w drugim czwartkowym meczu każde rozstrzygnięcie jest tak naprawdę możliwe i na ten moment trudno tak naprawdę przewidzieć, kto wieczorem będzie mieć powody do radości, a kto uda się do hotelu, by rozpocząć pakowanie.


Wybrane mecze wraz z polskim komentarzem obejrzeć będzie można na kanale Piotra „izaka” Skowyrskiego na Twitchu. Po więcej informacji na temat PGL Major Antwerp 2022 zapraszamy do naszej relacji, którą znaleźć można pod tym adresem.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Imperial Esports, PGL Major Antwerp 2022

Cloud9 zawodzi, Imperial sensacją. Największe zaskoczenia fazy legend Majora CS:GO

Zmiana barw nie pomogła Tuż przed startem Majora amerykańska organizacja Cloud9 ogłosiła powrót do CS:GO. Zakontraktowała ona zawodników byłego już G...