Było niewielu, a zostało okrągłe zero
Zacznjimy w ogóle od tego, że w samej walce o zadebiutowanie na TAURON Arenie podczas pierwszej edycji IEM Kraków Polaków było jak na lekarstwo. Mowa tutaj głównie o graczach, bo tych można było policzyć na palcach jednej ręki (no dobra, dwóch). Był Team Liquid z Kamilem "siuhym" Szkaradkiem i Rolandem "ultimate'em" Tomkowiakiem. Był GamerLegion z Januszem "Snaxem" Pogorzelskim i Milanem "hypexem" Polowcem. Byli Ninjas in Pyjamas z Kacprem "xKacperskym" Gabarą. No i była jeszcze największa nadzieja, czyli FaZe Clan z Jakubem "jcobbbem" Pietruszewskim. Wiecie co łączy wszystkie te zespoły i graczy? Że żadnego z nich już na IEM-ie nie ma.
Pozytywów szukać nie mogą nawet ci najbardziej zagorzali fani promowania biało-czerwonej flagi na światowej rangi eventach. Mowa tutaj o tych, którzy w związku z długotrwałym brakiem dobrych wyników polskich graczy, doszukiwali się pozytywów w tym, że w półfinale albo finale jakiegoś turnieju zagra zespół z rodzimym trenerem, asystentem, przyjacielem rodziny czy innym kucharzem w składzie. Zonk – w play-offach IEM Kraków nawet żadnej takiej osoby nie będzie.
O występach Biało-Czerwonych słów kilka
Co do samych przygód Polaków na IEM Kraków 2026, to jedni za burtę powypadali szybciej, drudzy później, ale koniec końców ostateczne wyniki ekip z naszymi rodakami w zespole możemy określić jednoznacznie – klapa! Dość przecież powiedzieć, że z pierwszego etapu turnieju nie awansowała ani jedna formacja z graczem znad Wisły w szeregach. Jedynym śmiechem przez łzy okazało się przejście dalej Wiktora "TaZa" Wojtaza, który obecnie dowodzi Oleksandrowi "s1mple'owi" Kostylievowi i jego bandzie z BC.Game (bo drużyną póki co trudno to nazwać, ale to temat na inny artykuł).
W drugiej części zmagań ostał się zatem w zasadzie tylko rodzynek z FaZe, który zbyt wiele sobie też nie pograł. jcobbbowi i spółce udało się wygrać jedynie z podopiecznymi TaZa. Ale co to za wynik, skoro wcześniej dostaje się bęcki od 3DMAX, a później od MOUZ? I to bęcki przez duże B. A mówimy tutaj przecież o drużynie, która chwilę temu grała w finale Majora.
IEM Kraków z niespodziewanym wyzwaniem
Koniec już jednak pastwienia się nad pokazami Polaków w poprzednich fazach IEM Kraków. Czas stwierdzić fakty. A faktem jest to, że na scenie w krakowskiej arenie nie stanie żaden polski gracz, ani trener, ani asystent, ani w zasadzie... nikt (no chyba, że liczymy tutaj pracowników, którzy będą ową scenę budować). Taki obrót spraw rodzi, jakby nie patrzeć, jeszcze jeden dodatkowy problem, który na pewno organizatorom turnieju nie pomaga.
Miał być pewnego rodzaju nowy start, odświeżenie. Miał w pewnym sensie pojawić się ten mityczny efekt nowej miotły. Zamiast tego może wyjść na to, że z przyczyn, na które twórcy zawodów wpływu nie mają, pojawi się kłopot, z którym trudno będzie się uporać. Bo w przeszłości nawet jeśli już polskich graczy nie było (bo nie oszukujmy się, ale każdy wie jak z polską sceną jest), to zawsze albo dało się znaleźć jakiś rodzimy akcent w zagranicznych formacjach, albo chociaż drużyny, które da się lubić. Teraz... no cóż, może być z tym różnie.
Kogo dopingować będzie widownia?
No dobra, w takim razie kto w ogóle ostał się na placu boju w walce o pierwszy mistrzowski tytuł IEM Kraków? W ćwierćfinałach mamy FURIĘ z Aurorą oraz G2 Esports z MOUZ. I tak szczerze, to kogo mamy tutaj wybrać? Pierwszy ćwierćfinał to w dużym uproszczeniu Brazylia vs Turcja – już widzę te tryskające energią trybuny, które co rundę przez cały mecz krzyczą i wspierają którąś z formacji. W drugim ćwierćfinale już łatwiej wytypować faworyta publiczności, ale to wciąż raczej z blaku laku, aniżeli ze szczerej sympatii. Bo umówmy się, kto normalny kibicowałby zupełnie bezpłciowemu MOUZ? Na pewno nie ja!
Zostały jeszcze dwie drużyny, czyli te, które zagwarantowały sobie bezpośredni awans do półfinału – Team Vitality i Team Spirit. I widząc przed oczami nazwę "Spirit" od razu słyszę tę falę buczenia i gwizdów dochodzącą z nawet najdalszego kąta hali. Tak więc Smoki odpadają. Zostają Pszczoły, które jedni uwielbiają, a inni nienawidzą (ja akurat należę do tego pierwszego obozu).
Za kim finalnie pójdzie kibicowskie wsparcie? Jak widzicie, niełatwo jest to jednoznacznie stwierdzić. Polski sektor na IEM Kraków, który wybiera się na tę imprezę zapowiedział, że w ćwierćfinałach będzie za FURIĄ oraz G2 Esports. Więcej na temat jego planów dowiecie się tutaj. A mi nie pozostaje nic innego jak tylko zapytać – kogo wy będziecie wspierać na krakowskiej TAURON Arenie?