fot. ESL/Bart Oerbekke

jks: Ciężka praca zaczyna się spłacać

Piękna przygoda Renegades w Katowicach trwa w najlepsze. Zespół wywodzący się z Australii ma już dwie wygrane w Fazie Nowych Legend i jest o krok od zagrania przed publicznością w Spodku. Po heroicznym zwycięstwie nad FaZe Clanem w ogniu naszych pytań stanął Justin „jks” Savage. 23-latek wierzy, że dotychczasowy występ w stolicy Górnego Śląska jest efektem wzmożonej pracy i włożonego serca w grę, ale jednocześnie stara się zachować chłodną głowę i unikać przedwczesnej radości.

Adam Suski: Zacznijmy od bezbłędnej w waszym wykonaniu pierwszej fazy Majora, którą skończyliście z bilansem 3:0. Jak duży był to dla was zastrzyk pewności siebie?

Justin „jks” Savage: W Fazie Nowych Legend graliśmy z AVANGAR, NiP-em oraz ENCE i wszystkie te mecze były bardzo dobre w naszym wykonaniu, to nie było tak, że wygrywaliśmy dzięki szczęściu. Nasza pewność siebie wzrosła więc z faktu, że graliśmy dobrego CS-a. Wiedzieliśmy, że tak jest nawet w sytuacjach, w których poprzednio tego nie czuliśmy. Wydaje mi się, że pokonanie tych drużyn to nie była kwestia przypadku, bo w końcu ograliśmy nie jakieś zespoły niskiej rangi, tylko faktycznie przyzwoite ekipy. Przed tym turniejem czuliśmy się zmotywowani, bo ostatnio szło nam całkiem dobrze, więc wiedzieliśmy, że możemy rywalizować z tymi najlepszymi drużynami, które tutaj są.

Jak przygotowaliście się do drugiego etapu Majora? Po szybkim awansie mieliście przecież sporo wolnego.

W Polsce trenujemy już od jakiegoś miesiąca. Mieliśmy dwa dni wolnego po tym, jak udało nam się awansować, co było przecież naszym głównym celem. Zdecydowaliśmy się na to, by po prostu się zrelaksować, bo od dłuższego czasu pracowaliśmy bardzo mocno. Po tym były trzy lub cztery dni treningów, czyli w zasadzie wróciliśmy do tego samego schematu, co wcześniej. Graliśmy po pięć-sześć sparingów dziennie, oglądaliśmy dema, przeanalizowaliśmy wszystkie nasze spotkania w Fazie Nowych Legend, zastanowiliśmy się nad tym, co musimy naprawić.

Spodziewaliście się tak niesamowitego występu na tym Majorze? Wasza przygoda zaczęła się przecież od zamkniętych kwalifikacji, więc pokonaliście daleką drogę, by być tutaj.

Nie oczekiwałem, że będzie nam szło tak dobrze do tego momentu, bo na razie nie chcę zapeszać. Włożyliśmy w to jednak sporo ciężkiej pracy, która zaczyna się spłacać. Dlatego też to nie jest dla nas niespodzianka, a bardziej pozytywne uczucie, że robimy swoje, bo dużo ćwiczymy. To oczywiście nie tak, że nie robiliśmy tego do tej pory, ale to po prostu zaczyna przynosić wymierne efekty.

Teraz jesteście bardzo blisko play-offów. Nie boicie się, że możecie poczuć się zbyt pewnie w kolejnych grach?

Nie do końca. Spodziewam się, że podejdziemy do następnych meczów pewni siebie, przygotujemy się w ten sam sposób. To nie jest tak, że po wygraniu dwóch meczów nagle nie zrobimy nic z tego, co robiliśmy wcześniej. Ściśle trzymamy się naszego harmonogramu. Musimy jednak trzymać głowę nisko, traktować kolejny mecz, tak jakbyśmy przegrali pięć poprzednich.

Przy okazji macie także zagwarantowane miejsce na kolejnym Majorze. To dla was duża ulga?

Tak, najważniejsze, że nie będziemy musieli wrócić na Minora, szczególnie, że byliśmy na nim praktycznie za każdym razem. Gdy jedziesz na Minora to nie myślisz o wschodach słońca i tysiącach innych tego typu rzeczach, bo sam turniej jest naprawdę bardzo stresujący, jest wiele mocnych drużyn. Wywiera się na nas zawsze dużą presję, ale nie można przecież oczekiwać, że będziemy zawsze wygrywać. Dlatego to dla nas znaczy wiele, że nie musimy tam wracać, również z uwagi na liczne podróże.

Kilka miesięcy temu do składu przywrócony został wasz obecny trener – kassad. W jaki sposób pomaga on wam pracować nad poprawą waszej gry?

Tak, faktycznie przed kilkoma miesiącami kassad wrócił, jego pierwszym turniejem był chyba StarLadder. Pomaga nam dużo w kwestii taktyki, strategii. Zajmuje się także przygotowaniem harmonogramu pracy. Gramy lepsze i gorsze mecze treningowe, a on mówi nam, co należy poprawić. Dzień później omawiamy to, co było złego w naszej grze poprzednio. Jest bardzo pomocny w tego typu sprawach. Kolejną istotną kwestią, której brakowało nam pod jego nieobecność, są strategie w tracie spotkań, kiedy na przykład bierzemy pauzę taktyczną. Wtedy dzieli się z nami swoimi przemyśleniami, pomysłami, ponieważ ma trochę inną perspektywę meczu niż my.

Uważasz, że ten Major może być dużym krokiem dla australijskiego CS-a? Wy jesteście w Fazie Nowych Legend, a tydzień wcześniej mieliśmy okazję oglądać w akcji Grayhound. Teraz wasz region będzie rósł w siłę?

Mam taką nadzieję! Dużo ludzi w naszym kraju widzi nasze wyniki i może dzięki nim zmieni swoje nastawienie do gry i zwiększy motywację do pracy. W ostatnim roku australijski CS faktycznie poszedł do przodu. Nawet biorąc pod uwagę, że Grayhound skończyło poprzednią fazę z bilansem 0:3, to jednak miało przy tym naprawdę bliskie mecze z naprawdę dobrymi zespołami. Wierzę, że te osiągnięcia pomogą w uświadomieniu ludzi, że australijskie drużyny mogą naprawdę namieszać.


Wybrane mecze wraz z polskim komentarzem oglądać będzie można w ESL.TV Polska. Angielska transmisja prowadzona będzie natomiast tutaj oraz tutaj. Po więcej informacji na temat Intel Extreme Masters Katowice 2019 CS:GO Major zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Virtus.pro

Pracowity czwartek polskich drużyn, zagrają m.in. Virtus.pro i devils.one

Wszyscy fani rodzimej sceny CS:GO powinni upewnić się, że dziś wieczorem będą mieć czas. Od godziny 17:00 w akcji zobaczymy bowiem czołowe rodzime for...