fot. Ultraliga

Niegdyś o mistrzostwo, teraz o EU Masters – devils.one podejmie dziś akademię Rogue

Dwa ostatnie sezony Ultraligi przynosiły te same pojedynki w tygodniu wieńczącym play-offy. Najpierw devils.one mierzyło się z Illuminar Gaming w walce o miejsce w wielkim finale, a następnie Diabły stawały w szranki z Rogue Esports Club w meczu o mistrzowski tytuł. Czasy się zmieniają, podobnie jak lista uczestników czołowych polskich rozgrywek. Po dołączeniu K1ck eSports Clubu podopieczni portugalskiej organizacji wprowadzili sporo zamieszania, gwarantując sobie jako pierwsi miejsce w wielkim finale rozgrywek. Ale spokojnie – starcie Rogue… a w zasadzie AGO ROGUE z devils.one czeka nas również w tej edycji, ale o zupełnie inną stawkę.

AGO ROGUE vs devils.one
17:00 (BO5)

Przewidywany skład

Przewidywany skład

Mathias „SZYGENDA” Jensen Jakub „Sinmivak” Rucki
Nikolay „Zanzarah” Akatov Bruno „Bruness” Freund
Paweł „Czekolad” Szczepanik Mateusz „Czajek” Czajka
Paweł „Woolite” Pruski Robert „Bullet” Pruchniewski
Patryk „Mystiques” Piórkowski Łukasz „Pyrka” Grześkowiak

Wielkie oczekiwania niosą wielką presję

Zamiast o mistrzostwo trzeciego sezonu bój odbędzie się o awans na European Masters. Choć AGO ROGUE miało już jedną okazję do zapewnienia sobie miejsca na tym turnieju, nie wykorzystało jej i musi przystąpić do meczu o być albo nie być. I trudno oczekiwać, aby ktokolwiek z zespołu lub organizacji mógł być zadowolony tą drugą opcją. Patrząc na historię akademii Rogue w Ultralidze, jedyną wpadką była porażka z DV1 w finale drugiego sezonu, a oprócz tego zespół ten odnosił wyłącznie sukcesy. Absolutnym minimum wydaje się być więc wicemistrzostwo wciąż gwarantujące miejsce na EU Masters, ale z wielkimi oczekiwaniami wiąże się jeszcze większa presja.

Ta w żadnym stopniu nie spoczywa na zawodnikach devils.one. Owszem, jak na razie idzie im wręcz fenomenalnie, ale przecież przed startem sezonu nieliczni stawiali ich na podium, a co dopiero widzieli ich w wielkim finale. A jednak – od tego celu dzieli ich tylko jedno BO5. W tym momencie awans na European Masters nie jest już tylko mglistą fantazją, a czymś na wyciągnięcie ręki. I nawet w przypadku porażki, choć z pewnością sami gracze będą mieli powody do frustracji, to nikt nie będzie mógł mieć przegranej Diabłom za złe. Już przekroczyli wszelkie oczekiwania i teraz może być tylko lepiej. Oj, znacznie lepiej.

Jak z procy

O tym, że devils.one to skład młodzików, powiedziało się już wiele. Sama organizacja jeszcze przed startem tej edycji Ultraligi reklamowała się posiadaniem piątki zawodników, których średnia wieku wynosi 19,2 lat. Poza Robertem „Bulletem” Pruchniewskim, który notabene jako jedyny miał już okazję wziąć udział w European Masters, wszyscy gracze mają mniej niż dwadzieścia wiosen za sobą i choć Łukaszowi „Pyrce” Grześkowiakowi oraz Jakubowi „Sinmivakowi” Ruckiemu trudno odmówić doświadczenia nabytego na polskiej (oraz w przypadku toplanera zagranicznej) scenie LoL-a, to wciąż są to zawodnicy, którzy będą stanowić polską reprezentację League of Legends jeszcze przez lata – o ile oczywiście sami nie zdecydują się zakończyć swojej kariery wcześniej.

Mówiąc o młodości składu, nie sposób nie wspomnieć o Mateuszu „Czajku” Czajce, który mimo zaledwie szesnastu lat na karku ma już na koncie jedno mistrzostwo Ultraligi, a do tego zwycięstwo z samym Marcinem „Jankosem” Jankowskim w turnieju 1v1. Rzecz jasna na ten drugi należy patrzeć z przymrużeniem oka, ale i tak Czajka nieprzypadkowo określa się mianem Baby Fakera/Baby Capsa. Umiejętności tego zawodnika mógłby pozazdrościć niejeden starszy midlaner, a doświadczenie zdobywane na bieżąco przez niego może być katapultą we wcale nie tak odległej przyszłości. Tym bliższej, jeśli DV1 faktycznie uda się zapewnić dziś awans na European Masters, gdzie skupione będą oczy wielu scoutów z najbardziej renomowanych drużyn w Europie.

Reasumując – dzisiejszy mecz może z perspektywy czasu okazać się pierwszym krokiem do podbicia podwórka Starego Kontynentu dla graczy devils.one. Dla nich to niebywała okazja, ale nawet jeśli dzisiaj się nie uda wygrać, to wcale nie będzie to rychły ich koniec. Jak wspomniałem, obecna piątka DV1 i tak przekroczyła już oczekiwania wielu i choć nie mają wiele do stracenia, to zyskać mogą naprawdę wiele.

Coś do udowodnienia

Zupełnie inaczej wygląda sprawa ich dzisiejszych rywali. AGO ROGUE, czyli skład zawierający zawodników mających doświadczenie zdobyte na rozmaitych europejskich scenach, a w przypadku duetu z dolnej linii w postaci Pawła „Woolite’a” Pruskiego i Patryka „Mystiquesa” Piórkowskiego również w najbardziej prestiżowych rozgrywkach Starego Kontynentu. Ale nie tylko ta dwójka może pochwalić się występami w jednej z czołowych lig, w końcu dżungler zespołu, Nikolay „Zanzarah” Akatov, kilka razy znajdował się na podium LoL Continental League, czyli ligi LoL-a Wspólnoty Niepodległych Państw, będąc o włos od awansu na Mid-Season Invitational czy kwalifikacje do Worlds. Takich osiągnięć póki co nie mają Mathias „SZYGENDA” Jensen ani Paweł „Czekolad” Szczepanik, ale oni z kolei dali o sobie znać w hiszpańskich zmaganiach, uważanych za jedne z najlepszych w Europie.

W skrócie AGO ROGUE to skład, który na rzeczy się zna. Pod względem doświadczenia można więc pokusić się o postawienie go po drugiej stronie bieguna w stosunku do devils.one. Nie można się temu dziwić, bo większość z zawodników jest starsza nawet o kilka lat od swoich rywali z poszczególnych pozycji, ale mimo bagażu doświadczeń… wielu zawodników dźwiga też nie mniejsze brzemię. Dla przykładu – SZYGENDA i Zanzarah w zeszłym roku zdobyli dwa wicemistrzostwa LVP Superliga Orange i mimo awansu na EU Masters oraz solidnej fazy grupowej play-inów ostatecznie nie udało im się awansować do kolejnego etapu. Również duet RGO jest z pewnością głodny sukcesu, bo jeszcze w zeszłym splicie obaj zawodnicy grali w League of Legends European Championship, a teraz są na skraju eliminacji z walki o European Masters.

Podczas gdy dla młodzików z devils.one jest to pierwsza taka okazja do wystrzelenia ze swoimi karierami, dla graczy AGO ROGUE awans na European Masters jest w zasadzie wymogiem. Łącznie tak wiele razy musieli oni godzić się z porażkami w finałach czy odsunięciem od głównego składu grającego w czołowych rozgrywkach, że miejsce w drugiej klasie rozgrywkowej w Europie należy im się jak psu buda. Nie oznacza to oczywiście, że DV1 ma po prostu oddać rywalom to, na co może wydawać się, że zasługują. To gracze RGO muszą po raz kolejny podnieść się z kolan i udowodnić, że mimo przeciwności losu mają najważniejszą cechę esportowców – wytrwałość.

Regres regresowi nierówny

Oglądając fazę zasadniczą Ultraligi, można było gołym okiem dostrzec, że z czasem siła AGO ROGUE zaczęła gasnąć. Patrząc na statystyki drużyn w obu połowach rozgrywek ligowych, faktycznie można zauważyć taką zależność, ale nie jest to tylko domena RGO. Z podobnym problemem borykało się również devils.one, aczkolwiek nie na aż taką skalę. Oto jak prezentują się najważniejsze wyniki drużynowe z pierwszej i drugiej połowy fazy grupowej:

1. połowa 2. połowa Zmiana
K/D 2,51
#1
1,37
#2
0,82
#6
1,11
#3
67,33% ▼ 18,98%
[email protected] 3 240,57
#1
-879,43
#6
372,71
#3
-1138,57
#7
▼ 2867,86 ▼ 259,14
VT 27:42
#1
39:24
#7
35:36
#6
37:41
#7
28,52% ▼ 4,36%
LT nd.
#1
32:15
#6
34:08
#6
29:07
#8
▼ 9,72%
DRG% 80,77%
#1
47,5%
#5
36,84%
#8
57,89%
#1
▼ 54,39% ▲ 25,44%
HRLD% 76,9%
#1
35,7%
#7
30,8%
#6
57,1%
#3
▼ 59,95% ▲ 59,94%
BRN% 100%
#1
50%
#4
50,0%
#3
42,9%
#4
▼ 50,00% ▼ 14,20%

Dwie ostatnie kolumny prezentują spadek lub wzrost poszczególnych statystyk obu drużyn między obiema połowami fazy zasadniczej. I fakt, że po stronie AGO ROGUE widzimy tylko ciepłe kolory może być dobijający. Oznaczają one regres tego zespołu, bo oczywiście nie zawsze strzałka w górę oznacza poprawę – przy czasie zwycięstwa im krócej, tym lepiej. devils.one również w niektórych aspektach pogorszyło się (nawet w tych, w których wypadało i tak już dość słabo), ale w innych zaliczyło progres.

Patrząc na statystyki pojedynczych graczy, również można dostrzec spadek formy RGO. Dla przykładu z dziesiątki, którą dziś będziemy mogli obejrzeć na Summoner’s Rifcie Woolite miał podczas pierwszej połowy KDA na poziomie 28,33 (najlepsze spośród zawodników RGO i DV1), zaś podczas drugiej – 2,35 (analogicznie najgorsze). Co prawda tu również gracze DV1 nie są na wyraźnie lepszej pozycji, bo też zdarzało im się wykręcać gorsze wyniki, ale nie zaliczyli aż takiego spadku, jaki można wywnioskować, patrząc na liczby po stronie AGO ROGUE.

RGO więc w ostatnich tygodniach nie było w optymalnej dyspozycji. Czy to wina zewnętrznych czynników, czy nieco zlekceważenia pod koniec fazy zasadniczej – tego nie wiadomo. Faktem jednak jest, że devils.one może wykorzystać odsłonięcie się przeciwników i zadać bardzo bolesny cios. Nowy skład Diabłów pokazał już, że jest godzien miejsca na podium Ultraligi, ale pozostaje pytanie – czy jest godzien co najmniej wicemistrzostwa? Czy w swojej najlepszej formie będzie w stanie pokonać borykające się z problemami AGO ROGUE?

Mały finał Ultraligi będziecie mogli obejrzeć na kanałach Polsat Games na Twitchu oraz YouTube. Transmisja rozpocznie się o godzinie 17:00. Po więcej informacji dotyczących trzeciego sezonu Ultraligi zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Na`Vi odbija się od dna! Saves i spółka z kolejnym zwycięstwem w Pro Lidze

Natus Vincere sięgnęło po drugie z rzędu zwycięstwo w Rainbow Six: Siege Pro League. Zespół, którego członkiem jest jedyny Polak w rozgrywkach, tym sa...