fot. G2 Esports

G2 Esports czwarty raz z rzędu triumfuje w LEC!

G2 Esports w fenomenalnym stylu pokonało Fnatic i po raz czwarty z rzędu sięgnęło po trofeum League of Legends European Championship. Mimo że to Pomarańczowo-Czarni wydawali się być faworytami w tym starciu, to Samurajowie po raz kolejny pokazali, dlaczego są uznawani za najlepszy skład w historii europejskiego LoL-a.

Fnatic Origen 0:3 G2 Esports
G2 Esports 1:0 Origen Fnatic
Wunder
Camille
Bwipo
Gangplank
Jankos
Shen
Selfmade
Gragas
Caps
LeBlanc
Nemesis
Orianna
Perkz
Ashe
Rekkles
Jhin
Mikyx
Braum
Hylissang
Nautilus

Seria rozpoczęła się lepiej dla Fnatic, gdyż Oskar „Selfmade” Boderek z powodzeniem zaatakował dolną alejkę i zagwarantował pierwszą krew swojemu strzelcowi. Późniejsza walka na bocie przebiegła jednak po myśli Samurajów, a dwa zabójstwa wylądowały na koncie Marcina „Jankosa” Jankowskiego. Ponadto Polak pomógł Martinowi „Wunderowi” Hansenowi w wykluczeniu przeciwnego Gangplanka, a w dolnej części mapy szalał Rasmus „Caps” Winther, który przez pierwszy kwadrans zgromadził trzy zabójstwa.

CZYTAJ TEŻ:
Jankos: Nie liczyłbym na to, że drużyny z NA wyjdą na Worldsach z grupy

Co prawda, Pomarańczowo-Czarni zdołali pokonać pierwszego smoka, jednakże każda późniejsza potyczka kończyła się znacznie lepiej dla G2 Esports. Wreszcie w 27. minucie Samurajowie z łatwością wygrali kolejny teamfight i zgarnęli wzmocnienie Barona. Kiedy wydawało się, że Samurajowie bezproblemowo zakończą rozgrywkę, nagle zaczęli przegrywać teamfighty i po kolejnych śmierciach oddali przeciwnikom Nashora. Nadal jednak przewaga była bardzo zauważalna, więc wicemistrzowie świata dalej wygrywali walki, co ostatecznie zagwarantowało im Oceaniczną Duszę oraz kolejne fioletowe wzmocnienie. Sprawiło to, że byli oni niesamowicie blisko wygranej i mimo wielu błędnych decyzji ostatecznie domknęli mecz po prawie 50. minutach rozgrywki.

Fnatic Origen 0:1 G2 Esports
Bwipo
Zilean
Wunder
Ornn
Selfmade
Hecarim
Jankos
Sett
Nemesis
Corki
Caps
Sylas
Rekkles
Senna
Perkz
Ashe
Hylissang
Pyke
Mikyx
Lulu

Tym razem pierwsza krew powędrowała na konto Mihaela „Mikyxa” Mehle, który zdołał wyeliminować przeciwnego wspierającego. Mimo to Fnatic lepiej radziło sobie na środku i w górnej części mapy, dzięki czemu zgarnęło kilka zabójstw. Pierwsza wieża została jednak zniszczona przez Lukę „Perkza” Perkovicia, co sprawiło, że różnica w złocie była bardzo niewielka. Dodatkowo Samurajowie pokonali pierwsze dwa smoki, co zagwarantowało im całkiem komfortową pozycję.

Wtedy jednak Fnatic z Nemesisem na czele zaczęło przejmować pałeczkę. Kolejne dwie bestie powędrowały na konto Pomarańczowo-Czarnych, którzy konsekwentnie raz za razem wyłapywali przeciwną Lulu i tym samym pokonali kolejne dwie bestie. Przy okazji piątego smoka to G2 wydawało się być w lepszej pozycji, jednakże Selfmade ukradł potwora i znacząco zbliżył swoją ekipę do duszy. Wicemistrzowie Europy nie poradzili sobie jednak najlepiej w późniejszej walce i oddali kilka eliminacji przeciwnikom. Rekkles i spółka nadal jednak wygrywali kolejne walki i po zgarnięciu Duszy oraz Barona byli bardzo blisko ostatecznego triumfu. W pewnym momencie jednak Caps pokazał na co go stać i w niesamowity sposób ogrywał przeciwników w potyczkach. Od tamtej pory większość teamfightów kończyła się lepiej dla G2, które po wyłapaniu Nemesisa zabiło Eldera i zakończyło rozgrywkę.

Fnatic Origen 0:1 G2 Esports
Bwipo
Ornn
Wunder
Vladimir
Selfmade
Graves
Jankos
Sett
Nemesis
Corki
Caps
Syndra
Rekkles
Caitlyn
Perkz
Ashe
Hylissang
Bard
Mikyx
Nautilus

Tym razem pierwsza krew została przelana przez Capsa, który chwilę później także samodzielnie wyeliminował Nemesisa. Fnatic starało się za wszelką cenę wrócić do gry i ostatecznie zdobyło jedną eliminację na dolnej alejce, jednakże różnica w stworach na midzie nadal była ogromna. Po kilku minutach jednak midlaner oraz wspierający G2 popełnili spore błędy, przez co Corki zdołał odrobić straty, a ogólny stan finansów był bardzo wyrównany.

Mimo wszystko w późniejszych teamfightach to Samurajowie zachowali zimną krew i zabijali przeciwników raz za razem, przez co w momencie pojawienia się Nashora mieli na swoim koncie aż pięć tysięcy sztuk złota przewagi. Po chwili Jankos i spółka pokonali trzeciego smoka i znaleźli się o krok od Ognistej Duszy. Przy okazji walki o czwartą bestię wicemistrzowie świata unicestwili całą przeciwną formację oraz zgarnęli wzmocnienie, przez co Fnatic znajdowało się w zasadzie jedną nogą w grobie. Kolejne dwie eliminacje zagwarantowały G2 Barona, wraz z którym w 33. minucie ekipa ta zniszczyła dwa inhibitory. Potyczka na dolnej alei i fantastyczne paczki Corkiego zaowocowały trzema eliminacjami dla Fnatic, które zdecydowało się podjąć Eldera, ale Caps i Wunder użyli teleportacji do bazy przeciwnika i zakończyli grę, serię oraz cały sezon.

Było to ostatnie starcie w tym sezonie LEC. Po więcej szczegółów zapraszamy do naszej relacji tekstowej, do której link zamieszczamy poniżej.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

W Oceanii bez niespodzianek – Renegades z awansem na Majora w Rio!

Ci, którzy liczyli na niespodziankę, mogą mieć powody do rozczarowania. Renegades bowiem nie dali się zaskoczyć swoim lokalnym rywalom i zatriumfowali...