fot. Riot Games/David Lee

Wejść w buty legendy. Kto mógłby zastąpić Bjergsena w TSM-ie?

Z czym wam się kojarzy TSM? Z okrągłym, czarno-białym logotypem, który pozostał praktycznie niezmienny na przestrzeni kilku lat? Czy może z głośnymi okrzykami ze strony fanów nie tylko podczas rozgrywek LCS, ale także na Worlds czy innych międzynarodowych turniejach? Wszystkie te rzeczy są jak najbardziej charakterystyczne dla amerykańskiej organizacji, która znana jest przede wszystkim ze swojej dywizji w League of Legends. To właśnie w produkcji Riot Games TSM często sięgał po regionalne trofeum i reprezentował Amerykę Północną za granicą. Nie sposób ukryć, że nieodłącznym elementem wielu tych sukcesów (jak i porażek) był również Søren „Bjergsen” Bjerg.

Przygoda Duńczyka z profesjonalnym graniem dobiegła jednak końca. Nie znaczy to jednak, że Bjergsena nie będziemy już widywać w LCS. 24-latek podjął się bowiem nowego wyzwania, jakim jest trenowanie – właśnie tę posadę objął w TSM-ie. Bjerg jako główny szkoleniowiec już teraz stawia pierwsze kroki i czoła różnym wyzwaniom, wszak do jego zadań należy na przykład skompletowanie składu na przyszły rok.

CZYTAJ TEŻ:
Okno transferowe League of Legends coraz bliżej. Tak aktualnie prezentują się składy drużyn z LEC, LCS i LCK

No właśnie, kogo Duńczyk wybierze na swojego zastępcę? Koniec końców, wejście w jego buty to zadanie wymagające nie tylko umiejętności, ale mocnej psychiki ze względu na potencjalną presję od fanów (FreeSM czy NA 0-10 to świetne memy, no, chyba że jesteś obiektem tych żartów). Doświadczeniem drużyna zapewne również nie pogardzi. Przyjrzyjmy się zatem plotkom transferowym, i wybierzmy najrozsądniejsze i najciekawsze możliwości dla TSM-u.

Tristan „PowerOfEvil” Schrage

Trudno na amerykańskiej scenie o utalentowanego midlanera. Takowym zdecydowanie był Nicolaj „Jensen” Jensen, który jednak zdecydował się przedłużyć kontrakt z Teamem Liquid, czemu trudno się dziwić, wszak organizacja zaproponowała mu ogromne pieniądze, a ekipa ma ogromną chrapkę na trofea. TSM może szukać jednak zbawienia w innym uczestniku Worlds 2020, a konkretniej w PowerOfEvilu. Według plotek Niemiec zdecydował się nie kontynuować współpracy z FlyQuest i czeka na otwarcie okienka transferowego, aby podpisać kontrakt z TSM-em. Czy faktycznie tak będzie? Na potwierdzenie musimy poczekać jeszcze parę dni.

Poza tym PoE spełnia większość wymagań stawianych przez zespół Bjergsena. Posiada on warsztat i doświadczenie, zwłaszcza w międzynarodowych starciach, które byłoby kluczowe dla TSM-u. Celem drużyny nie byłoby przecież samo sięgnięcie po kolejny tytuł LCS, a po wysokie miejsce na Mistrzostwach Świata. A to właśnie Schrage poprowadził swoją ekipę do trzech zwycięstw w zakończonym niedawno turnieju. Co więcej, jeżeli wierzyć innym doniesieniom, najbliższy sezon w Ameryce Północnej nie ma być podzielony na dwa splity. Co oznaczałoby, że nie ma miejsca na błędy i eksperymentowanie, jak to było dotychczas w wiosennej odsłonie zmagań.

Tim „Nemesis” Lipovšek

Jeżeli nie ktoś z własnego podwórka, to może czas na ponowne łowy na Starym Kontynencie? Nikt nie zaprzeczy, że Fnatic to czołowa esportowa organizacja w Europie. Jeżeli ma się tak znaną markę, to oczekuje się samych sukcesów i trofeów. Dywizja LoL-a nie zdołała jednak spełnić oczekiwań, powtarzając zeszłoroczne rezultaty. Naturalnym jest w takim razie spodziewać się zmian na kolejny sezon. Zazwyczaj wymienia się najsłabsze ogniwo, którym w tym roku z pewnością był Słoweniec. Już pod koniec zpaździernika pojawiły się głosy o odejściu Nemesisa z Fnatic. Czy w takim razie Ameryka stałaby się jego nowym kierunkiem?

O tym nic nie wiemy, nikt nie zabroni nam jednak spekulować. W Europie z pewnością nie będzie trudno o formacje z dolnej części tabeli, które byłyby uradowane pozyskaniem Lipovšeka. Takim zespołem mógłby być również TSM. Amerykańska formacja mogłaby się zgrać z kimś takim jak Nemesis, który woli przecież bardziej pasywne podejście do rozgrywki. Jego nieporozumienie z resztą obecnego Fnatic na temat stylu gry ma być przecież jednym z powodów domniemanego odejścia.

Co byłoby ewentualną przeszkodą? 21-latek naturalnie nie posiadałby od razu statusu rezydenta, co ograniczyłoby potencjalnie inne ruchy TSM-u na rynku transferowym.

Luka „Perkz” Perković

– Ile jest w stanie zapłacić NA za dziewięciogwiazdkowego generała? – żartował niedawno Perkz na Twitterze, odnosząc się do plotek o przenosinach Chorwata za ocean. Perković jest jedną z największych legend Europy, posiadając na swoim koncie między innymi rekord zdobytych pucharów EU LCS/LEC (8). W barwach Samurajów dwukrotnie dotarł też do półfinału Worlds, a raz zagrał nawet w wielkim finale. U Chorwata nie widać ani spadku formy, ani ambicji, więc niewykluczone, że będzie wolał kontynuować karierę na Starym Kontynencie, gdzie, jak pokazuje historia, jest w stanie osiągnąć więcej.

Tym razem wydaje się jednak, że chęć powrotu Perkza na mida jest trudna do powstrzymania i nie pójdzie on w półśrodki. Z Capsem w G2 będzie to niezmiernie trudne, gdyż Duńczyk próbował już roli AD Carry, która najwyraźniej mu nie pasowała. Czy w takim razie możemy spodziewać się międzykontynentalnego wojażu ze strony Perkovicia? Najwyraźniej tak. Według dziennikarzy G2 Esports prowadzi właśnie rozmowy na temat transferu gracza między innymi z TSM-em i Cloud9. W samej Ameryce Perkz zdecydowanie zrobiłby furorę i może nawet doszedł z formacją dalej niż faza grupowa na Worlds? Czas pokaże, a w LoL-u wszystko jest możliwe.

W artykule wykorzystano zdjęcia należące do Riot Games.

Śledź autora na Twitterze – Mateusz Miter

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

G2, Astralis i Heroic w jednej grupie? Oj, będzie się działo

W grupie A europejskiego Intel Extreme Masters Beijing-Haidian 2020 do rozegrania został jeszcze jeden mecz, niemniej już dziś rozpoczynają się zmagan...