STS
malek hunter G2
fot. ESL/Stephanie Lieske

Finał w Kolonii znów nie dla Astralis. G2 o krok od mistrzostwa!

G2-1! W półfinale Intel Extreme Masters Cologne 2021 Nikola „NiKo” Kovač i spółka pokonali Astralis i już jutro staną przed szansą wygrania pierwszego lana CS:GO po pandemicznej przerwie. Dla Duńczyków trwa klątwa Kolonii – mimo swojej dawnej dominacji formacja jeszcze nigdy w tym mieście nie wystąpiła w meczu o tytuł mistrzowski. Samuraje w sumie też […]

G2-1! W półfinale Intel Extreme Masters Cologne 2021 Nikola „NiKo” Kovač i spółka pokonali Astralis i już jutro staną przed szansą wygrania pierwszego lana CS:GO po pandemicznej przerwie. Dla Duńczyków trwa klątwa Kolonii – mimo swojej dawnej dominacji formacja jeszcze nigdy w tym mieście nie wystąpiła w meczu o tytuł mistrzowski. Samuraje w sumie też nie, ale w niedzielę po południu to się zmieni.

G2 Esports 2 : 1 Astralis
Nuke 16:6 Dust2 12:16 Inferno 16:14

AmaNEk nie do przejścia na Nuke’u

Nuke. Mapa, na której pojedynek G2 z Astralis jeszcze długo będzie kojarzyć nam się z nierozbrojoną przez Samuraje w kuriozalnych okolicznościach bombą. Dziś reprezentanci organizacji Carlosa “ocelote’a” Rodrigueza nie nawiązali jednak do wpadki z berlińskiego Majora, być może dlatego, że z ich ówczesnego składu ostało się jedynie dwóch graczy. Początek potyczki nie był wprawdzie dla G2 obiecujący, bo przedmeczowy plan odbijania BS-a w pistoletówce nie przyniósł pożądanego rezultatu. Żadnych korzyści nie pozostawił po sobie także force-buy, ale co z tego, skoro w rundzie ekonomicznej świetnie ustawienie Nemanji „huNtera-” Kovača zaskoczyło Duńczyków i uniemożliwiło im podłożenie ładunku w regulaminowym czasie. Ta sama historia powtórzyła się zresztą kilka chwil później – tym razem w roli głównej z Nemanją „nexą” Isakoviciem.

Trudno zresztą było nie odnieść wrażenia, że G2 w każdym elemencie gry o krok lub dwa wyprzedza rywala. Astralis nie było w stanie w żaden sposób przełamać defensywy międzynarodowej formacji. Spustoszenie w szeregach napastników siał zabójczo celny z AWP François „AmaNEk” Delaunay i nim zdążyliśmy się obejrzeć, było już po pierwszej połowie. Wynik? 12:3, bo tuż przed zmianą stron Samuraje dosłownie na moment straciły koncentrację. Triumf w drugiej pistoletówce zapewnił jednak podopiecznym Damiena „maLKa” Marcela ogromny komfort, szczególnie że Skandynawowie zdołali odpowiedzieć dopiero po zakupieniu karabinów przy stanie 3:15. Tylko katastrofa mogła pokrzyżować plany G2 i po kilku minutach było już po wszystkim.

Ciągłe problemy finansowe G2 na Duście2

Astralis zostało postawione pod ścianą, bo nadszedł przecież czas, by przenieść się na mapę wybraną przez rywala. Na piaszczystej arenie na Duńczyków nie czekało gościnne powitanie, bo trzy fragi huNtera- otworzyły G2 drogę do wygrania rundy pistoletowej. Bośniak i jego kumple pogubili się jednak w drugim starciu i… na dobrą sprawę w ataku już nie odzyskali rezonu. Powodów jest kilka. Po pierwsze, zdecydowanie słabsza niż na Nuke’u dyspozycja strzelecka wszystkich z wyjątkiem starszego z Kovačów. Po drugie, permanentna walka nie tylko z przeciwnikiem, ale i z pustkami w portfelu. AmaNEk częściej korzystał ze Scouta niż z AWP! To najzwyczajniej w świecie nie mogło się udać i w przerwie obie drużyny dzieliło aż siedem oczek.

G2 odrobiło część strat zaraz po zmianie stron, lecz miało to swoją cenę, bo po jednej przegranej rundzie znów w międzynarodowym banku pojawiły się braki. To zresztą powtarzający się scenariusz, który utrudniał i tak wymagające zadanie. W ostatecznym rozrachunku Astralis nie wypuściło triumfu i o losach przepustki do finału musiało zadecydować Inferno.

Thriller na Inferno. Oczywiście

Antyterroryści z G2 rushujący mida, gla1ve wysyłający do grobu kolegę i soczysta pesteczka NiKo złożyły się na pierwszy punkt dla francusko-bałkańskiej piątki. Na drugi, już kilka minut później, wyposażenie składające się z pistoletów i „skromnej” snajperki. Niemniej pojedyncze przebłyski nie wystarczały na dobrze dysponowane Astralis, które bez wątpienia zasiało zwątpienie w sercach rywali, wychodząc na prowadzenie 6:2. W dziewiątym starciu byliśmy świadkami epickiego pojedynku między Andreasem „Xyp9xem” Højslethem oraz huNterem, gdy Bośniak uratował swój skład przed zmarnowaniem przewagi pięciu na dwóch. Clutch Kovača ożywił G2, które skonsolidowało szyki obronne i wygrało pierwszą połowę 8:7.

25-latek przypomniał o sobie także w drugiej pistoletówce, gdy znów w pojedynkę ograł dwóch oponentów. Podobnej sztuki w kolejnej rundzie dokonał Audric „JaCkz” Jug, ale stan funduszy Samurajów nie zachwycał, co bezlitośnie wypunktowało Astralis. Po zaopatrzeniu się w odpowiedni sprzęt zawodnicy Danny’ego „zonica” Sørensena rozpoczęli swój koncert, katując przeciwnika granatami i szybko wyrównując. G2 wysłało wówczas do ataku huNtera i JaCkza, którzy runda po rundzie popisali się dwoma otwierającymi trafieniami, ale skandynawski zespół nie wywiesił białej flagi. Zakusy Duńczyków powstrzymali kuzyni Kovač, którzy przetrwali wojnę nerwów przy stanie 13:14. Agresywny atak apartamentami dał Samurajom punkt meczowy, a także przewagę ekonomiczną. Astralis nie zdołało uciec spod topora i pożegnało się z turniejem. 

Za moment w drugim półfinale FaZe Clan zmierzy się z Natus Vincere. Polskojęzyczna transmisja w ESL.TV Polska. Po więcej informacji na temat Intel Extreme Masters Cologne 2021 zapraszamy do naszej relacji, do której przejść można po naciśnięciu na poniższy baner.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Takie Misfits lubimy oglądać. Króliki z łatwością pokonują Schalke w LEC

W drugim sobotnim meczu w ramach League of Legends European Championship Misfits Gaming podejmowało FC Schalke 04 Esports. Króliki bardzo sprawnie roz...