STS
fot. ESL/Adam Łakomy

Turniej skończył się nim się naprawdę zaczął. Wisła All iN! również za burtą V4 Future Sports Festival

Na V4 Future Sports Festival 2021 nie ma już żadnej polskiej drużyny. Kilka godzin po tym, jak za burtą turnieju znalazło się NDE AGO, podobny los spotkał również Wisłę All iN! Games Kraków. Mistrzowie kraju bardzo długo nieźle prezentowali się w starciu z Teamem Fiend, ale na ostatniej prostej zabrakło im pary, w efekcie czego […]

Na V4 Future Sports Festival 2021 nie ma już żadnej polskiej drużyny. Kilka godzin po tym, jak za burtą turnieju znalazło się NDE AGO, podobny los spotkał również Wisłę All iN! Games Kraków. Mistrzowie kraju bardzo długo nieźle prezentowali się w starciu z Teamem Fiend, ale na ostatniej prostej zabrakło im pary, w efekcie czego polegli 1:2. I również oni zakończyli już swoją przygodę z węgierską imprezą.

Team Fiend 2 : 1 Wisła All iN!
Dust2 13:16 Inferno 16:12 Overpass 16:14

Ostatni niedzielny mecz zaczął się dobrze dla Wisły, która m.in. dzięki wygranej pistoletówce szybko wyszła na czteropunktowe prowadzenie. Co prawda z czasem Bułgarzy także doszli do głosu, ale mimo to wciąż musieli oni oglądać plecy swoich rywali. Biała Gwiazda bowiem ani myślała wypuścić z rąk korzystny dla siebie rezultat – zamiast tego mozolnie budowała swoją przewagę. W efekcie ta po pierwszej połowie wynosiła pięć punktów, a przecież polska piątka miała jeszcze przed sobą grę w obronie! To wszystko zapowiadało się więc naprawdę dobrze, ale problem w tym, że Fiend miało jeszcze w rękawie kilka asów. I po przejściu do ataku zrobiło z nich użytek, w kilkanaście minut odrabiając wszystkie straty! Tak więc w 20. rundzie byliśmy już świadkami remisu, a potem to gracze z Bułgarii zaczęli uciekać. Nie była to co prawda specjalnie spektakularna ucieczka, bo nadal obie drużyny dzieliło maksymalnie jedno oczko, niemniej wciąż sytuacja nie wyglądał najlepiej. Na swoje szczęście przy wyniku 12:13 Wiślacy wrzucili wyższy bieg i rękami m.in. Kuby „Markosia” Markowskiego wyprowadzili cztery decydujące ciosy, dzięki którym posłali przeciwnika na deski. Tak czy inaczej, triumf naszych rodaków w stosunku 16:13 stał się faktem.

Następnie oba zespoły przeniosły się na Inferno, które było wyborem Fiend. I dało się to odczuć, bo chociaż Bułgarzy bynajmniej nie zdominowali Wisły, to w ataku wyglądali naprawdę kompetentnie. I to na tyle, że długimi fragmentami gry podopieczni Mariusza „Loorda” Cybulskiego mieli spore problemy z tym, by zatrzymać kolejne natarcia oponentów. Nie pomagała nawet świetna forma Krzysztofa „Goofy’ego” Górskiego, bo jego fragi nie pozwoliły drużynie zejść na przerwę z korzystnym rezultatem. Zamiast tego to TF mogło pochwalić się prowadzeniem 8:7, które zostało wypracowane w ataku. Niemniej nadzieja na korzystne rozstrzygnięcie dla Wiślaków jeszcze nie umarła, zwłaszcza że to oni zdobyli drugą pistoletówkę. Kłopot w tym, że mimo to nie przycisnęli oni swoich rywali i zamiast tego pozwolili im zgarniać kolejne oczka. A Bułgarów nie trzeba było dwa razy zapraszać. Zręcznie zaczęli oni powiększać swój dorobek, tylko raz na jakiś czas oddając Białej Gwieździe pojedyncze punkt. Dlatego też, nim ktokolwiek w ogóle pomyślał o comebacku, było po wszystkim, a Fiend zatriumfowało 16:12.

Wobec tego o wszystkim miał przesądzić Overpass, którego Polacy zaczęli z wysokiego C. Grająca w ataku Wisła zaczęła trzecią mapę od pięciu wygranych z rzędu rund, notując fantastyczny początek! Dopiero wtedy jakkolwiek do głosu zdołali dojść Bułgarzy i, co ciekawe, mimo otrzymanego wcześniej lania udało im się w końcu znaleźć skuteczny sposób na zatrzymanie przeciwników, aczkolwiek trzeba też zauważyć, że w stykowych sytuacjach zawodnicy Loorda nie mieli zwyczajnie szczęścia. Z tego też powodu jeszcze przed przerwą roztrwonili oni większą część korzystnego rezultatu i połowę numer jeden kończyli z wynikiem 8:7. To był dobry prognostyk na przyszłość, który pozwalał zachować umiarkowany optymizm. Zwłaszcza że Wiślacy po przerwie powiększyli swoje konto o kolejne trzy oczka. Problem polegał jednak na tym, że im bliżej było końca spotkania, tym więcej w poczynania Białej Gwiazdy wkradało się niedokładności. A Fiend wykorzystywało to bezlitośnie i chociaż mistrzowie Polski ze wszystkich sił starali się jeszcze doprowadzić do dogrywki. Ale niestety – ostatnie słowo należało do Bułgarów, bo to oni rzutem na taśmę wygrali 16:14.

Wszystkie mecze wraz z angielskim komentarzem obejrzeć będzie można na oficjalnym kanale V4 Future Sports na Twitchu. Po więcej informacji na temat V4 Future Sports Festival 2021 zapraszamy do naszej relacji.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Młode Myszy znowu najlepsze! Ekipa siuhego i szejna triumfuje w WePlay Academy League

W życiu pewne jest tylko kilka rzeczy – śmierć, podatki oraz wygrana MOUZ NXT w WePlay Academy League. Podopieczni niemieckiej organizacji po raz drug...