5. Lyncas ewidentnie postradał zmysły

Zaczynamy oczywiście od miejsca numer pięć, a na nim wylądowała zagrywka dżunglera Teamu Vitality – Linasa "Lyncasa" Nauncikasa. Choć po pierwszym tygodniu LEC o Pszczołach można było mówić przede wszystkim w superlatywach, to jednak nie obyło się bez drobnych wtop. Ta w zasadzie nie była nawet taka drobna, bo decyzja 21-letniego leśnika była kuriozalna i chyba tylko w jego głowie miała szansę na powodzenie.

Sytuacja miała miejsce w drugiej grze serii przeciwko GIANTX. Do okolic 18. minuty obie drużyny szły łeb w łeb. Wtedy jednak na środkowej alejce rozpętała się prawdziwa wojna, w której heroicznym zagraniem popisał się Yoon "Jun" Se-jun. Ten znakomitym ultem Neeko wystawił na tacy zabójstwa swojej ekipie. Jedynym, któremu udało się zwiać był właśnie Lyncas. Ale na miejsce teleportował się Mateusz "Czajek" Czajka i mimo iż wspomniana dwójka była w deficycie liczbowym, to Litwin zdecydował się na kontratak. Już ta decyzja była wątpliwa, ale kolejny krok był już kompletnie przesadzony. Gajowy VIT zdecydował się bowiem flashnąć pod wieżę w trzech rywali, a przypominamy, że dopiero co uwolnił się on od wcześniejszego ataku i nie był w pełni sił. Taka zagrywka nie mogła się skończyć niczym innym, jak jego śmiercią i zapewne sporym zdziwieniem wśród widzów.

4. Co Adam miał na myśli?

Jeśli myśleliście natomiast, że to, co zobaczyliście u góry, jest niezrozumiałe, to jest to pikuś przy tym, co zobaczycie dosłownie za moment. Naprawdę rzadko mamy tak, że widzimy jakąś wpadkę i nie mamy kompletnie pomysłu na to, jakie zamiary miał autor. Często bowiem bywa, że pewne zagrywki da się wytłumaczyć, a to, że potoczyły się one inaczej, niż autor zakładał, to inna sprawa. W przypadku tego, co odstawił w miniony weekend Adam "Adam" Maanane pomysłu na to, co zadziało się w jego głowie, chyba nie ma.

O czym konkretnie mowa? Jeszcze przed wybiciem dziesiątej minuty podczas pierwszej gry Rogue przeciwko Teamowi BDS doszło do kuriozalnej sytuacji na topie. Do tego momentu wszystko szło powoli. Drużyny dopiero się rozkręcały i niewiele się działo. Przerwać tę swego rodzaju nudę zdecydował się jednak francuski toplaner. Ten wyczyścił falę przeciwnych minionów i wraz ze swoimi sługusami podszedł pod wrogą wieżę, pod którą stał Joel "Irrelevant" Miro Scharoll. Adam z Mega Gnarem zbliżył się do struktury, lecz jej nie atakował. Prawdopodobnie czekał na naładowanie się Demolki. I faktycznie, po uzyskaniu tego efektu uderzył on budowlę. Z jakiegoś powodu jednak poszedł za wieżę, zamiast po prostu stać przy jej górnej części tak, aby ewentualnie mieć gdzie zwiać. A wiać musiał, bo Irrelevant nie miał zamiaru oddać mu za darmo opancerzenia. I cała akcja zawodnika Rogue skończyła się tym, że pożegnał się on z życiem po jego wcześniejszej nieudolnej ucieczce.

3. Oscarinin z fatalną flanką

Przed wami podium naszego zestawienia najgorszych zagrań pierwszej kolejki LEC. I całe pudło zdecydowaliśmy się poświęcić graczom Fnatic. A to dlatego, że ich katastrofalny występ przeciwko SK Gaming w poniedziałkowy wieczór obfitował w tego rodzaju akcje i prawda jest taka, że w failach można było wręcz przebierać. Fani Czarno-Pomarańczowych na pewno nie są z tego faktu zadowoleni, ale my w pewnym stopniu zawodnikom brytyjskiej organizacji jesteśmy wdzięczni, gdyż ułatwili nam selekcję.

Na pierwszy ogień idzie Óscar "Oscarinin" Muñoz Jiménez i jego beznadziejna flanka w grze numer jeden. W 13. minucie na dolnej alejce trójka przedstawicieli SK miała zamiar ubić pod wieżą Marka "Humanoida" Brázdę. To się nie udało, gdyż Czech był w stanie się skutecznie wybronić. Tak więc nikt na tamtą chwilę nie upadł, a trio niemieckiej organizacji zaczęło odwrót. Było to zapewne spowodowane tym, że zauważyło teleportację na plecy od Oscarinina. I grający Galio Hiszpan miał naprawdę dobrą okazję na wyłapanie swoich wrogów. Po przybyciu na miejsce zaszedł oponentów od pleców. Z jakiegoś powodu jednak nie użył żadnej z umiejętności. Oczywiście później powodem tego było wrzucenie go w łańcuch efektów kontroli tłumu, ale miał on możliwość użycia chociażby swojego taunta dużo wcześniej. Tak więc ostateczne wyszło na to, że Oscar został błyskawicznie zrównany z ziemią, a jego koledzy, którzy prawdopodobnie chcieli podążyć za jego zagraniem, musieli się wycofać.

2. Humanoid igrał z losem i się doigrał

Druga lokata przypada natomiast wspomnianemu już wcześniej Humanoidowi. Nasz sąsiad zza południowej granicy sporo w zeszły poniedziałek nabroił. Prawda jest taka, że trochę tych jego wątpliwej jakości zagrań by się znalazło. Nam jednak szczególnie w pamięci zapadło jedno. Pochodzi ono z drugiej gry rzeczonej serii przeciwko SK Gaming. Czech zadbał o to, abyśmy już na samym początku starcia mogli przecierać oczy ze zdumienia.

W okolicach szóstej minuty zawodnikom Fnatic udało się wykurzyć z mida Stevena "RKR-a" Chena. Nie obyło się jednak bez strat, bo Humanoid był zmuszony do spalenia Błysku, a do tego nie miał zbyt dużo zdrowia. Niemniej zdecydował się na pozostanie na linii i wyczyszczenie fali wrogich stworów. Próbę ubijania sługusów zobaczył Kim "Loopy" Dong-hyeon i zawitał na mida, starając się przeszkadzać przeciwnemu środkowemu w jego działaniach. Koreańczyk szybko jednak wyczuł, że może nawet spróbować zaatakować samego Brázdę. I jego zmysł go nie zawiódł, bo niespodziewanie udało mu się ukatrupić rywala. Tym samym z "fantastycznego" pomysłu Humanoida wyszło totalne bagno.

1. Oscarinin przegrywa grę swojej drużynie

Te wszystkie poprzednie przewinienia jednak ostatecznie nie były aż tak kluczowe, jak to, które zobaczycie poniżej. Jedna wywrotka w tę czy we w tę w takim etapie gry niewiele zmieniała. Przed wami jednak prawdziwa wisienka na torcie i kwintesencja tego, czym uraczyło nas Fnatic w miniony poniedziałek. To, że cała seria przeciwko SK Gaming była fatalna w wykonaniu Czarno-Pomarańczowych, to już wiemy. Wiemy już też, jak pokazywali się oni w jej trakcie. Teraz pora na puentę.

A cały występ idealnie spuentował Oscarinin, który w pewnym momencie stwierdził, że w pojedynkę zadecyduje o rozstrzygnięciu gry (a zarazem i serii) na niekorzyść jego zespołu. Mowa oczywiście o akcji z 33. minuty drugiej potyczki. W tamtej chwili FNC miało ogromną przewagę w złocie, a do tego udało się też wyłapać Mehdiego "Boukadę" Lahlou. Podopieczni Fabiana "GrabbZa" Lohmanna poczuli wtedy, że mogą rozpocząć Barona, zwłaszcza że mieli lepszą pozycję. I prawdopodobnie wszystko poszłoby po ich myśli i łatwo zainkasowaliby fioletowe wzmocnienie. SK było bowiem skutecznie odseparowane od leża Nashora, a potworowi też dość szybko spadał pasek zdrowia.

Ale Oscarinin miał inne plany. Zamiast wciąż przeszkadzać rywalom i odgradzać ich od podejścia w okolice bestii, postanowił pociągnąć za spust. Wskoczył on z Błyskiem w formie Mega Gnara w oponentów i zultował... powietrze. Hiszpan nie trafił dosłownie nikogo i po tym zaczęło się wszystko sypać. Pozostali jego koledzy odpuścili Nashora, aby wspomóc swojego sojusznika. Walka była niezwykle chaotyczna, ale lepiej w niej odnaleźli się reprezentanci SK, którzy wykorzystali błąd Oscara. I jak się okazało, udało im się ukatrupić aż czwórkę wrogów. Przy życiu został jedynie Elias "Upset" Lipp, podczas gdy w przeciwnej drużynie żywych było aż trzech graczy. I ci zdołali rozbić wszystkie pozostałe struktury na drodze do Nexusa, a ostatecznie zniszczyli sam rdzeń. W ten sposób właśnie z przewagi prawie sześciu tysięcy sztuk złota i stosunkowo kontrolowanego przebiegu gry w kilka sekund zakończyło się porażką i przegraną całej serii.

Honorable mention

A na koniec wspomniany wcześniej bonus, czyli fail, który nie wydarzył się na Summoner's Rifcie, ale chcieliśmy go w pewien sposób zaznaczyć. Niefortunne zajście miało miejsce podczas pierwszej gry Rogue z Teamem Heretics. W trakcie rozgrywki wspierającemu Łotrzyków – Lee "Execute'owi" Jeong-hoonowi – przydarzyła się niemiła sytuacja. Mianowicie kiedy sięgnął on po kubek, to jego zawartość, zamiast trafić do jego ust, wylała się prosto na jego spodnie. Sami przyznacie, że nie jest to nic przyjemnego, zwłaszcza gdy trzeba być w pełni skupionym podczas meczu. Koreańczykowi więc współczujemy, ale jak to mówią – zdarza się najlepszym.


Wszystkie spotkania LEC 2025 Spring z polskim komentarzem będziecie mogli oglądać na kanałach Damiana "Nervariena" Ziai na Twitchu i na YouTube. Po więcej informacji na temat bieżącego splitu LEC zapraszamy do relacji tekstowej, w której znajdziecie się, klikając poniższy baner:

LEC