STS
fot. ESL/Helena Kristiansson

Region CIS nie przestaje zaskakiwać. Virtus.pro wyrzuca Astralis za burtę IEM-a!

Intel Exteme Masters Katowice? Prędzej CISowice, bo w półfinałach turnieju sygnowanego nazwą stolicy Górnego Śląska zobaczymy aż trzech przedstawicieli regionu CIS! To zasługa m.in. Virtus.pro, które podeszło bez bojaźni do konfrontacji z faworyzowanym Astralis i wyrzuciło jednego z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu za burtę turnieju.

Virtus.pro 2 : 1 Astralis
Overpass 16:10 Train 12:16 Inferno 16:11

VP rozpoczęło dzisiejsze zmagania od gry w roli terrorystów, więc nie zważając na nic, ruszyło do ataku. I trzeba przyznać, że ofensywa wychodziła graczom z regionu CIS naprawdę doskonale, zwłaszcza wejścia na bombsite B, które niejednokrotnie zaskoczyły przeciwników. Virtusi zaliczyli zresztą piorunujące otwarcie, bo w pewnym momencie prowadzili już 7:0! Dopiero w następnej rundzie Astralis zadało pierwszy cios, ale sytuacja formacji ze Skandynawii była ciągle daleka od idealnej – finalnie do końca pierwszej połowy liderzy rankingu HLTV zgromadzili raptem cztery oczka. Nadzieje kibiców z północy Europy odżyły, gdy ich faworyci dobrze weszli w zmagania po przerwie. Problem w tym, że po czterech kolejnych triumfach Emil „Magisk” Reif i kompani znów zrzucili z tempa, co skrzętnie wykorzystał rywal. Konsekwentne w swojej grze VP dowiozło przewagę do końca, w czym niemała zasługa duetu Mareks „YEKINDAR” Gaļinskis – Timur „buster” Tulepov, który zdobył 51 z 88 fragów całego zespołu na Overpassie.

Po przenosinach na Traina Astralis ewidentnie złapało wiatr w żagle i zaczęło rywalizację na pociągowej mapie z wysokiego C. Grając jako terro, Duńczycy byli w stanie odnieść triumf w pierwszych pięciu potyczkach, co mogło być zwiastunem dominacji. Ale nic z tych rzeczy. Virtusi po zimnym prysznicu na start wrócili do żywych i zaraz odpłacili się rywalom – i to z nawiązką. Niemniej po zaciętej końcówce połowy minimalną przewagę przed zmianą stron wypracowali podopieczni Danny’ego „zonica” Sørensena. Do tego wygrali oni kolejną pistoletówkę, a zaraz po niej dołożyli dziesiąty punkt. Gdy jednak wydawało się, że Astralis jest na dobrej drodze, by doprowadzić do trzeciej batalii, wielonarodowościowa piątka znów dała o sobie znać. Niemniej to duńska formacja miała po swojej stronie Petera „dupreeha” Rasmussena i Nicolaia „dev1ce’a” Reedtza, a gdy ta dwójka jest w gazie, liderom światowych tabel nic złego nie powinno się wydarzyć. I nie wydarzyło, bowiem gra została przedłużona o zmagania na Inferno.

Finałowa batalia rozpoczęła się od wygranej rundy pistoletowej przez Astralis, ale zaraz po tym premierowy punkt zapisało na swoje konto także Virtus.pro. W kolejnych minutach obie formacje prezentowały zbliżony poziom, przez co i wynik przez większość czasu oscylował wokół remisu. Dopiero po dłuższej chwili cztery kolejne potyczki padły łupem triumfatorów IEM Katowice 2019. Niemniej i tym razem nastąpił szybki zwrot akcji i sytuacja znów się wyrównała. Jednak w miarę upływu czasu szala zaczęła przesuwać się na korzyść międzynarodowego zespołu. VP świetnie czuło się bowiem w ataku, raz po raz forsując wydawałoby się dobrze zorganizowaną obronę rywala. Jedną z wyróżniających się postaci był bez wątpienia YEKINDAR, którego świetna dyspozycja w niemałym stopniu przyczyniła się do sensacyjnego zwycięstwa Virtus.pro na Inferno, jak i w całej serii.


Jutro półfinały turnieju, które rozpoczną się już o godzinie 15. Obejrzeć je wraz z polskim komentarzem będzie można w ESL.TV Polska. Po więcej informacji na temat turnieju CS:GO w ramach Intel Extreme Masters Katowice 2021 zapraszamy do naszej relacji, do której można przejść po naciśnięciu na poniższy baner.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Rogue rewanżuje się Schalke za wcześniejszą porażkę. Zespół dwóch Polaków wraca na szczyt LEC

Po wcześniejszej wygranej G2 Esports zespół Marcina "Jankosa" Jankowskiego uciekł Rogue w tabeli League of Legends European Championship. Jednak nie n...